Zarząd województwa śląskiego nie zamierza rezygnować z utworzenia ze Szpitala Kolejowego w Katowicach Europejskiego Centrum Okulistyki. Zanim dojdzie do przekształcenia placówki w monospecjalistyczną, trzeba zlikwidować oddziały chorób wewnętrznych i chirurgii. Ten pierwszy jest na razie zawieszony, ten drugi jeszcze działa. Dziś w sprawie pozostawienia go w strukturach szpitala apelowali zastępca kierownika i politycy PiS.
1 grudnia 2025 roku został zawieszony oddział chorób wewnętrznych. Taki sam los miał spotkać chirurgię, ale nie zgodził się na to wojewoda. Jak jednak wynika z dokumentów oraz wypowiedzi przedstawicieli marszałka, to tylko odwlekania nieuniknionego. Nie ma bowiem odwrotu od planu przekształcenia Okręgowego Szpitala Kolejowego w Europejskie Centrum Okulistyki, które będzie się zajmować leczeniem wyłącznie chorób oczu.
O zachowanie chirurgii walczy m.in. Janusz Pabian. To zastępca kierownika tego oddziału. W styczniu skierował do zarządu województwa petycję w tej sprawie. Pisał w niej tak:
"Oddział Chirurgii Ogólnej w Okręgowym Szpitalu Kolejowym w Katowicach zapewnia niezbędne świadczenia zdrowotne dla mieszkańców Katowic oraz okolicznych miejscowości, w tym pomoc w stanach nagłych, zabiegi planowe oraz opiekę okołooperacyjną. W oddziale wykonuje się średniorocznie 1300 hospitalizacji, a na ten moment ponad 200 osób oczekuje na przyjęcie. Jego zamknięcie spowoduje ograniczenie realnego dostępu do świadczeń z zakresu chirurgii ogólnej, wydłużenie czasu dojazdu do szpitala oraz przeciążenie innych oddziałów w regionie.
W praktyce oznacza to, że Szpital Kolejowy pełni istotną rolę w przejmowaniu znacznej części potrzeb chirurgicznych mieszkańców Katowic i okolic, ograniczając kolejki w innych placówkach. Przy obecnym obciążeniu pozostałych oddziałów utrzymanie Oddziału Chirurgii Ogólnej w Okręgowym Szpitalu Kolejowym, wydaje się niezbędne dla zachowania terminowego i bezpiecznego dostępu do świadczeń z zakresu chirurgii ogólnej.
ReklamaW obliczu trwającej wojny Rosji z Ukrainą, a także ryzyka eskalacji napięć w Europie Środkowo-Wschodniej – w tym potencjalnych zagrożeń hybrydowych lub militarnych dla Polski – likwidacja oddziału o profilu chirurgicznym stanowi nieuzasadnione osłabienie systemu ochrony zdrowia na sytuacje kryzysowe. Decydenci w przedmiotowym zakresie poniosą odpowiedzialność za zmniejszenie potencjału zdrowotnego, szczególnie w tak newralgicznym okresie geopolitycznym."
Zarząd województwa odpowiedział na petycję na początku kwietnia. Z lektury pisma wynika, że zmiany planów nie będzie i chirurgia, a także oddział wewnętrzny, zostaną zlikwidowane. Wszystko to ma prowadzić do utworzenia placówki monospecjalistycznej.
"Koncepcja transformacji Szpitala w Europejskie Centrum Okulistyki ma na celu zwiększenie dostępu dla specjalistycznych procedur okulistycznych w regionie (zarówno dla pacjentów dorosłych, jak i dzieci) oraz zmniejszenie dotychczasowych kosztów funkcjonowania, optymalizację wykorzystania potencjału kadrowego i sprzętowego OSK w Katowicach." - argumentuje zarząd województwa.
Według przytoczonych w piśmie danych, na utworzenie ECO ma zostać przeznaczone łącznie 34 675 465 zł. Cała "operacja" ma się zakończyć w tym roku.
Argumentując decyzję o likwidacji oddziału chirurgicznego, zarząd województwa powołuje się na analizę dostępności i organizacji świadczeń w zakresie chirurgii ogólnej w województwie śląskim. przeprowadzoną przez firmę FORMEDIS Sp. z o.o. Wynika z niej, że w województwie występuje nadpodaż zarówno liczby oddziałów chirurgicznych, jak i łóżek na tych oddziałach.
"Aktualna baza łóżkowa pozostaje przewymiarowana względem faktycznego zapotrzebowania, generując wysokie koszty stałe i ograniczając koncentrację świadczeń w wyspecjalizowanych ośrodkach. Nawet w długim horyzoncie planistycznym nie wystąpi presja popytowa uzasadniająca utrzymywanie obecnej, rozproszonej struktury oddziałowej i łóżkowej" - przekonuje zarząd województwa, powołując się na wspomnianą analizę.
Odpiera też zarzuty o to, że zamknięcie oddziału spowoduje ograniczenie realnego dostępu do świadczeń z zakresu chirurgii ogólnej, wydłużenie czasu dojazdu do szpitala oraz przeciążenie innych oddziałów w regionie.
Zarząd podaje dane (za NFZ), w których wynika, że do 18 marca 2026 roku kontrakt na leczenie szpitalne w zakresie chirurgii ogólnej miało 46 podmiotów leczniczych, w tym 6 zlokalizowanych w Katowicach.
"W najbliższym sąsiedztwie OSK w Katowicach w zakresie świadczeń chirurgii ogólnej działalność leczniczą prowadzi:
- wylicza zarząd.
Dodaje, że 16 stycznia 2026 roku został podpisany list intencyjny w sprawie przejścia zespołu chirurgów ze Szpitala Kolejowego do Górnośląskiego Centrum Medycznego im. prof. Leszka Gieca Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Miałoby za tym pójść zwiększenie liczby łóżek w tym drugim szpitalu i liczby świadczeń udzielanych pacjentom.
Zupełnie inaczej na tę sprawę patrzy autor petycji. Janusz Pabian wziął dziś udział w konferencji prasowej przed Urzędem Marszałkowskim Województwa Śląskiego, którą zorganizowali politycy PiS.
Przypomniał, że pod petycją o nielikwidowanie oddziału chirurgii podpisało się około 4000 osób. - Nasz oddział od bardzo wielu lat funkcjonuje w Katowicach. Myślę, że jest znany i cieszy się dobrą opinią wśród mieszkańców, czego wyrazem są dość długie kolejki - mówił Pabian. Odniósł się też do planów przeniesienia chirurgów do GCM. - Bardzo często przytaczaną argumentacją jest podpisanie umowy z Górnośląskim Centrum Medycznym na utworzenie nowego - cytuję - oddziału chirurgicznego, co jest nieprawdą, dlatego że w Górnośląskim Centrum Medycznym oddział chirurgii ogólnej i naczyniowej funkcjonuje od wielu lat i to jest oddział, który ma 54 łóżka. Został dokonany tylko taki zabieg podzielenia tego oddziału na dwie części i w związku z tym ta jedna część jest traktowana już w tej chwili jako oddział chirurgiczny, ale to jest tylko i wyłącznie wydzielenie z całości części łóżek. W związku z czym nie przybyło ani jedno nowe dodatkowe łóżko. Więc mówienie o tym, że tam zostanie utworzony oddział, a tu zamknięty, jest oczywistą nieprawdą i w efekcie spowoduje ubytek na rynku usług chirurgicznych w ilości 22 łóżek, co wydaje nam się, że w znakomity sposób wydłuży kolejkę oczekiwania oczekujących.
Janusz Pabian stwierdził, że nawet po stworzeniu w Szpitalu Kolejowym Europejskiego Centrum Okulistyki, w placówce znalazłoby się miejsce i dla oddziału wewnętrznego i chirurgii.
Dodał, że przejść do GZM mieliby tylko lekarze specjaliści a pozostali członkowie personelu (m.in. pielęgniarki i salowe) tylko częściowo mogliby pracować na okulistyce.
Zastępca kierownika oddziału chirurgicznego skomentował także informacje zarządu województwa w sprawie nadpodaży oddziałów chirurgicznych. - Dostępność czy nadpodaż, jak w ostatnim piśmie czytałem, łóżek chirurgicznych, ma się nijak do liczby oczekujących. Często używany przez urząd marszałkowski wskaźnik wykorzystania łóżek jest bez wartości, bo jego wielkość zależy wyłącznie od wysokości kontraktu przyznanego przez NFZ. Nasz oddział w tamtym roku zakończył działalność na polecenie dyrektora w połowie listopada, ponieważ w tym momencie mieliśmy już około 115% kontraktu wykonanego. W związku z czym nasze możliwości są po prostu znacznie większe, tylko ogranicza je kontrakt.
Poseł PiS Michał Wójcik przekonywał, że w sporze o odział chirurgii chodzi o pacjentów. - Nikt w urzędzie marszałkowskim z tych, którzy rządzą, a więc Koalicji Obywatelskiej i innych ugrupowań, nie chce wsłuchać się w głos ludzi, którzy walczą nie o lekarzy, nie o pielęgniarki, tylko walczą o pacjentów. O to, żeby ci ludzie, którzy mieszkają w Katowicach, mieli dostęp do różnych usług. Różne argumenty padały w dyskusji. Padał argument taki, że załoga nie chce pracować, co było nieprawdą. Znakomity zespół lekarzy, pielęgniarek, pracowników tego szpitala, tego oddziału chce pracować i chce służyć społeczeństwu. Wszystkie oddziały chirurgii w Polsce nie zarabiają, tylko dopłaca się do nich. To jest rzecz oczywista - mówił Wójcik.
Sławomir Gruszka, rzecznik marszałka woj. śląskiego odpowiada, że likwidacja oddziału chirurgii w OSK nie pogorszy dostępności świadczeń dla pacjentów. - W celu zapewnienia kontynuacji pracy zespołu chirurgów ze Szpitala Kolejowego podpisano w styczniu 2026 roku list intencyjny z udziałem władz ŚUM i Województwa Śląskiego w celu rozszerzenia działalności GCM w zakresie chirurgii ogólnej oraz utworzenia osobnego oddziału chirurgii ogólnej. Tym działaniem podjęto działania, aby dla mieszkańców zagwarantować dostępność do świadczeń chirurgicznych tego samego zespołu.
Przypomnijmy, na początku kwietnia 2026 roku doszło do zmiany na stanowisku dyrektora Okręgowego Szpitala Kolejowego. Zarząd województwa śląskiego odwołał Adama Trzebińczyka i pełniącym obowiązki dyrektora zrobił Ryszarda Jantę, który 2 października 2025 roku został odwołany w trybie nagłym i bez podania powodów z funkcji prezesa Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Wyszło wtedy na jaw, że państwowa spółka ma ogromną stratę i grozi jej utrata płynności finansowej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Interna generowała 400 tys. straty miesięcznej to jest prawie 5 mln rocznie! Kolejowy czyli mały szpital, gdzie jedynym dochodowym oddziałem jest okulistyka nie udźwignie tego. Pozostawienie chirurgii i interny w tym szpitalu doprowadzi do bankructwa całego szpitala i prywatyzacji okulistyki!
I dobrze, że optymalizują odziałby, bo jest ich po prostu za dużo, a potem lekarze wołaja bajońskie sumy. Stworzenie nawet 100 oddziałów chirurgii nic nie poprawi, bo to co powoduje kolejki to są limity NFZ, a nie liczba oddziałów. Czyli w praktyce szpital pracuje pół roku do wypełnienia limitu, resztę czasu się personel się obija. Nie trzeba być geniuszem z ekonomii, żeby widzieć, że efaktywniej wyjdzie mieć jeden oddział kóry pracuje cały rok, niz dwa pracujące pół i płacić personelowi przez cały rok i jeszcze wzmacniać presję płacową. Lekarze oczywiscie prostestują ale nie dla dobra pacjenta tylko w trosce o własny portfel. Dorzez że zarząd województwa się za to wziął
Wśród protestujących zobaczyłem posła Wójcika z PiS i już wiem, które rozwiązanie jest słuszne.
Czyli redukujemy kontakt z NFZ więc szpital jest zmuszony ograniczyć liczbę przyjęć, po czym wynajmujemy firmę która policzy że średniorocznie jest za dużo łóżek w stosunku do ilości pacjentów więc pojawiają się straty i mamy to ! Szpital do likwidacji.
MAMY TU PONAD 400 SZPITALI !! --- czas najwyższy jakoś tym logicznie zarządzać a nie dla wygodnictw tego czy owego :-)
Interna generowała 400 tys. straty miesięcznej to jest prawie 5 mln rocznie! Kolejowy czyli mały szpital, gdzie jedynym dochodowym oddziałem jest okulistyka nie udźwignie tego. Pozostawienie chirurgii i interny w tym szpitalu doprowadzi do bankructwa całego szpitala i prywatyzacji okulistyki!
I dobrze, że optymalizują odziałby, bo jest ich po prostu za dużo, a potem lekarze wołaja bajońskie sumy. Stworzenie nawet 100 oddziałów chirurgii nic nie poprawi, bo to co powoduje kolejki to są limity NFZ, a nie liczba oddziałów. Czyli w praktyce szpital pracuje pół roku do wypełnienia limitu, resztę czasu się personel się obija. Nie trzeba być geniuszem z ekonomii, żeby widzieć, że efaktywniej wyjdzie mieć jeden oddział kóry pracuje cały rok, niz dwa pracujące pół i płacić personelowi przez cały rok i jeszcze wzmacniać presję płacową. Lekarze oczywiscie prostestują ale nie dla dobra pacjenta tylko w trosce o własny portfel. Dorzez że zarząd województwa się za to wziął
Wśród protestujących zobaczyłem posła Wójcika z PiS i już wiem, które rozwiązanie jest słuszne.