Pod koniec 2016 roku rada miasta przegłosowała uchwałę w sprawie nowych stawek maksymalnych za przewóz osób. Weszła ona w życie 26 lutego, a dwa dni później do urzędu miasta wpłynęła skarga. Pismem Grzegorza Zennera, wiceprezesa Stowarzyszenia Katowickich Taksówkarzy "Ślązak", radni zajęli się na ostatniej sesji. Zenner domaga się w nim uznania nowych przepisów za nieważne.
Według rady, skarga jest nieuzasadniona. Jak można przeczytać w odpowiedzi, uchwała została podjęta zgodnie z prawem. Nie było uwag na etapie konsultacji społecznych oraz ze strony związków zawodowych taksówkarzy, a o nowe przepisy zabiegały korporacje taksówkowe.
Większość przewoźników od szeregu lat stosuje cenniki znacznie poniżej ustalonych uchwałą cen i stawek maksymalnych i nowe uregulowanie nie ma w praktyce dla nich znaczenia. Zmiana dotyczy wąskiego grona taksówkarzy, którzy stosują wysokie taryfy i cenniki przewozowe. Na tych właśnie przewoźników na przełomie ostatnich lat wpływały do Urzędu Miasta skargi od niezadowolonych pasażerów, którzy zostali narażeni na płacenie wysokich rachunków za przewóz taksówką - czytamy w odpowiedzi na skargę.
Ponadto rada uznała skargę za niezasadną, bo przytaczane w niej przepisy są przestarzałe lub nie stosują się do tej uchwały. Podobne, do tych wprowadzonych w Katowicach, przepisy obowiązują m.in. w Krakowie, Łodzi, Poznaniu i Warszawie. Jednak o tym, która ze stron ma rację rozstrzygnie Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach.
Chcieliśmy zapytać osoby, które wniosły skargę, dlaczego chcą unieważnienia nowych przepisów. Jednak nikt ze Stowarzyszenia Katowickich Taksówkarzy "Ślązak nie chciał z nami rozmawiać. Wielokrotnie próbowaliśmy skontaktować się też z pełnomocniczką wnoszącego skargę taksówkarza. Też bezskutecznie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze