Niektóre stacje Metroroweru są prawie nieużywane. Na najmniej popularnej nie było nawet jednego wypożyczenia dziennie. Metropolia zastanawia się co z nimi zrobić.
Na niektórych stacjach przeszło 27 tys. wypożyczeń, a w tym samym czasie na innych niecałe 400. Jak mówi Maciej Biskupski, wiceprzewodniczący Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, są takie lokalizacje, w których ktoś wypożycza rower raz dziennie albo nawet raz na dwa dni. Dlatego Metropolia analizuje popularność poszczególnych stacji Metroroweru. Po prawie dwóch latach od momentu uruchomienia jednego systemu wypożyczalni rowerowych dla całej Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii widać już, że w niektórych dzielnicach wybrano niewłaściwe miejsca na postawienie stojaków i słupka Metroroweru albo po prostu możliwość wypożyczenia roweru nie jest mieszkańcom potrzebna.
W Katowicach widać ogromny rozstrzał pomiędzy najpopularniejszymi stacjami, a tymi najrzadziej wybieranymi. Dane z 1,5 roku działania systemu (od 25 lutego 2024 do 31 sierpnia 2025) potwierdzają, że w ścisłym centrum miasta tysiące osób korzystają z roweru metropolitalnego. Wystarczy przytoczyć kilka liczb. Na placu przed dworcem (stacja 27689) było w tym czasie 27 627 wypożyczeń. Mniej, ale nadal bardzo dużo osób, wypożycza rower na Rynku (stacja 27684). Odnotowano tu 23 287 wypożyczeń. Pozostałe najbardziej popularne stacje w Katowicach to: Trzy Stawy - Francuska (stacja 27717) - 14 282 wypożyczeń, ul. Krasińskiego (stacja 27659) - 13 234, os. Paderewskiego na ul. Sikorskiego (stacja 27203) - 13 086.

Po drugiej stronie rankingu są stacje na południu Katowic. Tu liczby mogą zaskakiwać, bo w Podlesiu, Kostuchnie i Murckach zainteresowanie można uznać za znikome. Choć bardziej pasowałoby określenie, że rowerzyści korzystają z nich od święta. W tym samym okresie, czyli od momentu uruchomienia Metroroweru do końca sierpnia tego roku, tj. w ciągu 553 dni, kilka stacji nie było wykorzystywanych nawet raz dziennie. Najrzadziej rowery były pobierane ze stacji nr 27383 w Parku Murckowskim. Tam odnotowano zaledwie 373 wypożyczeń, co daje ok. 0,6 wypożyczenia na dzień. Kolejne miejsca z fatalnymi statystykami to: Kostuchna Boya Żeleńskiego (stacja 27479) - 504 wypożyczenia, Podlesie Zaopusta (stacja 27172) - 506. OS Podlesianka (stacja 27360) - 551 wypożyczeń. Niewiele więcej niż jedno wypożyczenie na dzień było na stacji 27080, czyli Podlesie Uniczowska. Tam mieszkańcy wypożyczali rower 616 razy w ciągu 1,5 roku. Dla porównania, najbardziej popularne stacje w tych dzielnicach mają już nieco więcej wypożyczeń. Na rynku w Murckach (27485) - 785, w Kostuchnie przy kolonii Boże Dary (27690) - 879, obok przystanku PKP w Podlesiu przy ul. Uniczowskiej (27674) - 1859.

Dlatego GZM chce przyjrzeć się funkcjonowaniu stacji, na których statystyki są najgorsze. Brane będą pod uwagę te, na których liczba wypożyczeń waha się w okolicach 500. - Analizujemy wspólnie z Wydziałem Transportu, co z nimi zrobić. To zainteresowanie mogłoby być większe i sprawdzamy, czy w tych dzielnicach można by było znaleźć nieco lepsze miejsce, aby cieszyło się to większym zainteresowaniem mieszkańców - mówi Biskupski i dodaje, że nie uda się wyeliminować miejsc, w których żółty rower będzie przyciągał małe zainteresowanie. - Nigdy stacje w takich gminach jak Czeladź, Knurów, Wojkowice czy Chełm Śląski nie będą mogły się równać z centrum transportowym, jakim są Katowice. Nie chcemy pozbawić innych miast metropolii możliwości korzystania z systemu - mówi.
Jednak Metropolia chce, żeby system, którego roczny koszt to ponad 46 mln złotych, był wykorzystywany jak najlepiej. Relokacje stacji miałyby zostać przeprowadzone do końca tego roku. Jeszcze nie wiadomo, czy przeniesione zostaną wszystkie te wyżej wymienione z najmniejszymi liczbami. Zwłaszcza, że GZM w umowie z Nexbike może bezpłatnie przenieść rocznie tylko 20 stacji. Te darmowe relokacje Metropolia zostawia jednak na wyjątkowe sytuacje, takie jak zmiany organizacji ruchu przez zamknięcie wiaduktu czy estakady. Poza tą pulą każda zmiana lokalizacji kosztuje ok. 3,6 tys. złotych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jak się zlikwiduje, to w ogóle nie będą używane :) Tymczasem w Śródmieściu trafić w weekens rower to jak los na loterii
Bo metro rower to inaczej rower miejski a nie wiejski. Dlatego sprawdza się w mieście tam gdzie często nie ma jak dojechać samochodem i go zaparkować jako uzupełnienie zbiorkomu plus co widać w parkach i na leśnych duktach jako rekreacja. W dzielnicach podmiejskich gdzie sieć przystanków jest rzadka taki rower miejski miałby sens oferując możliwość dojazdu z obszarów zamieszkałych do przystanków. Jako alternatywa dla pierwszej/ ostatniej mili pieszo skoro nie ma przy takich przystankach bezpiecznych parkingów dla rowerów
stacja w parku murckowskim - przenieście stację na osiedle Bohdanowicza to będzie więcej wypożyczeń.
Stacja w parku w Murckach od razu była chybionym pomysłem. Brakuje za to stacji na osiedlu gdzie mieszka najwięcej ludzi w Murckach i tam metrorower byłby o wiele mocniej wykorzystywany.
Na moje oko wynik w Murckach łatwo wyjaśnić. Odległość do innych stacji znaczna, a dojazd wyłącznie ruchliwymi drogami. Na północ chyba jest jakaś śmieszka, ale przez węzeł w Giszowcu ciężko się przebić. A jednak, sprawdziłem na mapie i widzę, że śmieszki nie ma, a kontaktu z Velośmieszkostradą kontaktu brak. No to czemu oni się dziwią?
A ja nadal pytam - dlaczego projekt sfinansowany z podatków mieszkańców zakłada wykluczenie części z nich z możliwości korzystania z tego za co zapłacili? Nie każdy musi mieć telefon umożliwiający korzystanie z aplikacji, a nawet jeśli ma - nie musi mieć ochoty instalowania na nim kolejnego śmiecia. Rozumiem, ze tek jest taniej dla Nextbike, ale ten system nie jest biznesem prywatnej firmy - jest przedsięwzięciem finansowanym ze środków publicznych.
Jeżeli jest mało wypożyczeń to po prostu zmniejszyć ilość rowerów. Nie można równać centrum Katowic z Podlesiem czy Murckami. Po za tym jak tu niektórzy napisali lokalizacje stacji też są chybione.
Jak się zlikwiduje, to w ogóle nie będą używane :) Tymczasem w Śródmieściu trafić w weekens rower to jak los na loterii
Bo metro rower to inaczej rower miejski a nie wiejski. Dlatego sprawdza się w mieście tam gdzie często nie ma jak dojechać samochodem i go zaparkować jako uzupełnienie zbiorkomu plus co widać w parkach i na leśnych duktach jako rekreacja. W dzielnicach podmiejskich gdzie sieć przystanków jest rzadka taki rower miejski miałby sens oferując możliwość dojazdu z obszarów zamieszkałych do przystanków. Jako alternatywa dla pierwszej/ ostatniej mili pieszo skoro nie ma przy takich przystankach bezpiecznych parkingów dla rowerów
stacja w parku murckowskim - przenieście stację na osiedle Bohdanowicza to będzie więcej wypożyczeń.