Trudno powiedzieć, które stoiska cieszyły się największym powodzeniem, bo właściwie przy każdym ustawiały się długie kolejki. Jedna z dłuższych stała przy food trucku z... frytkami. Zainteresowanie wzbudzała kuchnia koreańska, ale też tradycyjne wypieki piekarni z Nikiszowca.
O ile wewnątrz i przy Szybie Wilson każdy mógł znaleźć coś dla siebie, o tyle znacznie trudniej było o miejsce parkingowe poza terenem festiwalu. To wcale jednak nie usprawiedliwia kierowców z całego regionu, którzy rozjeżdżali i tak już zaniedbane trawniki przy ul. Oswobodzenia. Po raz kolejny w okolicy dużej imprezy zabrakło patroli policji i straży miejskiej, którzy zwróciliby uwagę nielegalnie parkującym, a gdyby to nie pomogło, wręczyli im mandat.
Następnym razem organizatorzy powinni lepiej przemyśleć kwestię parkowania. Być może trzeba wynająć któryś z okolicznych placów i wprowadzić płatny postój.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze