O jodku potasu ostatnio jest głośno, ponieważ wiele osób szuka tego leku, a rząd rozpoczął dystrybucję tabletek w miastach. Jej powodem jest zagrożenie skażeniem radioaktywnym związane z wojną w Ukrainie. Zaostrzenie konfliktu i walki w okolicach Zaporoskiej Elektrowni Atomowej spowodowały, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji rozpoczęło zaopatrywanie samorządów w ten środek. Tabletki w połowie września trafiły do komend powiatowych Państwowej Straży Pożarnej. „Jest to standardowa procedura, przewidziana w przepisach prawa i stosowana na wypadek wystąpienia ewentualnego zagrożenia radiacyjnego” - uspokajało wtedy MSWiA w swoim komunikacie. Jodek potasu blokuje wchłanianie radioaktywnego jodu-131, łagodząc skutki promieniowania. Podaje się go wyłącznie w przypadku wystąpienia zagrożenia radiologicznego. Dlatego pojawił się apel o to, aby nie zażywać tabletek profilaktycznie.
Jodek potasu dotarł również do Katowic. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie miasto ma kilkaset tysięcy sztuk tabletek. Jednak na razie nie może ich wydawać. - Wystąpiliśmy do wojewody z prośbą o wyrażenie zgody na rozdysponowanie tabletek mieszkańcom wcześniej. Kierujemy się ich bezpieczeństwem i obawą o to, żeby nie było chaosu podczas ich ewentualnego wydawania - mówi Sandra Hajduk, rzecznik prasowa UM Katowice.
Na terenie Katowic działać będzie ponad 100 punktów, w których możliwe będzie odebranie tabletki. W tym tygodniu odbyło się spotkanie z wojewodą śląskim, na którym miały zapaść decyzje dotyczące dystrybucji leku wśród mieszkańców. Jednak terminu rozpoczęcia dystrybucji nadal nie ma.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze