Kilka dni temu pisałem o kampanii wyborczej, którą Barbara Konieczna postanowiła sobie zrobić w Szkole Podstawowej nr 37 w Tychach. Choć oczywiście według niej samej, o żadnej agitacji nie może być mowy, a przyniesienie zakładek do książek z logo komitetu wyborczego miało zachęcić uczniów do czytania. Problem jednak w tym, że to radnej przydałaby się lektura słownika. W swoich przeprosinach pisze tak: "Uznałam, że zakładka do książki, wraz z ZACHĘTOM (pogrubienie autora) do czytania będzie sympatycznym wsparciem kampanii społecznej". Ręce opadają. Nie ma to jak przepraszać za błąd w tabliczce mnożenia, robiąc wielbłąda językowego. Zresztą to nie jedyna pomyłka w tekście przeprosin. Pani radna pisze też np. tak: "Co do literówki w tabliczce mnożenia...". Od kiedy nazywanie błędnego wyniku mnożenia 8x1=7 nazywa się literówką, tego nie wiem. Wiem za to, że dla własnego dobra pani radna powinna na jakiś czas dać sobie spokój z edukowaniem innych, zarówno matematycznie, jak i językowo.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze