Reklama

Dopiero teraz marszałek wszczął postępowanie w sprawie wymierzenia kary za nielegalną wycinkę kasztanowców na ul. Raciborskiej. Chce oglądać dowody, których już nie ma

Dopiero 12 maja, czyli pięć miesięcy po fakcie, marszałek woj. śląskiego wszczął postępowanie w sprawie wymierzenia administracyjnej kary pieniężnej za usunięcie 3 kasztanowców przy ul. Raciborskiej w Katowicach. Dopiero teraz urzędnicy planują przeprowadzenie oględzin. Problemy w tym, że nie ma już czego oglądać.

W nocy z 18 na 19 grudnia Acvit Investment, deweloper budujący osiedle przy ul. Raciborskiej i ul. Strzeleckiej w Katowicach zlecił firmie Taxus Arbor nielegalną wycinkę trzech około stuletnich kasztanowców, rosnących przy ul. Raciborskiej. Rano 19 grudnia po drzewach nie było już śladu. Zostały tylko pnie, które nieznacznie wystawały nad powierzchnię chodnika.

Deweloper dokładnie wszystko przemyślał i zaplanował. Wiedział, że w Polsce za kara nielegalną wycinkę drzewa poza lasem, jeśli w ogóle będzie, to mało dotkliwa.

Reklama

Opłata za nielegalną wycinkę to dwukrotność stawki za „zwykłe” usunięcie drzewa. Jej wysokość określa rozporządzenie ministra środowiska z 6 lipca 2017 roku. Wynika z niego, że za wycinkę bez zezwolenia innego gatunku kasztanowca niż zwyczajny (przy ul. Raciborskiej rosły kasztanowce białe) można wymierzyć karę w wysokości 60 zł za 1 cm obwodu. Zniszczone kasztanowce miały odpowiednio 203, 206 i 263 cm. Tak więc, kary mogą wynieść 12 180 zł, 12 360 zł i 15 780 zł. W sumie daje to 40 320 zł. To oczywiście wariant najbardziej optymistyczny.

Okazuje się bowiem, że wymierzenie kary wcale nie jest takie oczywiste. Mimo że od wycinki minęło prawie 5 miesięcy, nadal nie wiadomo kiedy można się spodziewać finału sprawy. Co więcej, dopiero 12 maja 2021 roku zostało oficjalnie wszczęte postępowanie przez marszałka województwa śląskiego.

Reklama

- Po przeprowadzonych czynnościach wyjaśniających, mających na celu określenie m.in. kręgu stron został zebrany i poddany analizie obszerny materiał dowodowy, przesłany zarówno przez przedstawiciela firmy, która dokonała wycinki kasztanowców, jak i przez pełnomocników podmiotu zlecającego ww. prace - wyjaśnia Beata Drąg, zastępca dyrektora departamentu środowiska UMWŚ.

Trudno powiedzieć dlaczego zabranie materiału dowodowego trwało prawie pięć miesięcy. Co więcej, w tym czasie nie zostały przeprowadzone tak oczywiste działania, jak oględziny miejsca wycinki, mimo że już w grudniu Beata Drąg informowała nas, że "w toku prowadzonego postępowania należy potwierdzić bądź wykluczyć szereg okoliczności bezpośrednio wpływających na wysokość ewentualnej administracyjnej kary pieniężnej, takich jak np. obecność pnia lub kłody na miejscu zdarzenia, bądź stanu drzew bezpośrednio przez nielegalną wycinką."

Reklama

Co teraz? - W najbliższym czasie zostały zaplanowane oględziny terenu,  w trakcie których zostanie przeprowadzony dowód z oględzin. Podejmowane przez marszałka czynności są ściśle określone w przepisach kpa (kodeks postępowania administracyjnego - przyp. red.) i wymagają rzetelnego wyjaśnienia oraz zebrania kompletnego materiału dowodowego w sprawie. Charakter sprawy wymaga również przeprowadzenia licznych dowodów z przesłuchań świadków - przekonuje Beata Drąg.

Problem w tym, że teraz urzędnicy marszałka nie mają już czego oglądać. Po pniach i drewnie nie ma już śladu. Pozostałości drzew zostały sfrezowane przed nasadzeniem w ubiegłym tygodniu trzech nowych drzew. Trudno będzie zebrać materiał dowodowy,  bo ten najważniejszy dowód fizycznie nie istnieje.

Reklama

Jak informuje UMWŚ, niemożliwe jest określenie terminu wydania decyzji administracyjnej, "z uwagi na rozwojowy charakter postępowania oraz bardzo liczny materiał dowodowy przekazywany organowi przez stronę postępowania."

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Grzegorz - niezalogowany 2021-05-26 13:14:50

    Tylko że nie da się udowodnić, że to nie były topole. Ostatnie dowody rzeczowe w postaci ściętych pniaków wykopało I usunęło miasto. Inwestor to łatwo wygra.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Wiesław - niezalogowany 2021-05-26 09:26:20

    Kasztanowiec zwyczajny nazywa się inaczej kasztanowiec biały!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Grucha - niezalogowany 2021-05-26 09:20:37

    Biurwa w pełnej krasie

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości