Prezydenci, burmistrzowie i wójtowie miast i gmin Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii po raz kolejny nie zajęli się finansowaniem komunikacji publicznej w 2026 roku. Na dzisiejszej sesji Zgromadzenia GZM zdjęli projekt uchwały w sprawie ustalenia tzw. zmiennej, co oznacza, że wciąż nie wiadomo jakim budżetem będzie w przyszłym roku dysponował Zarząd Transportu Metropolitalnego.
Zgodnie ze statutem GZM, do końca czerwca Metropolia musi przedłożyć do głosowania na sesję Zgromadzenia GZM projekt uchwały w sprawie tzw. składki zmiennej, jaką na komunikację płacą poszczególne gminy. Już w poprzednich latach zdarzało się, że prezydenci zrzucali projekt uchwały z porządku obrad i wracali do tematu jesienią. Tak też było i w tym roku.
O wycofanie projektu z porządku czerwcowej sesji GZM zawnioskował Marcin Bazylak, prezydent Dąbrowy Górniczej. Przypomniał, że to miasto przeprowadziło już reformę komunikacji, która polegała m.in. na korekcie przebiegu linii autobusowych. - Potrzebujemy bardzo poważnej rozmowy przed wprowadzeniem składki. Zrobiliśmy reformę u siebie, ale już nigdy nie będą tego robił "na nos" - mówił Bazylak.
Wygląda na to, że wspomniana bardzo poważna rozmowa jeszcze się nie odbyła, bo dzisiaj (22.10) prezydenci ponownie zdjęli projekt uchwały w sprawie finansowania komunikacji publicznej. Oznacza to, że wciąż nie wiadomo ile pieniędzy będzie mógł wydać w przyszłym roku ZTM.
Co wynika z przygotowanego na dzisiejszą sesję projektu uchwały o składce zmiennej? Kwota, jaką według Metropolii pochłonie organizacja transportu publicznego w 2026 roku, wzrosła w porównaniu do tej prognozowanej w czerwcu z 1 298 214 724 zł do 1 317 001 280 zł.
Najwięcej, bo 312 660 348 zł mają zapłacić Katowice. Drugim największym płatnikiem miałby być Sosnowiec z kwotą 137 830 897 zł. W dalszej kolejności na duże wydatki na transport muszą się nastawić w szczególności: Dąbrowa Górnicza (103 673 644 zł), Zabrze (95 459 290 zł) i Bytom (89 726 065 zł).
Czy rzeczywiście takie kwoty zostaną w przyszłym roku wydane na organizację komunikacji publicznej w metropolii, nadal nie wiadomo. Prezydenci, burmistrzowie i wójtowie będą się musieli zająć tą sprawą na kolejnej sesji GZM.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komunikacja komunikacją, ja odczułem, że się poprawiła i przesiadłem na autobus, ale trzeba pomyśleć, czy naprawdę tyle miast musi działać oddzielnie i czy nie powinno się np. połączyć Świętochłowic, Katowic, Siemianowic i Chorzowa.
"Marcin Bazylak, prezydent Dąbrowy Górniczej. Przypomniał, że to miasto przeprowadziło już reformę komunikacji, która polegała m.in. na korekcie przebiegu linii autobusowych." Dobry jajcarz z tego Bazylaka. Jakaś kosmetyka na kilku liniach, kilka nowych, idiotycznych powołali do życia i mamy reformę. Jedlecki nazywał to nawet rewolucją. Ta komunikacja będzie kosztowała coraz więcej, bo to komunikacyjny śmietnik. Doklejanie coraz to nowszych linii tylko pogłębia koszty, a nie wnosi praktycznie nic nowego do systemu. Coraz większe korki także potęgują koszty, bo do obsługi tego samego, marnego rozkładu używanych jest coraz więcej pojazdów. Ten system trzeba budować od nowa, ale to będzie coraz trudniejsze, bo system jest coraz bardziej zawiły. Od poniedziałku mamy kolejną, nową linię w systemie.
Komunikacja komunikacją, ja odczułem, że się poprawiła i przesiadłem na autobus, ale trzeba pomyśleć, czy naprawdę tyle miast musi działać oddzielnie i czy nie powinno się np. połączyć Świętochłowic, Katowic, Siemianowic i Chorzowa.
"Marcin Bazylak, prezydent Dąbrowy Górniczej. Przypomniał, że to miasto przeprowadziło już reformę komunikacji, która polegała m.in. na korekcie przebiegu linii autobusowych." Dobry jajcarz z tego Bazylaka. Jakaś kosmetyka na kilku liniach, kilka nowych, idiotycznych powołali do życia i mamy reformę. Jedlecki nazywał to nawet rewolucją. Ta komunikacja będzie kosztowała coraz więcej, bo to komunikacyjny śmietnik. Doklejanie coraz to nowszych linii tylko pogłębia koszty, a nie wnosi praktycznie nic nowego do systemu. Coraz większe korki także potęgują koszty, bo do obsługi tego samego, marnego rozkładu używanych jest coraz więcej pojazdów. Ten system trzeba budować od nowa, ale to będzie coraz trudniejsze, bo system jest coraz bardziej zawiły. Od poniedziałku mamy kolejną, nową linię w systemie.