
O godz. 6 rano 25 kwietnia 2007 roku do domu Blidów w Siemianowicach zapukali funkcjonariusze ABW. Mieli nakaz przeszukania. Barbara Blida poprosiła o możliwość skorzystania z łazienki. Weszła z nią funkcjonariuszka ABW. Mimo to, Blida wyciągnęła z szafki broń i strzeliła sobie w klatkę piersiową. Dlaczego funkcjonariuszka nie zareagowała i dlaczego ABW nie sprawdziła wcześniej łazienki? To pytania, na które do dziś nie ma właściwie odpowiedzi. Nie wiadomo też dlaczego na filmie, który nagrywała ABW, widać tylko wejście funkcjonariuszy do domu Blidów i rozmowę z mężem byłej minister.

Jak mówi po 10 latach od tamtych wydarzeń syn Blidy Jacek, do tragedii doprowadziły działania ówczesnych władz, z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą na czele. - Nie można tak postępować z obywatelami. Powstała machina, która doprowadziła do tego, że o 6 rano agenci meldują się w domu osoby, która by się na 100 procent zgłosiła do prokuratury. Kwestia podsłuchów, jakieś samochody w okolicach domu. Cała atmosfera, która jest tworzona wokół danej osoby. To wszystko sprawiło, że matka czuła się zastraszana. Zwłaszcza, że dwukrotnie wcześniej składała wyjaśnienia w prokuraturze - mówi Jacek Blida. Dodaje, że do dzisiaj nic nie jest w stanie wypełnić pustki po matce. - Rozmawialiśmy dużo, konsultowaliśmy się wzajemnie. Tego mi brakuje. Jestem wychowany w śląskiej rodzinie, gdzie ta obowiązkowość, szacunek dla starszego pokolenia jest priorytetem. Wydaje mi się, że te priorytety pozwalają mi radzić sobie z tymi trudnymi emocjami.
Jacek Blida uważa, że gdyby jego matka żyła, to dzisiaj nie zajmowałaby się już polityką. - Pewnie działałaby w 
Rodzina nie ma pretensji do konkretnych osób. Nie zamierza też na drodze prawnej dochodzić jakichkolwiek roszczeń. Przypomnijmy, ostatecznie nikt nie odpowiedział karnie za akcję w domu Blidów. Dowodzący nią oficer został ostatecznie uniewinniony. Sąd apelacyjny nie dopatrzył się w jego działaniu żadnych zaniedbań i nieprawidłowości.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze