Nielegalnie parkujący kierowcy kontra blokady kół. W Katowicach strażnicy miejscy spotykają się z bardzo różnymi sposobami na pozbycie się blokad. Jeden z kierowców ich zaskoczył.
Strażnicy miejscy na co dzień kontrolujący parkowanie w Katowicach często spotykają się z bezczelnością nielegalnie parkujących kierowców. Niektórzy starają się usuwać blokady siłą, przecinając szlifierką lub niszcząc zamki wiertarkami. Są także osoby, które próbują ściągnąć blokadę poprzez spuszczenie powietrza z koła albo po prostu odjeżdżają, świadomie lub nie, z założoną blokadą.
W taki sposób tłumaczył się tydzień temu kierowca BMW, który w centrum Katowic zaparkował za znakiem B-36 zakaz zatrzymywania się. Jak twierdził mężczyzna, blokady nie zauważył. Tak samo jak karteczek przyklejonych do szyb. Wsiadł do samochodu i ruszył. Teraz będzie musiał zapłacić nie tylko 100 zł mandatu , ale także za blokadę, której koszt straż miejska szacuje na ponad 500 zł.
Blokadę zauważył za to kierowca dostawczego forda, który na ul. św. Pawła zaparkował za znakiem B-35 zakaz postoju. Dlatego strażnicy postanowili założyć blokadę, a na przedniej i bocznej szybie od strony kierowcy przykleili karteczki z informacją o przekroczeniu przepisów. Po jakimś czasie, patrol pojechał z powrotem na miejsce, żeby sprawdzić, czy pojazd dalej tam stoi, ponieważ właściciel nie skontaktował się ze strażą miejską.
Jednak na ul. św. Pawła forda nie było. Odpięta blokada leżała kilka metrów dalej, a do niej przypięty był woreczek. W środku strażnicy znaleźli 140 zł i wiadomość od kierowcy. Napisał, że pieniądze powinny pokryć koszty zerwanej kłódki i mandatu. Zabezpieczone pieniądze trafiły do depozytu, ale kierujący został ustalony i nie uniknie kary.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze