PKP Polskie Linie Kolejowe poinformowały kilka dni temu o poślizgu prac w Ligocie. Planowany pierwotnie termin ponownego otwarcia przejścia pod wiaduktem na ul. Kłodnickiej został zmieniony. Początkowo kolejowa spółka podawała, że utrudnienia potrwają 6 tygodni. Licząc od 5 grudnia, gdy zamknięto obiekt, powinny się zakończyć 16 stycznia.
„Zgodnie z poleceniem Miejskiego Konserwatora Zabytków, kamień z rozbiórki zostanie przekazany Miastu Katowice do ponownego zagospodarowania. Zmiana technologii prac spowodowała przesunięcie terminu otwarcia przejścia dla pieszych pod wiaduktem z 16 stycznia do 7 lutego” - napisały PKP PLK w komunikacie wysłanym do mediów tydzień temu.
Przesunięcie terminu o trzy tygodnie wiele osób mocno skrytykowało. Choć zanim ruszyły prace mieszkańcy Ligoty robili sobie nawet pamiątkowe zdjęcia z wiaduktem.
Teraz przeważają jednak komentarze niezadowolonych z powodu przedłużających się prac. Zapytaliśmy miasto, czym spowodowana była interwencja konserwatora zabytków i jak wyglądały ustalenia z PKP PLK. Jak informuje Sandra Hajduk, rzeczniczka prasowa UM Katowice, podczas spotkania, które odbyło się 22 października ustalono, że to kolejowa spółka ma podjąć decyzję o ewentualnym zachowaniu i ponownym wykorzystaniu kamienia z bocznych ścian przyporowych przy prowadzonej inwestycji. Przy czym urząd podkreśla, że pozostawiono to do decyzji inwestorowi.
PKP PLK poinformowały prawie miesiąc później, 15 listopada, że wykonawca faktycznie będzie rozbierał ręcznie piaskowiec na wiadukcie i że zostanie przeanalizowana możliwość jego wykorzystania. Resztę kamieni przekazano miastu. - Część pozyskanych z rozbiórki kamieni została przekazana do bazy Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów i może zostać wykorzystana w przeprowadzanych remontach infrastruktury publicznej na terenie miasta - mówi Sandra Hajduk.

Te wszystkie ustalenia zakończono jeszcze przed 5 grudnia, czyli przed zamknięciem przejazdu pod obiektem. Mimo to PKP PLK stoją na stanowisku, że ręczna rozbiórka spowolniła prace i przedłużyła zamknięcie wiaduktu o 3 tygodnie. Z kolei miasto uważa, że to kolejarze sami podjęli decyzję o odzyskaniu kamieni. Choć w sprawę zaangażował się miejski konserwator. - Te kamienie, które się uda odzyskać niezniszczone, mają trafić do bazy MZUiM-u. Mogą być wykorzystane w trakcie jakiejś inwestycji infrastrukturalnej - mówi Bolesław Błachuta, miejski konserwator zabytków. Sam obiekt nie jest wpisany do gminnej ewidencji zabytków. Inny konserwator w rozmowie z nami twierdzi, że wiadukt w Ligocie nie wyróżnia się niczym szczególnym spośród innych tego typu obiektów powstających w tamtym czasie, czyli na początku XX w.
Informacja o opóźnieniu wywołała duże emocje nie tylko wśród mieszkańców. Władzom Katowic również się nie spodobała, ale z powodu słów jakich PKP PLK użyły w komunikacie. Podczas dzisiejszego spotkania z mediami prezydent Marcin Krupa skomentował to w emocjonalny sposób. - Jak chcieliśmy, żeby zabytkowy front wiaduktu rozebrali ręcznie i zamontowali gdziekolwiek jako taka pamiątka, to dzisiaj jest to wykorzystywane przeciwko miastu i dlatego mają opóźnienie. Czasami krew mnie jasna zalewa i chętnie bym tam poszedł z granatnikiem. Będziemy się musieli do tego odnieść - mówił prezydent Katowic. Tym samym przyznał, że to miasto chciało zachować elementy wiaduktu, więc jednak w jakiś sposób wpłynęło na decyzję inwestora w sprawie rozbiórki. Na razie nie wiadomo, do czego ten kamień miałby zostać wykorzystany, ale najwyraźniej miastu zależało na tym, żeby nie został zniszczony w trakcie rozbiórki.
W trakcie porannego spotkania z dziennikarzami pojawiło się więcej oskarżeń pod adresem PKP Polskich Linii Kolejowych. Napiszemy o nich szczegółowo, gdy kolejowa spółka odpowie na nasze pytania i odniesie się do nich. Łukasz KądziołkaChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
[…] dla pieszych pod wiaduktem z 16 stycznia do 7 lutego” – wyjaśnia spółka. Takie uzasadnienie mocno zdenerwowało miasto, które twierdziło, że to PKP PLK miały zadecydować o ewentualnym odz… z […]
To nie byla wina komendanta. To droga nie dostosowala sie do predkosci radiowozu, ktory jechal na odprawe aktywu wyjazdowego w sprawie powodzi
Ratusz i P rezydent to"Latający cyrk Monty Pythona"
w Giwicach na garbach autostrady latał też inny komediant główny policji gdy w czasie powodzi został pilnie wezwany przez tego który kiedyś tą autostradę tak ładnie nam wybudował. Nie wiedział, że na garbach nawet komendant musi przestrzegać ograniczeń.
Ja będę tam wtedy chodził z gołą głową choćby nie wiem jak piździło ;)
I z dupy franc kolejna afera tylko po to by o polityku nie zapomnieć przy kolejnych wyborach.
Ja ten kamien wykorzystam do budowy kapliczki katowickiemu przywodcy ludowemu. Bedzie to na ul Mlynskiej. Kazdy poddany gdy bedzie przechodzil bedzie musial uchylic czapkie. A z granatnikiem to juz latal taki komediant glowny rodem z Gliwic. I w czynie spolecznym musieli Palac Mostowskich odbudowac
wystarczy, że PKP przypadkiem przekieruje tam wagon z minami przeciwpancernymi, tymi, które powędrowały "przypadkiem" do magazynu szwedzkiej sieci meblarskiej, "przypadkiem" na granicy z Białorusią.
Opóźnienie o 3 tygodnie i dr Marcin chce iść z granatnikiem? Szkoda, że nie jechał czołgiem na opóźnione budowy, których sam był inwestorem, np. układ drogowy na Giszowcu.
ABW kiedy na w UM ?
cholera wie czy z tym granatnikiem to wypłynęła z cienia po Jungowsku przemocowa natura, jest to efekt długotrwałej niemocy i bezsilności (bo przecież który z ostatnich apeli prezydenta do wyższych instacji miał jakikolwiek skutek faktyczny? kto by to zniósł..) czy może prezydent próbuje kreować się na a"la ziemniaczanego Baćkę silnorękiego, który jak tupnie i zbeszta to źli bojarzy ze skuloną głową wydeklamują postanowienie poprawy
I niczego go to nie nauczyło? Przecież idiotyczna wypowiedź o granatniku tym bardziej będzie wykorzystana przeciwko niemu. A szokować trzeba będzie coraz mocniej, żeby podtrzymać atencję...
I to jest materiałem na nowy film...S Barei
Miasto prowadzi zdecydowana politykę. My chcemy ręczna rozbiórkę, my nie chcieliśmy, jednak to my chcieliśmy. I tradycyjnie zero ustaleń,...
[…] dla pieszych pod wiaduktem z 16 stycznia do 7 lutego” – wyjaśnia spółka. Takie uzasadnienie mocno zdenerwowało miasto, które twierdziło, że to PKP PLK miały zadecydować o ewentualnym odz… z […]
To nie byla wina komendanta. To droga nie dostosowala sie do predkosci radiowozu, ktory jechal na odprawe aktywu wyjazdowego w sprawie powodzi
Ratusz i P rezydent to"Latający cyrk Monty Pythona"