W konkursie na koncepcję stadionu wygrywa pracownia RS Architekci, która deklaruje, że stadion według jej projektu będzie kosztował maksymalnie 184,5 mln zł. Mowa o całym kompleksie z halą, 6 boiskami treningowymi i zagospodarowaniem otoczenia. Od tej pory miasto trzyma się tej kwoty.
Pod koniec 2019 roku architekci kończą projekt i przekazują miastu kosztorys na 561 mln zł. Jak tłumaczą w wywiadzie dla Katowice24.info, doszło do pomyłki obliczeniowej w programie Excel. Tak naprawdę, stadion - według ich wyliczeń - ma teraz kosztować 398 mln zł. To ponad dwa razy większa kwota niż planowało wydać miasto. Zaczyna się prowadzony głównie poprzez media konflikt miasta z projektantami. Podczas grudniowej sesji rady miasta, na której jednym z głównych tematów są dalsze losy projektu stadionu, wiceprezydent Bogumił Sobula informuje radnych, że "prezydent proponuje, żeby kwota na stadion wynosiła 204 mln zł." Urząd miasta dopuszcza więc nieznaczny wzrost kosztów kompleksu.
Mija kilka tygodni. Miasto negocjuje z projektantami. We wtorek zaprasza dziennikarzy na konferencję prasową, na której prezydenci Katowic i prezes spółki RS Architekci ogłaszają podpisanie porozumienia. W dużym skrócie (szczegóły TUTAJ) - z projektu znika część elementów, a droższe materiały zastępowane są tańszymi i gorszej jakości. Ostatecznie strony ustalają, że budowa stadionu (i jego projekt) zostanie podzielona na dwa etapy. W pierwszym zostanie zrealizowany stadion, hala, dwa boiska treningowe, parkingi i większość infrastruktury towarzyszącej. W drugim, 4 kolejne boiska treningowe, pozostałe parkingi i otoczenie. Pierwszy etap ma kosztować 186 mln zł netto, czyli 229,5 mln zł brutto. Z kolei drugi etap ma kosztować 42 mln zł brutto. Teraz dodajmy te liczby. 229,5+42=271,5 mln zł.
Czyli tak. Początkowo stadion ma kosztować 184,5 mln zł. Potem władze Katowic dopuszczają wzrost kosztów do 204 mln zł. Projektanci proponują z kolei 398 mln zł. Ostatecznie staje na 271,5 mln zł. To 87 mln zł więcej niż chciało wydać miasto. Obrazując to jeszcze inaczej, to ponad 47,5% więcej.
To oczywiście punkt wyjścia. W przetargu wykonawcy mogą zaproponować jeszcze wyższą kwotę (w ostatnich latach prawie nigdy nie proponują niższych niż wycena). Do tego trzeba doliczyć prace dodatkowe, które występują przy każdej inwestycji. Dlatego nie ma się co przywiązywać do kwoty 230 mln zł za pierwszy etap. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to nie będzie ostatnie słowo stadionu, a skarbnik miasta będzie się musiała mocno gimnastykować, żeby w kolejnych latach znajdować dodatkowe pieniądze na budowę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ale za te dodatkowe 100 mln zmniejszą dach, zastosują gorsze materiały, zamiast stalowej armatury będzie porcelana, kilka boisk treningowych mniej bez ogrzewanej płyty i jeszcze kilka kwiatków ha ha. To przecież kpina w żywe oczy, oczywiście, jak to w Kato, przedstawiona jak zwykle jako sukces. Bo tu tylko dział pijarowców działa dobrze w tym mieście, wszystkie inne to ruina. Oczywiście dobrze dla władzy, nie dla ludzi tu żyjących, bo ci mają ważniejsze i bardziej pilne problemy niż stadion... Może czas na zmianę tej nieudolnej ekipy zarządzającej miastem.
Ale za te dodatkowe 100 mln zmniejszą dach, zastosują gorsze materiały, zamiast stalowej armatury będzie porcelana, kilka boisk treningowych mniej bez ogrzewanej płyty i jeszcze kilka kwiatków ha ha. To przecież kpina w żywe oczy, oczywiście, jak to w Kato, przedstawiona jak zwykle jako sukces. Bo tu tylko dział pijarowców działa dobrze w tym mieście, wszystkie inne to ruina. Oczywiście dobrze dla władzy, nie dla ludzi tu żyjących, bo ci mają ważniejsze i bardziej pilne problemy niż stadion... Może czas na zmianę tej nieudolnej ekipy zarządzającej miastem.