Autobusami komunikacji miejskiej w Katowicach i Metropolii coraz częściej kierują obcokrajowcy, nawet z bardzo odległych krajów. Pasażerowie narzekają przede wszystkim na to, że nie znają języka polskiego, przez co komunikacja z nimi jest utrudniona. Sprawdziliśmy jaka rzeczywiście jest skala zjawiska zatrudniania cudzoziemców w lokalnych PKM-ach.
Niedługo po zakończeniu pandemii koronawirusa przedsiębiorstwom komunikacji miejskiej zaczęło gwałtownie brakować kierowców. Głównie dlatego, że ci wybierali lepiej płatną pracę w innych rodzajach transportu. PKM-y musiały odwoływać kursy, a pasażerowie stali na przystankach i czekali na kolejne autobusy. W końcu przedsiębiorstwa zaczęły zatrudniać obcokrajowców. Pierwszym wyborem byli Ukraińcy, ale napaść Rosji na Ukrainę wszystko zmieniła. Kierowców nadal więc brakowało. Do pracy zaczęli być przyjmowani obywatele z bardzo odległych, nie tylko terytorialnie, ale też kulturowo państw. Chodzi głównie o kierowców z Azji. Siłą rzeczy, znacznie trudniej przystosować się im do pracy w Polsce, również przez brak znajomości języka.
Pasażerowie zaczęli się więc skarżyć. To tylko wybrane komentarze z jednak z grup na Facebooku.
"Zacznijcie przyjmować kierowców, którzy potrafią porozumiewać się w języku polskim."
"Widziałam kierowcę, na pewno nie Polaka, który prowadził autobus, trzymając telefon prosto przy twarzy, a łokcie na kierownicy. To już było chore."
"Do zwolnienia, tym bardziej, skoro to obcokrajowiec, nie ma co się z nim pieścić."
"Na wszystko potraficie pisać skargi, a na to, że nie idzie się dogadać po polsku z kierowcą to nie!"
"Niestety zatrudniani obcokrajowcy są bardziej bezczelni niż Polacy."
"Przywożą takie nawyki ze swoich krajów i psują nam statystyki."
Liczba skarg, przynajmniej tych wyrażanych w internecie, sugeruje, że kierowców obcokrajowców jest coraz więcej. Sprawdziliśmy w PKM-ach, których autobusy jeżdżą po Katowicach, jaka jest rzeczywista skala zatrudnienia kierowców innych narodowości.
Uzyskanie szczegółowych informacji wcale nie jest takie proste. Po pierwsze, PKM-y nie wszystkie dane chcą ujawnić. Po drugie, zlecają zatrudnianie kierowców zewnętrznym firmom, więc oficjalnie u siebie nie zatrudniają zbyt wielu obcokrajowców. Wreszcie, część pracy przewozowej, jako podwykonawcy, wykonają dla PKM-ów inni przewoźnicy, od których uzyskanie konkretnych danych jest bardzo trudne.
Najwięcej obcokrajowców prowadzi autobusy dla PKM Gliwice. Jest ich łącznie 105, ale PKM zatrudnia bezpośrednio tylko 2. - Z danych pozyskanych z firm zewnętrznych świadczących na naszą rzecz usługi wynika, liczba kierowców obcokrajowców wynosi 103 - informuje nas Mirella Musiolik, prezes zarządu PKM Gliwice.
Dodaje, że dwóch zatrudnionych bezpośrednio obcokrajowców stanowi 0,5% załogi. Jeśli ci z zewnętrznych firm wliczani są do ogólnej liczby kierowców gliwickiego przedsiębiorstwa, to łącznie stanowią około 25%.
Również dwóch obcokrajowców, co ciekawe Ukraińca i Rosjanina, zatrudnia bezpośrednio PKM Sosnowiec. Reszta pracuje u podwykonawców, ale PKM nie informuje ilu ich jest. - Co do podwykonawców to narodowość kierowców nie jest weryfikowana. Muszą spełniać wszystkie wymogi dotyczące kierowcy autobusu wynikające z przepisów - tłumaczy Rafał Łysy, rzecznik UM w Sosnowcu.

PKM Katowice zatrudnia bezpośrednio 15 kierowców innej narodowości niż polska, a firmy podwykonawcze kolejnych 35. Biorąc pod uwagę, że katowickie PKM zatrudnia łącznie około 500 kierowców, ci z zagranicy stanowią już około 10%.
Jeszcze więcej, procentowo, jest ich w Tychach. Tamtejszy PKM podaje, że zatrudnia 37 kierowców obcokrajowców, co stanowi 13,6% całej załogi. Z kolei w PKM Świerklaniec osób spoza Polski jest 10 (3%).
Skąd pochodzą kierowcy obcokrajowcy? Właściwie zewsząd. Nadal wielu jest Ukraińców, ale są też Białorusini, Azerowie. Filipińczycy, Gruzini, Pakistańczycy czy obywatele Sri Lanki.
Dla tych z najbardziej odległych zakątków świata problemem jest znajomość nawet podstaw języka polskiego.
Wszystkie zapytane PKM-y (Katowice, Sosnowiec, Gliwice, Świerklaniec, Tychy) twierdzą, że zatrudniani przez nich kierowcy obowiązkowo muszą umieć posługiwać się językiem polskim. W kwestii pracowników zatrudnianych przez firmy zewnętrzne deklarują, że oni też powinni znać język, bądź, że ta umiejętność jest wymagana.
Trudno jednak wierzyć w te zapewnienia. Jeszcze do niedawna Metropolia stawiała przewoźnikom wymóg komunikatywnej znajomości języka polskiego przez kierowców, ale od ponad dwóch lat takiego wymogu już nie ma. Powód? Nie miałby kto jeździć. O ile dla Białorusina czy Ukraińca poznanie podstaw polskiego nie stanowi większego problemu, o tyle dla przybyszy z dalekiej Azji to duże wyzwanie.
Obcokrajowcy korzystają więc z tłumaczy w smartfonach, co jednak nie zawsze pozwala na komunikowanie się z pasażerami w takich sprawach jak pytania o właściwy przystanek, sprzedaż biletów czy trasę. Skargi w takich sprawach wpływają do przewoźników, co potwierdza choćby PKM Tychy. Inne PKM-y twierdzą, że nie prowadza ewidencji skarg z uwzględnieniem narodowości kierowców.
Kolejnym zarzutem wobec obcokrajowców jest pomijanie przystanków na trasie lub inne nieprawidłowości związane z wykonywaniem pracy np. opóźnienia, jazda ze zbyt dużą prędkością czy zbyt gwałtowne hamowanie. "Takie zachowanie (dot. dynamiki jazdy) nie odbiega jednak od normy w porównaniu do kierowców z polskim obywatelstwem" - czytamy w odpowiedzi PKM Gliwice.
PKM Sosnowiec i PKM Tychy zgodnie przyznają, że mimo powszechnej opinii, liczba zatrudnionych obcokrajowców się nie zmienia. Pozostałe PKM-y, mimo wszystko dostrzegają taki wzrost. Rosnącą tendencje uzasadniają zbyt małą liczbą chętnych do pracy na stanowisku kierowcy. "Wynika to przede wszystkim z sytuacji na rynku pracy. Branża transportowa, podobnie jak wiele innych sektorów, mierzy się z niedoborem wykwalifikowanych pracowników, co skłania do poszukiwania kierowców również spoza granic Polski. Im większa firma transportowa, tym większe zapotrzebowanie na kierowców" - tłumaczy PKM Katowice.
"Mając na względzie konieczność zapewnienia realizacji zadań przewozowych w pełnym zakresie i nieograniczania liczby kursów, konieczne jest wykorzystanie przez spółkę wszystkich możliwości, w tym zatrudnienie obcokrajowców i korzystanie z usług podwykonawców - przyznaje Mirella Musiolik, prezes PKM Gliwice
- Korzystanie z usług firm zewnętrznych wynika z potrzeby ograniczenia nadgodzin naszych kierowców. Chodzi o to, by nasi kierowcy nie byli przemęczeni, ponieważ odbija się to na jakości ich pracy - wyjaśnia z kolei Z kolei Krzysztof Mejer, wiceprezes zarządu PKM Świerklaniec.
Internauci dostrzegają też inny powód coraz mniejszej liczby polskich kierowców w komunikacji publicznej.
"Wielu słyszało "jak ci nie pasuje to się zwolnij". I tak zrobili, a teraz płacz, że jest to, co jest."
"Przecież rodaków pozwalnialiście już dawno, więc macie co chcieliście."
"Wy, pasażerowie już tyle Polaków zwolniliście, że macie to, co chcieliście. Sam już kilkanaście razy to słyszałem, ale jeżdżę, bo jeszcze lubię i nawet wasze niewdzięczne zachowania tego jeszcze nie zmieniły, ALE wszystko jest do czasu."
Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że już ponad 1/3 wszystkich kierowców jeżdżących na liniach obsługiwanych przez ZTM, to obcokrajowcy. W niektórych firmach prywatnych, świadczących usługi dla Metropolii, ich liczba dochodzi, a nawet przekracza 90%.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Warto też dodać wydarzenia z 2024 - autobus ruszający z przystanku z otwartymi drzwiami, pasażer wysiadający z autobusu został rozjechany na miazgę. Linia autobusowa T-16. Katowice Piotra Skargi. 23 września 2024. - zderzenie autobusu (wymuszenie pierwszeństwa) z autem osobowy,. Katowice Mickiewicza/Sokolska. Prokuratura w obu przypadkach zarządziła wobec podejrzanego "zakaz opuszczania Polski" Na miejscu PKMów zastanowiłbym się kilkukrotnie czy oddać w ręce kierowcy autobus wart milion(y) - kierowcy który kupił uprawnienia na targu w New Deli czy Islamabadzie. Problemem nie jest brak kierowców - problemem jest stawka godzinowa proponowana kierowcy. Może warto się zastanowić czy zapłaić 2 zł wiecej za godzinę pracy kierowcy (znajdą się chętni) czy cieszyć się z faktu że zaoszczędziliśmy na wynagrodzeniach ale mamy kilka autobusów do zezłomowania.
Nowe autobusy miały zabezpieczenie przed ruszaniem z otwartymi drzwiami. Kto zepsuł? Polacy?
Autobus linii 689 jadąc z Brynowa do Murcek pojechał do centrum Katowic
Gadają w czasie jazdy jak najęci, można?
Jeżdżą jak z bydłem i nie przestrzegają przepisów. Unikam przez to zbiorkomów. Masakra co się teraz dzieje.
Przyzwyczajajmy się. Przy zapaści demograficznej nie ma innej opcji…
Odpowiedzią na zapaść demograficzną powinno być poprawienie warunków do funkcjonowania Polaków w Polsce tak żeby odwrócić trend. Sprowadzanie hołoty z krajów 3go świata żeby dymali za pół darmo a przy okazji instalowali tu swoje patologiczne zachowania to nie rozwiązanie. Zapytaj europy zachodniej jak im to wyszło...
Jeżdżą zbyt szybko, nie mówiąc już o tym że trzymają się za blisko samochodu który jedzie przed nim a potem nagłe hamowanie, z tego co zaobserwowałam to dużo gadają przez telefon, jak dla mnie dramat.
Dalej głosujcie na onu jenu i udawajcie że nie widzicie jak przez Zgorzelec są transportowani po przesianiu w Niemczech za zgodą Rudego ciapate Indie. Oglądacie TVN a narzekacie na to co widzicie w rzeczywistości. W ogóle mi Was nie żal udających klasę średnią Polaczków. Hej!
Jezeli tolerujemy firmy zewnętrzne przyjmujące kierowców zamiast przyjmowania bezpośrednio to wiadomo ze będą patologię. Polskie prawo jest bardzo surowe , więc polski pracownik obawia się wielu rzeczy np utraty prawa jazdy . Kierowca z Azji sie tego nie obawia bo pierwsze traktują go jak śmiecia , po drugie jezeli nawet straci prawo jazdy na terenie Polski to te prawo jazdy jest dalej wazne w innych krajach .
Większym problemem jest to, że jeżdżą jak u siebie. Trudno im dostosować się do przepisów, zwłaszcza w małych miejscowościach, gdzie nie hamuje ich natężenie ruchu. Nie zdają sobie sprawy, że wożą ludzi a nie ziemniaki.
Nie znają polskiego to skandal, nie zatrzymują się na przystankach pomimo w ciśnięcia sygnału na żądanie, zdarzyło mi się to dwa razy w ciągu dnia, hamują przed przystankami tak ostro że trudno utrzymać się równowagę do czego to zmierza, żenada
Nikt nie zwrócił uwagi dlaczego kierowcy z Polski nie chcą jeździć w pekaemach.Najwiekszym problem jest ZTM czepiający się kierowców dosłownie o wszystko kasowniki bilety ubrania gaśnice apteczki jeden sprawdzał kurz w siedzeniach itd.itd.Nakladają mandaty i kasują jak za zboże...Dziwota że młodzi mają gdzieś jazdę pod auspicjami krwiopijców z ZTM!!!
Ja nie mogę powiedzieć złego słowa na kierowcę autobusu z którym jadę zawsze do pracy Jest grzeczny i uczynny Gdy czegoś nie rozumie to mu pomagam Autobus nr 156 na trasie Zabrze Gliwice Sikornik
Jeżdżę codziennie do Gliwic i z.powrotem do pracy i kierowcy są z Indii i Sri Lanki Nigdy nic złego się nie stało Są bardzo grzeczni i uczynni Nasi kierowcy nie zawsze są tacy uprzejmi
Ale nie mówią po polsku! Też jeżdżę tą linią. Wczoraj kierowca hindus przygniótł w drzwiach kobietę o lasce a potem wyszedł i mówił w swoim języku a nie po polsku. Nikt nie rozumiał. Jestem w Polsce i karygodne jest to że pracujący z klientem, pasażerem kierowca nie mówi po polsku!
W M3 linia Katowice - Tarnowskie Góry, Hindusi albo jakaś taka nie europejska nacja..kierowca przytrzasnął kobietę o lasce a potem wychodzi i mówi po swojemu. Nikt nie musi znać hinduskiego ani angielskiego, jestem w Polsce, w Polsce mówimy po polsku!!! Jakozna zatrudniać kogokolwiek w Polsce mającego kontakt z klientem a nie znającego języka polskiego?!!! Pracując w Niemczech ja musiałam nauczyć się niemieckiego żeby móc pracować z klientem
Warto też dodać wydarzenia z 2024 - autobus ruszający z przystanku z otwartymi drzwiami, pasażer wysiadający z autobusu został rozjechany na miazgę. Linia autobusowa T-16. Katowice Piotra Skargi. 23 września 2024. - zderzenie autobusu (wymuszenie pierwszeństwa) z autem osobowy,. Katowice Mickiewicza/Sokolska. Prokuratura w obu przypadkach zarządziła wobec podejrzanego "zakaz opuszczania Polski" Na miejscu PKMów zastanowiłbym się kilkukrotnie czy oddać w ręce kierowcy autobus wart milion(y) - kierowcy który kupił uprawnienia na targu w New Deli czy Islamabadzie. Problemem nie jest brak kierowców - problemem jest stawka godzinowa proponowana kierowcy. Może warto się zastanowić czy zapłaić 2 zł wiecej za godzinę pracy kierowcy (znajdą się chętni) czy cieszyć się z faktu że zaoszczędziliśmy na wynagrodzeniach ale mamy kilka autobusów do zezłomowania.
Nowe autobusy miały zabezpieczenie przed ruszaniem z otwartymi drzwiami. Kto zepsuł? Polacy?
Autobus linii 689 jadąc z Brynowa do Murcek pojechał do centrum Katowic