Urzędnicy w listopadzie zdecydowali, że Spodkiem i MCK ma zarządzać firma PTWP Event Center, której oferta dostała najwięcej punktów (szczegóły tutaj). To spółka należąca do Wojciecha Kuśpika, wydawcy wielu branżowych pism i portali oraz organizatora Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Tę decyzję oprotestowała druga spółka, która złożyła ofertę w postępowaniu. HKO, która w połowie należy do firmy Trias i Międzynarodowych Targów Poznańskich, wniosła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach. Ten przyznał jej rację i wstrzymał możliwość podpisania umowy z PTWP (więcej o tym tutaj). Takie orzeczenie sprawiło, że miasto stanęło przed dylematem: albo wniesienie kasacji do NSA, albo podpisanie umowy z HKO, albo unieważnienie postępowania i ogłoszenie kolejnego. Pojawiły się informacje, że ta ostatnia opcja może spowodować groźbę utraty unijnej dotacji na budowę MCK (około 61,5 % z 75 mln euro). Komisja Europejska wyraźnie bowiem zastrzegła, że centrum kongresowe "zostanie oddane do dyspozycji prywatnego operatora wybranego w otwartym, przejrzystym i niedyskryminacyjnym postępowaniu". Okazuje się jednak, że w dokumentach dotyczących udzielonego dofinansowania nie ma sztywno określonego terminu wyboru zarządcy. Jak tłumaczy Beata Goleśna z wydziału rozwoju regionalnego Urzędu Marszałkowskiego Woj. Śląskiego (który odpowiada za rozdział unijnych pieniędzy), operator powinien być wybrany w terminie pozwalającym na wykazanie wskaźników w odpowiednim czasie. Brzmi skomplikowanie, ale wszystko jest dokładnie policzone. Te wskaźniki to nic innego jak liczba imprez, które trzeba zorganizować w MCK i liczba uczestników, które muszą one przyciągnąć.
I tak, w ciągu roku od zakończenia budowy (czyli od kwietnia 2015 roku) w centrum kongresowym musi się odbyć 100 międzynarodowych imprez targowych, wystawienniczych, kongresów czy konferencji. Do tego 37 międzynarodowych imprez kulturalnych i sportowych. W tym czasie powinno w nich uczestniczyć (łącznie) 68000 osób. Takie wskaźniki trzeba utrzymać w ciągu pięciu kolejnych lat od zakończenia inwestycji. W wyjątkowej sytuacji miasto może się zwrócić do Komisji Europejskiej (zawsze za pośrednictwem zarządu woj. śląskiego) z wnioskiem o zgodę na wydłużenie terminu na osiągniecie deklarowanych wskaźników.
Tak więc na razie nie ma żadnego realnego zagrożenia, że Katowice mogłyby stracić dotację. - Z samego faktu wydania wyroku przez WSA w Gliwicach nie wynika jeszcze, że wobec miasta mogłyby zostać wyciągnięte jakiekolwiek negatywne konsekwencje - wyjaśnia Beata Goleśna.
I właśnie dlatego władze Katowic nie spieszą się z ogłoszeniem decyzji co dalej. Oficjalnie czekają na pisemne uzasadnienie orzeczenia sądu. Nieoficjalnie, jest coraz więcej przesłanek, które wskazują na to, że cała procedura zostanie unieważniona i ogłoszone zostanie kolejne, czwarte już postępowanie. Tym razem wybór miałby się odbyć w przyspieszonym trybie, w ciągu 2-3 miesięcy. Kto do tego czasu miałby zarządzać Spodkiem i MCK? Na razie jedynym kandydatem jest MOSiR. Nieoficjalnie urzędnicy twierdzą, że kalendarz imprez zaplanowanych w MCK już teraz wygląda całkiem pokaźnie i nie ma ryzyka niewypełnienia wskaźników wymaganych przez Unię.
Tymczasem na decyzję miasta czekają obydwie firmy, które złożyły ofertę. Ich przedstawiciele zapowiadają, że będą walczyć o koncesję wszelkimi możliwymi sposobami. Dlatego nad sprawą wyboru operatora Spodka i MCK być może sąd będzie się musiał pochylić jeszcze nie raz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wszystko fajnie, tylko zaglądnijmy jeszcze raz do specyfikacji. Operator ma zainwestować pieniądze w wyposażenie CK - bo te na tą chwile będzie puste. I co MOSIR teraz kupi wszystko, a przetargi które musi ogłosić, budżet itp? A może pościąga stare stołki i stoły z pozostałych obiektów? A może, któryś z potencjalnych operatów już zakupił część tego wyposażenia będąc pewnym, że obejmie MCK a w marcu ma pierwszą imprezę? A gdzie kadra, która ma pojecie o tym całym biznesie? Nie sztuką jest zrobić ileś tam imprez, sztuką jest na nich zarobić i nie zrazić sobie klienta. Już teraz część wydarzeń spodkowych jest robionych za pół darmo, bo miastu zależy żeby w tych obiektach coś się działo i ludzie nie gadali - tylko ktoś musi za to wszystko płacić.
Wszystko fajnie, tylko zaglądnijmy jeszcze raz do specyfikacji. Operator ma zainwestować pieniądze w wyposażenie CK - bo te na tą chwile będzie puste. I co MOSIR teraz kupi wszystko, a przetargi które musi ogłosić, budżet itp? A może pościąga stare stołki i stoły z pozostałych obiektów? A może, któryś z potencjalnych operatów już zakupił część tego wyposażenia będąc pewnym, że obejmie MCK a w marcu ma pierwszą imprezę? A gdzie kadra, która ma pojecie o tym całym biznesie? Nie sztuką jest zrobić ileś tam imprez, sztuką jest na nich zarobić i nie zrazić sobie klienta. Już teraz część wydarzeń spodkowych jest robionych za pół darmo, bo miastu zależy żeby w tych obiektach coś się działo i ludzie nie gadali - tylko ktoś musi za to wszystko płacić.