Reklama

Dlaczego w Dolinie Trzech Stawów nie można wypożyczyć sprzętu pływającego? Bo to się miastu nie opłaca

Grzegorz Żądło
Przez lata przy stawie kajakowym w Dolinie Trzech Stawów funkcjonowała wypożyczalnia sprzętu wodnego. Jak już pisaliśmy, w tym roku jej nie będzie. Co gorsza, niewiele wskazuje na to, że w kolejnych latach coś w tej sprawie się zmieni. MOSiR nie ma pieniędzy na nowy sprzęt, a poza tym jego wypożyczanie generuje koszty. Tylko czy koszty są w tej sytuacji najważniejsze?

Co chwilę słyszymy, że w budżecie miasta nie ma pieniędzy. Oczywiście, nie można nie zauważać, że sytuacja samorządów robi się coraz trudniejsza. Kolejne pomysły podatkowe rządu oraz trwająca wciąż pandemia powodują, że miasta muszą oszczędzać. W takiej sytuacji zawsze pojawia się pytanie z czego można zrezygnować, a na co jednak warto wydać? Najprościej byłoby zrezygnować z budowy „białych słoni”, jak miejski stadion czy Pomnik Tragedii Górnośląskiej. Niestety, z tego nikt nie zrezygnuje, bo „białe słonie” każdej władzy są potrzebne. Zakup nowego sprzętu pływającego, z którego mogliby korzystać mieszkańcy, to koszt około 150 – 200 000 zł. To bardzo orientacyjna kwota, bo może udałoby się kupić rowery wodne, kajaki i łódki taniej, ale może też trzeba by wydać nieco więcej. Takich pieniędzy MOSiR jednak nie ma. Ale nawet nie sam zakup sprzętu jest problemem, a jego późniejsza eksploatacja. Mówiąc wprost, jak zrobić, żeby jego do wypożyczania nie dopłacać.

Jak wyliczył dyrektor MOSiR, zatrudnienie w tym celu dwóch pracowników na trzy miesiące kosztowałoby około 40 000 zł. Do tego trzeba doliczyć koszt konserwacji i przechowywania sprzętu. Wszystko to prawda. Zawsze jednak trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: co jest najważniejsze dla mieszkańców? Czy kilkadziesiąt tysięcy ludzi, które w weekendy (w tygodniu pewnie kilka lub kilkanaście tysięcy) odwiedzają Dolinę Trzech Stawów mają prawo oczekiwać choćby skromnej oferty sprzętu pływającego, czy nie mają prawa? Czy dla mieszkańców ważniejsza jest np. organizacja etapu Tour de Pologne w Katowicach, na który w  tym roku miasto wyda co najmniej 750 000 zł, czy możliwość popływania po stawie kajakowym przez 3-3,5-miesiąca w roku? Czy lepiej wydać ponad 85 000 zł na billboardy z okazji urodzin Spodka, czy kupić za te pieniądze kajaki, łódki i rowery wodne, które posłużą 10-15 lat? Wątpliwych wydatków (co do ich celowości) z budżetu miasta można znaleźć znacznie więcej. Trudno więc tłumaczyć, że na coś naprawdę potrzebnego pieniędzy nie ma, podczas gdy setki tysięcy idą np. na dopłatę do jednodniowej imprezy.

Nowy dyrektor MOSiR deklaruje, że pod koniec roku policzy pieniądze i jeśli będzie go na to stać, to postara się kupić jakiś sprzęt pływający. Przewiduję, że nie będzie go stać, ale zawsze może poprosić o dodatkowe pieniądze z budżetu miasta.

Nawet jednak jeśli prezydent wyda swoim służbom finansowym odpowiednie polecenie i pieniądze dla MOSiR-u się znajdą, trzeba będzie wymyślić sposób zorganizowania wypożyczalni.

Dyrektor MOSiR ma na to dokładnie rok. Dobrze by było, żeby latem 2022 można było, jak dawniej, spędzić czas nie tylko na brzegu stawu, ale też na samym stawie.


Tagi:

Komentarze

  1. Sk 29 czerwca, 2021 at 6:32 pm - Reply

    Miasto wyrzuca 750 tys na tour de pologne a dla mieszkancow nigdy nic nie ma !!!! Ludzie ogarnijcie sie w koncu i wyrzucimy tego goscia z funkcji dewelopera prezydenta miasta !!!!

Dodaj komentarz

*
*