Na Plac Miarki wrócił zegar. Kilkadziesiąt lat temu stał w tym samym miejscu. Pomysł mieszkanki Katowic poparło kilkaset osób. Choć sama przyznaje, że nie jest do końca zadowolona z wyglądu zegara.
Jeszcze nie tak dawno zegar znajdował się na Rynku, na gmachu Banku Gospodarstwa Krajowego (ul. Mickiewicza 3). Nie tylko pokazywał czas, ale stanowił także punkt orientacyjny dla mieszkańców. Jednak po ponad 20 latach zniknął. Mieszkanka centrum Katowic zauważyła, że jest niewiele takich obiektów na ulicach Katowic. - Brakuje na ulicach takich wolnostojących zegarów. Choć dawniej był na Rynku - mówi Aleksandra Różycka. Dlatego postanowiła to zmienić i złożyła swój pierwszy wniosek do Budżetu Obywatelskiego.
Chciała, żeby taki obiekt wrócił na Plac Miarki. Wspomina, że zegar stał obok przystanku tramwajowego, od strony ul. Kopernika. Był tu jeszcze w latach 70. i 80., ale ostatecznie go zdemontowano. Tamten zegar miał cztery tarcze i był dobrze widoczny z daleka. Przypominał zegar kolejowy z prostymi wskazówkami. Widać go na pocztówce z tamtych lat. Prawie nie ma archiwalnych zdjęć, na których widoczny jest zegar. Pani Aleksandra szukała jakiejś dokumentacji, ale w urzędowych archiwach też ich nie odnaleziono.

Ostatecznie projekt nowego zegara zdobył w zeszłym roku ponad 800 głosów w BO. Kilka dni temu został zamontowany. - Gdy byłam na miejscu przed odbiorem, przechodząca pani powiedziała mi, że brakowało w tym miejscu zegara. Bardzo mnie to ucieszyło - mówi Aleksandra Różycka. Jednak przyznaje, że jej samej zegar nie do końca się podoba. - Nie jest to zegar moich marzeń. Chciałam, żeby był większy i miał cyfry arabskie, a nie rzymskie. Jednak na to nie zgodziła się pani konserwator zabytków - mówi. Chodziło o to, żeby nawiązywał stylem do otaczających plac kamienic z przełomu XIX i XX wieku.
Ostatecznie zaakceptowała ten zaproponowany przez Zakład Zieleni Miejskiej i żartuje: - Liczę na to, że przyczyni się do zwiększenia liczby mieszkańców Katowic, bo moja koleżanka umawiała się ze swoim późniejszym mężem właśnie pod zegarem - mówi pani Aleksandra.
Zegar w szarej, metalowej oprawie kosztował dużo więcej niż wynikało z wniosku mieszkanki. Na etapie wniosku jego zakup oszacowano na 22 tys. zł. Ostatecznie ZZM zapłacił za zegar około 80 tys. złotych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze