Reklama

Uber jest już na Śląsku. Sprawdziliśmy jak to działa

20/05/2016 07:32
Miał wyjechać za granicę, ale został, bo dowiedział się o pracy w Uberze. Dawid jest studentem, ma Forda Fusion i po pięciu minutach od złożenia zamówienia, był pod moim domem. Uber, popularny na świecie, szybki i wygodny system zamawiania samochodu, wystartował wczoraj w Katowicach. Sprawdziliśmy jak to działa.

Dawid jeździł wczoraj od godziny 13. Do 19 zrobił osiem kursów. Pojechał do Gliwic, Łazisk, Chorzowa i Katowic. - Woziłem głównie uczestników Kongresu (Europejskiego Kongresu Gospodarczego - przyp. red.), ale było też małżeństwo z Trójmiasta, które przyjechało na Śląsk kupić samochód. Znali już Ubera, więc skorzystali z oferty - mówi student z Chorzowa. - Wiadomo, że nie zawsze są zajęcia na uczelni, więc w wolnych chwilach, głównie wieczorem, będę sobie dorabiał. Już miałem wyjechać za granicę do pracy, ale wtedy się dowiedziałem, że na Śląsku powstaje Uber. To mnie tu zatrzymało - dodaje. Dawid skończył budownictwo, chce zostać programistą i zbiera na kurs. - To idealna opcja dla studentów, którzy chcą dorobić, pod warunkiem, że mają auto. Teraz coś zjem i jeszcze pojeżdżę ze cztery godziny. W weekend też będę pracował - tłumaczy. Żeby być aktywnym kierowcą, z którym firma podpisuje umowę o współpracy, trzeba jeździć minimum raz na trzy miesiące. Kierowca sam wybiera, kiedy będzie dostępny i dostaje pieniądze za godzinę, a nie za liczbę kursów. Żeby zostać kierowcą w Uberze, trzeba spełniać kilka warunków. - Mamy restrykcyjne wymogi, bo to istotna kwestia w kontekście bezpieczeństwa. Trzeba mieć skończone 21 lat, prawo jazdy od roku, dostarczyć zaświadczenie o niekaralności i prowadzić własną działalność gospodarczą. Auto musi mieć maksymalnie 10 lat, ubezpieczenie i świeże przeglądy - mówi Ilona Grzywińska, rzeczniczka Ubera w Polsce. - Ważne są też opinie użytkowników. Po każdym kursie, kierowca dostaje ocenę. Kiedy te będą niskie, przestaniemy z nim współpracować - dodaje. W tej chwili na Śląsku jeździ kilkadziesiąt samochodów. Zdecydowanie więcej jest chętnych, by wypróbować nowy środek transportu. Dlaczego?

Reklama
Jest szybko i wygodnie. Trzeba tylko spełniać dwa warunki - mieć smartfona i podać numer karty kredytowej lub debetowej. Aplikację Ubera pobiera się za darmo. Kolejny krok to rejestracja. Trzeba wpisać swoje dane, adres mailowy i informacje o karcie. Rejestracja zajmuje kilka minut. Potem wystarczy wpisać adres zamieszkania i miejsce docelowe, a po chwili na ekranie telefonu wyświetla się informacja, kto przyjedzie i jakim samochodem. Można też wcześniej sprawdzić, ile będzie kosztował przejazd. Podany jest czas przyjazdu auta, a nawet widać na mapie, którędy i w jakim tempie się ono porusza. Mamy 10 minut, by wsiąść do samochodu, w przeciwnym razie kierowca anuluje zamówienie i trzeba będzie zapłacić 10 zł.

Dawid podjeżdża kilka minut po złożeniu zamówienia, pyta dokąd jedziemy, a GPS ustala mu trasę. Po kilkunastu minutach jesteśmy na miejscu. Nie trzeba mieć przy sobie gotówki, nie ma paragonów. Dopiero po chwili Uber ściąga określoną kwotę z konta bankowego. Można poprosić o wystawienie faktury za przejazd. Do 31 lipca, w momencie zamawiania auta, warto wpisać kod "UberDlaCiebie" i pierwszy przejazd o wartości 50 zł będziemy mieć za darmo.

O tym ile kosztuje przejazd czytaj na kolejnej stronie.

- Nie jesteśmy alternatywą dla taksówek, raczej dla transportu publicznego i producentów aut. To rozwiązanie głównie dla ludzi młodych, którzy nie mają potrzeby inwestować we własny samochód, za to nawigują życie ze smartfona. Najczęściej wybierają nas ludzie poniżej 30. roku życia, którzy korzystają z komunikacji miejskiej, a Uber traktują jako jej uzupełnienie. Dojeżdżają w miejsca trudniej dostępne - mówi Ilona Grzywińska.

Reklama

Ile kosztuje przejazd? Na starcie trzeba wydać 4 zł, potem system nalicza 1,3 zł za każdy kilometr i 25 gr za minutę. Nie jest to dużo tańsza opcja w porównaniu z taksówką. W jednej z katowickich sieci zapłacimy 4,5 zł na wstępie, a potem 1,8 zł za przejechany kilometr, ale nie ma opłat za czas spędzony w aucie. Różnicę widać dopiero przy dłuższych trasach. Taksówki zmieniają cennik w zależności od stref, a w Uberze stawki są te same, niezależnie od odległości, którą mamy do pokonania. Zwiększyć się mogą wtedy, kiedy jest duże obłożenie, a brakuje samochodów. Jednak wystarczy chwilę poczekać i ceny wracają do normy. I tak, za przejazd z dworca do Spodka zapłacimy ok. 10 zł. Na lotnisko w Pyrzowicach wydamy między 60 a 80 zł. Taksówka kosztowałaby 90 zł.

W Polsce Uber działa w kilku miastach i korzysta z niego 300 tys. osób. Katowice czekały na to rozwiązanie, przez ostatnie trzy miesiące 17 tys. chętnych próbowało zamówić samochód. Na świecie można skorzystać z Ubera w 450 miastach i prawie 70 krajach. W Stanach Zjednoczonych jest opcja wyboru jaguara, limuzyny, a nawet helikoptera.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości