Pasażer chciał przesiąść się z tramwaju do autobusu i wbiegł pod nadjeżdżający wagon. Niewiele brakowało, żeby potrącenie skończyło się dla niego fatalnie. Mógł stracić nogę.
Potrącenie tramwaju na granicy Chorzowa i Katowic mogło skończyć się bardzo tragicznie. Służby mówią o dużym szczęściu mężczyzny, który wbiegł prosto pod nadjeżdżający tramwaj linii nr 11. Jak widać na nagraniach z wypadku, mężczyzna stanął dokładnie przed wagonem, gdy pojazd na niego najechał.
Wszystko działo się we wtorek wieczorem na przystanku Chorzów AKS. Około godz. 18.15 pasażer chciał przesiąść się z tramwaju do autobusu jadącego w kierunku centrum Chorzowa. Żeby zdążyć, przebiegł przez torowisko. Wtedy doszło do potrącenia. Gdy na miejsce dojechały służby, mężczyzna był uwięziony pod wagonem.
Trudno było go stamtąd wyciągnąć, potrzebna była pomoc strażaków. Mężczyzna w końcu został uwolniony, ale stracił przytomność w trakcie akcji ratowniczej. Podczas potrącenia doszło do oskórowania jednej nogi poszkodowanego. Jednak niewiele brakowało, żeby 29-latek stracił kończynę. Nieprzytomny trafił do szpitala w Sosnowcu.
Po potrąceniu przez około 2,5 godziny ruch tramwajów był wstrzymany. Wznowiono go dopiero przed godz. 21.00.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Oskalpować można co najwyżej głowę
Oskalpować można co najwyżej głowę