Reklama

Przed zaginięciem Sebastiana jakiś mężczyzna gonił dziewczynkę w Katowicach. Policja odpiera zarzuty w tej sprawie

Ł. K.
Krytyka policji po śmierci 11-letniego Sebastiana. Przed zniknięciem chłopca nieznany mężczyzna miał gonić dziewczynkę niedaleko miejsca, gdzie uprowadzony został Sebastian. Policja początkowo zaprzeczyła, że było takie zgłoszenie. Dzisiaj komenda wojewódzka odpowiedziała na zarzuty.

Policja odpowiada na falę krytyki w internecie. Po śmierci 11-letniego Sebastiana tysiące osób zastanawiają się, dlaczego doszło do tragedii. W mediach społecznościowych trwają cały czas gorące dyskusje na ten temat. Wiele osób wini za to policję. Zwłaszcza, ze wraz z informacją o zaginięciu chłopca pojawiała się inna, dotycząca podobnego zdarzenia. Jak poinformował na Facebooku jeden z mieszkańców Burowca, jego córkę gonił w czwartek po południu „zamaskowany facet w kominiarce, ubrany w różową bluzę i ciemne jeansy„. Było to w okolicach ul. Hallera. „Gdyby nie fakt, że facet wywalił się przez drut ogrodzenia a córka dała radę uciec, to nie wiadomo jak by się to mogło skończyć” – pisze ojciec na Facebooku.

O jego poście zrobiło się głośno, gdy zaczął samodzielnie „żyć” w sieci. Był udostępniany bardzo szeroko. W końcu te informacje skomentowała Policja Śląska, czyli profil prowadzony przez zespół prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Najpierw policja stwierdziła, że takiego zgłoszenia w ogóle nie było. Dopiero po czasie potwierdzono informację o tym, że mieszkaniec Burowca przyjechał do komisariatu V policji w Katowicach o godzinie 8.00 w piątek, 21 maja, ze swoją 11-letnią córką. Sprawa została też zgłoszona dzień wcześniej, czyli w czwartek wieczorem. Policjanci polecili rodzicom przyjechać z córką. Sami o wszystkim dowiedzieli się przez mamę jednej z koleżanek córki.
Jak  relacjonuje ojciec 11-latki, dzieci bawiły się w trójkę na opuszczonej działce, gdzie znajduje się altanka. Było około 16.00-17.00. W pewnym momencie postanowiły pójść do pobliskiego sklepu po lody. Okazało się, że jedna z dziewczynek zostawiła portfel na działce, więc wróciła się po niego w pojedynkę. Kiedy już wzięła portfel i wracała do pozostałych dzieci, zobaczyła mężczyznę w kominiarce. Zaczęła iść coraz szybciej, a w końcu biec. Mężczyzna ruszył za nią, ale przewrócił się o fragment rozwalonego ogrodzenia. Tata Magdy, która tego samego dnia o wszystkim opowiedziała rodzicom, pojechał z nią na około 22.00, żeby pokazała mu to miejsce. Pomyślał, że może spotka tego mężczyznę. Najpierw podejrzewał, że dzieci zdenerwowały kogoś, kto ma tu swoją działkę lub że to jakiś bezdomny. Po obejrzeniu opuszczonej działki postanowił pójść z tą sprawą na policję.  Dwukrotnie przyjechał w to miejsce w piątek, tuż po wizycie na komisariacie i przed pracą. Wypytywał właścicieli okolicznych firm o monitoring, ale nikt nie dysponuje nagraniem. Nie spotkał też żadnego mężczyzny. Jednak jest przekonany, że to jego córka najprawdopodobniej widziała mężczyznę, który 2 dni później uprowadził Sebastiana. – Z tego miejsca, gdzie pogonił moją córkę do domu tego chłopca jest w linii prostej jakieś 800 metrów. Poza tym godziny tych wydarzeń były przybliżone.  Jest też to, co podobno ten bandyta powiedział, że szukał dziewczynki – powiedział nam pan Krzysztof.

Jak przekazała nam mł. asp. Agnieszka Żyłka, nie doszło do żadnego kontaktu fizycznego z tym człowiekiem, nie krzyczał on też nic w kierunku 11-latki. Policja nie wyklucza, że był to biegacz, który w tym miejscu trenował i tylko poruszał się w kierunku dziewczynki. Policja podkreśla, że nie ma na razie podstaw do tego, żeby łączyć to, co wydarzyło się w Burowcu z uprowadzeniem i śmiercią Sebastiana. – Jeżeli w jakikolwiek sposób można by było połączyć te sprawy, to na pewno poszerzone zostaną zarzuty wobec zatrzymanego – mówi mł. asp. Żyłka.

W mediach społecznościowych są setki komentarzy zarzucających policji opieszałość i niestanowcze działanie. Do dyskusji i krytyki policji w sieci odniosła się też rzecznik wojewódzkiej komendy. Jak napisała na Facebooku, „Policjanci z Katowic dokładnie sprawdzili miejsce, gdzie doszło do zdarzenia, rozmawiali z mieszkańcami, poszukiwali świadków, a także weryfikowali, która z kamer monitoringu mogła uchwycić wizerunek mężczyzny. Ponadto skontaktowali się z właścicielami kamer, których przejrzenie nie było możliwe od razu, a już zabezpieczone nagrania dokładnie analizowali. Kryminalni prowadzili także szereg czynności operacyjnych, których ze względu na poufność ujawniać nie możemy. Zmierzały one między innymi do ustalenia tożsamości mężczyzny oraz porównania go z wizerunkiem sprawców przestępstw seksualnych.” Jak zapewniła podinsp. Aleksandra Nowara, policjanci z Katowic wnikliwie badają sprawę. Tata dziewczynki, którą gonił nieznany mężczyzna nie widział w rejonie miejsca, gdzie do tego doszło żadnego patrolu czy radiowozu.


Tagi:

Komentarze

  1. tak tylko myślę.... 18 czerwca, 2021 at 10:52 am - Reply

    A mnie zastanawia coś innego, chłopiec został porwany w sobotę wieczorem, a policja dotarła do monitoringu dopiero w poniedziałek….jeszcze się chwalili, że do faceta dotarli w 40 min. Jakby zaczęli działać od razu być może….

    • Grzegorz Żądło 18 czerwca, 2021 at 11:08 am Reply

      W jaki poniedziałek? W niedzielę już został zatrzymany sprawca i odnalezione zwłoki.

  2. jaco 28 maja, 2021 at 1:49 pm - Reply

    Jakby ktoś zgłosił, że w tym miejscu wisi błyskawica Strajku Kobie zaraz pojechałby na miejsce z 4 radiowozy!

  3. hm 25 maja, 2021 at 11:07 pm - Reply

    „Policjanci z Katowic dokładnie sprawdzili miejsce, gdzie doszło do zdarzenia…” – kiedy?

Dodaj komentarz

*
*