W czwartek wieczorem na woj. śląskim panowały trudne warunki atmosferyczne. Obfite opady deszczu i burze spowodowały nie tylko lokalne zalania i podtopienia, ale też problemy na lotnisku Katowice Airport w Pyrzowicach.
Kiedy wylądował tam samolot przewożący siatkarzy Włoch i Słowenii, przez około godzinę pasażerowie nie mogli go opuścić. Powodem były procedury bezpieczeństwa. - Kiedy w odległości do 8 km od lotniska są wyładowania atmosferyczne, ogłaszana jest procedura "burza na lotnisku". W tym czasie nie można m.in. podstawić schodów do samolotu. Procedura jest odwoływana 10 minut po uderzeniu ostatniego pioruna w określonej odległości - tłumaczy Piotr Adamczyk, z biura prasowego Katowice Airport.
Procedura "burza na lotnisku" trwała z małymi przerwami od godz. 17:12 do 20:13. Samolot z Lublany przyleciał o 17:49. Siatkarze czekali właśnie na taką przerwę, kiedy można było podstawić schody, około godzinę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wystarczyłoby tylko, aby był tam chociażby jeden rękaw i nie byłoby problemu który nie występuje na lotniskach w Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku a nawet w Afryce... Rozbudowa za ćwierć miliarda i nie wybudowali nawet jednego rękawa !! WIOCHA... ciekawe co piszą o tym w Italii ?? ;)
Wystarczyłoby tylko, aby był tam chociażby jeden rękaw i nie byłoby problemu który nie występuje na lotniskach w Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku a nawet w Afryce... Rozbudowa za ćwierć miliarda i nie wybudowali nawet jednego rękawa !! WIOCHA... ciekawe co piszą o tym w Italii ?? ;)