Reklama

Kierowcy stali w korkach, a prezydent Sosnowca przyjechał do Katowic pociągiem. Szkoda, że to wyjątek

Zamiast samochodem prezydent Sosnowca przyjechał we wtorek do centrum Katowic pociągiem. Zapowiada, że to nie była jednorazowa odmiana i poleca taki sposób na podróż z Zagłębia na Śląsk.

We wtorek na drogach w Katowicach było źle lub bardzo źle. Pierwszego dnia remontu na wiadukcie nad ul. Porcelanową korkowała się nie tylko droga krajowa nr 86. Zatłoczone były praktycznie wszystkie drogi dojazdowe do centrum Katowic. Zwłaszcza od południa i wschodu trudno było dostać się do Katowic. Nawet poza godzinami szczytu korek na S86, czyli drodze łączącej Sosnowiec i Katowice, zaczynał się praktycznie na granicy miast. Ominął go prezydent Sosnowca. Arkadiusz Chęciński rano musiał dojechać do Katowic na spotkanie w siedzibie Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Pojechał pociągiem Kolei Śląskich, który wprawdzie był spóźniony, ale i tak pozwolił na znacznie szybsze dotarcie do Katowic niż samochód. Jak przyznaje prezydent Sosnowca, gdyby nie korki, wybrałby auto. Tak jak robił to do tej pory. - Oceniłem, że nie jestem w stanie na nasze zebranie do GZM-u dotrzeć na czas tradycyjnie samochodem - mówi Chęciński. Cała podróż, wraz z drogą na ul. Barbary zajęła mu 30 minut. Uważa, że to jedyne rozsądne wyjście w przypadku utrudnień na drogach, aby w korku nie stać. - Nie ma innego rozwiązania, bo samochodów, niestety, przybywa. Dróg już nawet nie jesteśmy chyba w stanie budować więcej - mówi prezydent Sosnowca.

Zapowiada, że przesiadka z samochodu na pociąg nie była tylko incydentem i w przyszłości ponownie wybierze się na spotkanie w GZM w ten sposób.

Reklama

KOMENTARZ

Bardzo dobrze, że prezydent Sosnowca pokazał jak do pracy (posiedzenie GZM to część jego pracy) pojechał pociągiem. Niedobrze, że zarówno on, jak i koledzy po fachu są tak bardzo przywiązani do samochodu.

Pamiętam jak na jedną z konferencji prasowych prezydent Katowic Marcin Krupa przyjechał elektryczną hulajnogą, a na inną - tramwajem. Zdarzało się też, że inni prezydenci czy burmistrzowie pokazywali się na rowerach i nie były to tylko podróże rekreacyjne.

Problem w tym, że to wszystko incydenty. Coś nienormalnego, coś co niemalże wzbudza sensację. Prezydent dużego miasta w pociągu. Prezydent na hulajnodze czy w tramwaju. To pokazuje myślenie nie tylko szefów miast, ale przede wszystkim samych mieszkańców. Przecież nie byłoby aż takich korków na drogach dojazdowych do Katowic, gdyby ludzie uważali podróż pociągiem, tramwajem, autobusem czy rowerem za coś normalnego i zwyczajnego. Bo to przecież jest normalne.

Reklama

Prezydenci powinni wykorzystywać swoją popularność, żeby zmieniać mentalność mieszkańców metropolii. Przecież nie dlatego ktoś jedzie pociągiem, bo nie stać go na samochód. Nie dlatego wybiera tramwaj, bo jest studentem czy emerytem (bo przecież tylko te dwie grupy jeżdżą komunikacją publiczną, prawda?).

Bardzo bym chciał, żeby prezydent Sosnowca regularnie zaczął dojeżdżać do Katowic pociągiem. Bardzo bym chciał, żeby prezydent Chorzowa wsiadł od czasu do czasu w tramwaj i przyjechał nim do Katowic. Bardzo bym chciał, żeby prezydent Tychów skorzystał ze stworzonej przez siebie możliwości zostawienia samochodu na parkingu i pojechał Kolejami Śląskimi do Katowic. Bardzo bym chciał, żeby każdy prezydent, burmistrz czy wójt skorzystał z centrum przesiadkowego, które z taką pompą otwierał.

Reklama

Nie jestem populistą. Nie chodzi o to, żeby nagle prezydenci i burmistrzowie zamienili służbowy samochód z kierowcą na komunikacją publiczną czy rower. Często w ciągu dnia muszą szybko przemieścić się w kilka miejsc i bez auta byłoby to trudne. Kiedy jednak mają do pokonania podróż z punktu A do puntu B, a te punkty są blisko dworców i przystanków, nie widzę powodu, żeby nie korzystali z transportu zbiorowego. Przy okazji może dostrzegą coś, co pasażerowie komunikacji publicznej dostrzegają na co dzień: nie zawsze dobrze ułożone rozkłady jazdy, brak możliwości intuicyjnego zakupu biletu, długi czas przejazdu autobusu, który okrąża kilka osiedli, tramwaje bez niskiej podłogi czy brak sensownego skomunikowania dwóch czy trzech środków transportu.

Jestem przekonany, że takie osobiste doświadczenie będzie miało zdecydowanie większy wpływ na ich późniejsze decyzje w sprawie komunikacji niż tabelki, wykresu i stosy innych dokumentów.

Reklama

P S. Prezydent Austrii już dwa razy przyjechał do Katowic pociągiem. Nikogo nie dziwi w Holandii czy Danii, że nawet premier i ministrowie przyjeżdżają tam do pracy rowerem. Dla nas to ciągle szok. Pora jednak przestać się dziwić. Panowie i panie rządzący miastami i mniejszymi gminami, zostawcie czasem samochód w garażu. Wasi wyborcy na pewno to zauważą i na pewno was z tego powodu nie skrytykują.

Grzegorz Żądło

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    P Śl - niezalogowany 2021-11-17 21:11:37

    14 km w 10-15 minut?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Piotr - niezalogowany 2021-11-17 15:48:21

    Nie nazwałem nikogo debilem, chociaż ty na to określenie zasługujesz wyjątkowo... ;) No bo jak określić człowieka, który twierdzi że autobusy stojące na światłach, niszczą asfalt ;) Prostackie myślenie, w każdym aspekcie... Zabrakło ci logicznych argumentów, więc jedyne co potrafisz to walić na oślep w prostacki sposób !!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    P Śl - niezalogowany 2021-11-17 10:57:45

    haha, ekoterrorysta, a gdzie ja gdziekolwiek podnoszę przy tym jakieś kwestie ekologii? Lecz się, znaczy wracaj do psychiatryka, bo masz tam kartę stałego klienta.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości