"Legenda Świętego Franciszka" - tak ma się nazywać kolejny film reżysera Lecha Majewskiego. Władze Katowic chcą do niego dołożyć 1,5 mln zł. Na razie jednak niewiele o filmie wiadomo.
Pochodzący z Katowic reżyser często wraca do rodzinnego miasta. Angażuje się tu nie tylko zawodowo, ale też politycznie. Był członkiem honorowego komitetu poparcia Marcina Krupy w wyborach na prezydenta Katowic. Podczas konwencji przed ostatnimi wyborami samorządowymi w lutym 2014 roku wygłosił w MDK Koszutka pean na rzecz starającego się o kolejną kadencję Krupy oraz Katowic, jako miasta.
W Katowicach kręcił już kilka swoich filmów. W ostatnich latach to m.in. "Brigitte Bardot cudowna" czy "Dolina Bogów". Wiele wskazuje na to, że w najbliższym czasie powstanie tu kolejny obraz reżysera.
Produkcję chcą dofinansować władze Katowic. Na ostatniej sesji radni przegłosowali zmiany w budżecie, wśród których znalazło się 150 000 zł na film "Legenda Świętego Franciszka". To dopiero początek, bo cała kwota, jaką miasto ma przekazać na produkcję Majewskiego, to 1,5 mln zł.
Podczas ostatniej sesji rady miasta o celowość takiego wydatku pytał radny Leszek Piechota. Chciał też wiedzieć, czy Katowice w jakikolwiek sposób partycypują w przychodach z produkcji, które współfinansują. W odpowiedzi prezydent Marcin Krupa powiedział, że Lech Majewski zaliczany jest do wielkich artystów tego świata i na wydatek z budżetu miasta na jego filmy trzeba spojrzeć inaczej niż tylko przez pryzmat finansów. - Nie partycypujemy we wpływach ze sprzedaży filmu czy biletów, natomiast jesteśmy jedną z części tworzenia przez Lecha Majewskiego., co przynosi nam ogromny handicap jako miastu w tych branżach kultury, w których aktywny jest Lech Majewski. Tak więc wydaje mi się, że absolutnie współpraca z panem Lechem Majewskim, a wręcz powiem w drugą stronę, że w ogóle Lech Majewski chce z nami, jako miastem Katowice, współpracować przy produkcji swoich dzieł, powinno być dla nas wielkim zaszczytem, przynajmniej dla mnie tak jest. Bo cały świat jest otwarty na jego twórczość - tłumaczył Krupa.
Finansowanie filmów Majewskiego porównał z budową NOSPR-u i jego wpływem na rozpoznawalność i atrakcyjność Katowic w obszarze kultury.
Radnego Piechoty raczej nie przekonał. - Nie podważam wyjątkowości i talentu Lecha Majewskiego. Naszą rolą jest jednak kierować się dbałością o finanse i racjonalne wydatki, niezależnie od tego, jakie my indywidulanie, kierownictwo miasta, mamy ambicje. Chociaż uważam, że dobra sztuka, dobry film, powinien się, po tylu latach jego promocji, bronić sam i pozyskanie środków przez takiego znanego twórcę od różnych innych sponsorów, posiadających wolne środki w nadmiarze, a nie tak jak my, nie powinno być w tej chwili trudne. Nie chciałbym, żeby to było jedyne źródło finansowania tej sztuki, bo to jakby zniechęca pozostałych twórców, młodych ambitnych, aby konkurować, a oni też się pojawiają - argumentował Piechota.
- Te środki, które zaproponowałem, żebyście państwo radni przekazali na ten cel, nie są przy czteromiliardowym budżecie w jakiś sposób skłaniające nas na kolana i powodujące uszczerbek. Nie są to jedyne środki, które na to dzieło pan reżyser Lech Majewski ma do dyspozycji, bo wiadomo, że za 1,5 mln zł nie da się nakręcić filmu - odpowiedział prezydent Katowic.
Za co dokładnie mają zapłacić Katowic, tego jeszcze nie wiadomo. - Oczekujemy od reżysera konkretnego pomysłu, żebyście mogli państwo podjąć decyzję o dalszym uczestnictwie miasta w tym projekcie bądź wycofania się w kontekście przyszłego roku budżetowego. Pełną kwotę finansowania poznamy, jeśli będziemy chcieli ostatecznie w ten projekt wejść - odpowiadał radnym z komisji kultury Krzysztof Kraus, naczelnik wydziału kultury UM Katowice.
Jak zdradził kilka dni później prezydent Katowic, chodzi o 1,5 mln zł.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze