Reklama

Żył w slumsach, teraz wielu chciałoby tak mieszkać

LUDZIE MIASTA Najpierw postawił płot, bo nie chciał nieproszonych gości na placu przy kamienicy, w której mieszka. Potem, wspólnie z sąsiadami, pomalował klatkę schodową. Wreszcie, dzięki jego determinacji, odmieniło się całe podwórko przy Modelarskiej 3. Paweł Dzięgielewski, katowiczanin i lokalny patriota, pokazuje jak marzenia zmieniają się w rzeczywistość.

Stara kamienica, odpadający tynk, kałuże i błoto – tak wyglądało podwórko przy ulicy Modelarskiej 3 w katowickim Wełnowcu. Dzięki determinacji Pawła Dzięgielewskiego, tamte widoki pozostaną tylko przykrym wspomnieniem. A wszystko zaczęło się od płotu. - Wcześniej był tu potworny bałagan, a kałuże takie, że gumiaki trzeba było zakładać, żeby wyrzucić śmieci – opowiada Paweł, monter konstrukcji stalowych, który w kamienicy mieszka od pięciu lat.

Swoją walkę zaczął od wizyt w urzędzie miasta. Chodził do administracji, okazało się jednak, że kamienica jest zadłużona i nic nie można w tej sprawie zrobić. A do zrobienia był płot. - Nasze podwórko upodobali sobie miłośnicy większych wrażeń, ci, którzy nie rozstają się z butelką. Hałasowali, śmiecili, nie chciałem mieszkać w takich warunkach. Zdecydowałem postawić płot, żeby nie mogli do nas przychodzić – mówi Dzięgielewski. Wziął do pomocy dwóch kolegów i odgrodził przed intruzami plac za kamienicą. To było trzy lata temu.

Reklama

Sąsiedzi zaczęli chętniej wychodzić na podwórko, poczuli, że plac należy wreszcie do nich, a nie do całej dzielnicy. Paweł zachęcony efektem, pomyślał, że warto pójść za ciosem i pomalować klatkę schodową. - Lamperia odpadała, było brudno. A jak miało być, skoro nie było malowane od 30 lat? - pyta retorycznie. - Sąsiedzi mówili, że nie dam rady i tym bardziej mnie mobilizowali – dodaje. I znów administracja, urząd miasta, ta sama historia co z płotem. Paweł nadzieję pokładał w sąsiadach, ale ci odmówili pomocy, bo nie wierzyli, że się uda. Udało się… dostać dofinansowanie na farbę i materiały, ale pod warunkiem, że mieszkańcy sami odmalują wnętrze kamienicy. - Administracja argumentowała, że jak się samemu coś zrobi, to później bardziej się o to dba – tłumaczy Paweł, który pomalował pierwsze piętro. Każdy mieszkaniec miał zrobić to samo ze swoim. I tak, po wielu namowach, krok po kroku, udało się odmalować wszystkie trzy poziomy. - Obiecali nam jeszcze, że jak porządek utrzyma się do końca roku, to odnowią nam drzwi i zamontują domofon. Zdarzało się, że ktoś zniszczył ścianę, wtedy szybko gipsowałem i malowałem, żeby administracja nie zauważyła – opowiada.

Wtedy pojawiło się ogłoszenie o trzeciej edycji programu "Plac na glanc" Instytucji Kultury Katowice-Miasto Ogrodów.

Wygrało podwórko na styku ulic Rymera i Kościuszki. Ale z okazji 150-lecia Katowic, projekt przewidywał rewitalizację aż trzech podwórek. Trzecie miejsce zajął plac przy Modelarskiej, a wykonaniem remontu, dzięki współpracy między Katowicami a Wrocławiem, zajęli się architekci z programu „Wrocław. Wejście od podwórza”.

Do wydania mieli 80 tys. złotych. Sąsiedzi początkowo niechętni i sceptyczni, w końcu wzięli udział w planach i projektach. Zaangażowali się w prace, sadzili drzewka i krzewy. - Wszyscy wzięli się do pracy, nawet największe niedowiarki. Zgraliśmy się przy tym, zżyliśmy. Dziś witamy się z sympatią na ulicy, a jak przyjdzie wiosna, będziemy robić grilla na naszym nowym podwórku – chwali się Paweł.

Reklama

Brzmi utopijnie, ale to wszystko rzeczywistość. Najlepiej zobaczyć na własne oczy. Trzeba przejść przez odmalowaną, ale jednak nadal dość ciemną klatkę schodową. Na końcu korytarza są drzwi, za którymi roztacza się tajemniczy ogród z huśtawką, piaskownicą, hamakiem, zielenią i ogromnym muralem. Jest też parking wyłożony kostką i mini-boisko do koszykówki. - Szkoda, że nie udało się zawalczyć o ping-ponga. Ale i tak jest dobrze - mówi Paweł, który nie odpuścił i powalczył jeszcze o monitoring i wspomniany domofon. Dziś panuje tu cisza i spokój, a podwórko wreszcie jest dla lokatorów. - Po tej akcji stałem się kimś w rodzaju administratora budynku, ludzie teraz do mnie przychodzą z problemami – mówi. - Nie mogę uwierzyć, że po pięciu latach życia w slumsach, mam wreszcie takie otoczenie. Czekam na wiosnę, zakwitną drzewa i będzie tak pięknie, jak sobie wymarzyłem – dodaje.

 

PS. Miesiąc po tej rozmowie, umawiam się z Pawłem na zdjęcia. - Czekam na panią, na podwórku przy kawie - wyjaśnia przez telefon. Jest ciepły, słoneczny dzień, na podwórku porządek, drzewa się zazieleniły. A w doniczkach kwitną bratki. - Byłem dziś w administracji. Podobno trzy podwórka z Modelarskiej zgłosiły się do kolejnej edycji "Placu na glanc" - cieszy się. Wprawdzie wygrało inne, z ul. Powstańców 4, ale najważniejsze, że praca Pawła nie poszła na marne i zainspirowała sąsiadów do działania. O to właśnie chodziło.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości