Ulicą Porcelanową w Katowicach najwięcej osób dojeżdża do Fabryki Porcelany. To droga publiczna, ale jest też mniej uczęszczany fragment. Dalej, od skrzyżowania z ulicą Kolonia Amandy, znajduje się około 400-metrowa droga leśna. To już własność Lasów Państwowych. Tędy również jeżdżą setki samochodów dziennie, bo droga stanowi jedyny dojazd do siedzib kilkudziesięciu firm. Ten odcinek jest w fatalnym stanie. Kierowcy jeżdżą środkiem, slalomem albo drugą stroną jezdni. W ciągu kilku dni z powodu dziur dwóch kierowców przebiło na tej drodze opony. - Dojechałem trzy kilometry, pod mieszkanie. Brat zadzwonił na policję, a oni stwierdzili, że jeśli odjechaliśmy z tego miejsca, to oni nie mają żadnego potwierdzenia, że ta opona pękła na tej drodze. Wszyscy widzą jak ta droga wygląda i nie da się tego ominąć - mówi Mateusz Otowicz.



Od kilku dni o tym, jakie przepisy obowiązują na odcinku Porcelanowej, informują znaki ustawione przez Nadleśnictwo Katowice. Miały się one pojawić po dwóch stronach drogi leśnej w miniony piątek - w dniu, w którym oponę na jednej z dziur przebił kierowca BMW. Wiele osób dojeżdżających tędy do pracy nawet nie zauważyło, że leśnicy znaki postawili. Zgodnie z art. 29 ustawy z dnia 28 września 1991 roku o lasach, „ruch pojazdem silnikowym, zaprzęgowym i motorowerem w lesie dozwolony jest jedynie drogami publicznymi, natomiast drogami leśnymi jest dozwolony tylko wtedy, gdy są one oznakowane drogowskazami dopuszczającymi ruch po tych drogach”. W związku z tym, że dojazd do drogi publicznej umożliwia tylko droga leśna, ustanowiona jest tu służebność (tzw. droga konieczna). Jak dowiedzieliśmy się od Nadleśnictwa Katowice, „właściciele i pracownicy firm biur i magazynów mogą korzystać z tej drogi, po uzyskaniu zgody”. Osoby, które udało nam się spotkać w rejonie biurowca, o zgodach nic nie słyszały.
„Znak zakazu wjazdu postawiono, dla zapewnienia bezpieczeństwa - tak, aby nie dochodziło do uszkodzeń pojazdów osób, które są uprawnione do korzystania z tej drogi” - informuje Czesław Greń, rzecznik prasowy Nadleśnictwa Katowice. Jednak nie wyjaśnia, w jaki sposób znak ma zabezpieczać samochody. Jednocześnie Nadleśnictwo deklaruje, że jest otwarte na rozmowy z miastem, jeśli to byłoby zainteresowane zorganizowaniem ruchu publicznego na tej drodze.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ciekawsze byłoby opisanie jak Nadleśnictwo Katowice (i nie tylko) dewastuje leśne drogi i same lasy. Kawałek zniszczonej drogi to pryszcz przy tym co robią w lasach.
Najlepszy jest tam ten próg spowalniający i ograniczenie prędkości. Przy takiej nawierzchni aż śmieszne jest żeby jeszcze progi spowalniające były. Jakby tych wertepów tam było mało.
Ciekawsze byłoby opisanie jak Nadleśnictwo Katowice (i nie tylko) dewastuje leśne drogi i same lasy. Kawałek zniszczonej drogi to pryszcz przy tym co robią w lasach.
Najlepszy jest tam ten próg spowalniający i ograniczenie prędkości. Przy takiej nawierzchni aż śmieszne jest żeby jeszcze progi spowalniające były. Jakby tych wertepów tam było mało.