Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa została zamknięta na początku maja. Powodem było stwierdzenie koronawirusa u proboszcza kościoła w Murckach. Trudno określić w jaki sposób doszło do zakażenia. Niewykluczone, że stało się to podczas wizyty księdza Pawła Szumilasa w szpitalu. Proboszcz od początku czuł się dobrze i pozostał na probostwie wraz z wikariuszem, który musiał poddać się kwarantannie. Wczoraj ks. Marek Siedlaczek dostał sms-a, że okres kwarantanny się zakończył. Teraz może już wrócić do normalnego życia i posługi kapłańskiej. Dwukrotnie przeprowadzony test na obecność koronawirusa dał wynik negatywny. Wikary cieszy się, że może ponownie spotkać się z wiernymi. Jak mówi ks. Siedlaczek, proboszcz nadal musi pozostać w izolacji, ale czuje się dobrze.
W ostatnich dniach kościół przy ul. Solskiego 2 przeszedł dezynfekcję poprzez ozonowanie, choć nie było takich zaleceń ze strony sanepidu. Duchowni liczą na to, że parafianie będą chętnie uczestniczyli w nabożeństwach. - Mogą być pewne obawy, ale miejmy nadzieję, że zachowując, tak jak dotychczas, pewne środki ostrożności, będziemy się modlić wspólnie - mówi wikariusz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Murckach. Te środki to m.in. przebywanie w kościele w maseczkach i rękawiczkach oraz zachowanie odległości pomiędzy uczestnikami nabożeństw. "Zalecamy ponadto wszystkim uczestnikom Eucharystii przyjmowanie Komunii Świętej w sposób duchowy. Kto ma pragnienie przyjęcia Komunii Świętej, informujemy, że będzie udzielana tylko na rękę" - czytamy na profilu Facebook murckowskiego kościoła. Parafia apeluje też o dezynfekowanie swojego miejsca po zakończeniu nabożeństwa. Pierwsza msza święta odbędzie się dzisiaj o godz. 18.00. Limit wiernych wynosi na razie 48 osób, a od niedzieli w kościele będą mogły przebywać maksymalnie 73 osoby.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze