Reklama

Nowym właścicielem starego dworca został katowicki biznesmen Krystian Miklis

Grzegorz Żądło
Właściciel znanej w branży nieruchomości firmy Opal kupił kompleks budynków starego dworca w Katowicach na dzisiejszej licytacji komorniczej. Zapłaci cenę wywoławczą, czyli 7,484 mln zł.

To była bardzo dziwna licytacja. Wprawdzie cztery firmy wpłaciły wadium, ale do licytacji przystąpiły tylko dwie z nich. Jedna osoba w ogóle się w sądzie nie pojawiła, druga odstąpiła od udziału tuż przed przetargiem. Na placu boju pozostały więc spółki Dworcowa Katowice i Maksimum. Ta pierwsza to tak naprawdę KG Group, druga to Opal. Kiedy komornik podał cenę wywoławczą, zgłosił się tylko Krystian Miklis, czyli właściciel Opala. Krzysztof Gaczorek, prezes KG Group nie zareagował. Dlaczego? Nie chciał powiedzieć. To o tyle dziwne, że jeszcze pół godziny przed licytacją twierdził, że ma pomysł na stary dworzec i chce go kupić. Przy okazji warto powiedzieć, że KG Group jest głównym wierzycielem Eurostar Real Estate, czyli dotychczasowego właściciela dworca. Krakowska spółka kupiła od banku dług Eurostaru i pieniądze z licytowanych nieruchomości trafiają w większości na jej konto. Przy okazji sama bierze udział w licytacjach i je wygrywa. Tak jak przy sprzedaży działki przy ul. Wojewódzkiej czy działek na Psim Polu we Wrocławiu. Tłumacząc najprościej jak tylko się da, KG Group kupując od komornika działki Eurostaru płaci poniekąd sama sobie, a do tego wchodzi w posiadanie działek bez żadnych obciążeń (z wyczyszczoną hipoteką). Tak miało być i tym razem. Z niewiadomych przyczyn władze spółki nie przebiły jednak ceny wywoławczej. Nieoficjalnie dowiedziałem się, że powodem mogło być zachowanie pozostałych osób, które wpłaciły wadium, czyli tak naprawdę rezygnacja dwóch firm z walki o dworzec. Tu dochodzimy do kolejnej zagadki. Dlaczego w przetargu nie wziął udziału Holding Liwa, czyli właściciel hotelu Monopol i części starego dworca. Pytanie jednak czy rzeczywiście nie wziął udziału? Owszem, nazwa firmy wśród podmiotów, które wpłaciły wadium nie padła, ale jedna z osób prywatnych mogła być pełnomocnikiem braci Likusów. Zresztą jeden z nich był w sądzie. Nie chciał jednak potwierdzić, że Holding Liwa miał tam swojego człowieka.

Grafika Facebook

Tym samym Krystian Miklis kupił dworzec nie mając żadnej konkurencji za cenę najniższą z możliwych, czyli wywoławczą. Na razie nie wiadomo co będzie chciał z nowym nabytkiem zrobić. Wspomina o obiekcie wielofunkcyjnym z restauracją, usługami i handlem. Gotowego planu jednak nie ma. Sam wydawał się zaskoczony obrotem sprawy podczas licytacji. Tyle, że może nie będzie musiał remontować całego dworca.  Niewykluczony jest scenariusz, w którym sprzeda któryś z budynków… Holdingowi Liwa. To by tłumaczyło dlaczego bracia Likusowie sami nie licytowali.

Kim jest Krystian Miklis? Jak mówią osoby bardzo dobrze znające śląski rynek nieruchomości, to poważny gracz. W swojej aktualnej ofercie ma na wynajem lub sprzedaż kilkadziesiąt działek i budynków. Niedawno kupił od syndyka biurowiec Energomontażu Południe przy skrzyżowaniu ulic Mickiewicza i Sokolskiej. Wcześniej, również od syndyka kupił duże tereny po hucie Baildon. Ma też m.in. budynki przy ul. Opolskiej 22, Żelaznej 11, Roździeńskiego 91, Kolistej 25, Chorzowskiej 108. Do tego działki m.in. przy Żelaznej i Bażantów oraz wiele nieruchomości w Chorzowie, Bytomiu, Gliwicach, Sosnowcu, Bielsku-Białej czy Szczyrku.

Jego dotychczasowe inwestycje dają nadzieję, że nie kupił dworca na spekulację, ale rzeczywiście będzie chciał coś z nim zrobić. Pytanie czy się nim podzieli z innymi, pozostaje otwarte.

Na zdjęciu: Krystian Miklis (siedzi) i Krzysztof Gaczorek.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Tagi:

Dodaj komentarz

*
*