Mężczyzna został zatrzymany przez strażników miejskich z powodu drobnego wykroczenia. Przy wylegitymowaniu podał im paszport ZSRR, a kilka godzin później zabrali go strażnicy graniczni.
Strażnicy miejscy obserwowali w zeszły piątek jedno z przejść dla pieszych. Na skrzyżowaniu ulic Żelaznej i Chorzowskiej sprawdzali, czy piesi nie przechodzą przez jezdnię w sposób niedozwolony. W trakcie tych działań zauważyli mężczyznę, który skrócił sobie drogę. Zamiast po pasach, przeszedł kilka metrów obok nich.
Gdy strażnicy podeszli do niego, polecili, żeby się wylegitymował. Obcokrajowiec pokazał im paszport Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich z 1990 roku. Później taki sam dokument ze Związku Radzieckiego, ale wydany 3 lata później, w 1993 roku. Próbował się też ratować, pokazując trzy legitymacje studenckie z lat 1990-1992. Wszystkie te dokumenty były nieważne. Funkcjonariusze doprowadzili mężczyznę do siedziby straży miejskiej, żeby ustalić jego tożsamość. W rozmowie z nimi przyznał się, że nie przebywa w Polsce legalnie i nie ma ze sobą żadnych innych dokumentów.
Na miejsce wezwano policję, a po kilku godzinach mężczyzna został przewieziony do placówki Straży Granicznej w Sosnowcu. Tam okazało się, że 53-latek to obywatel Ukrainy. W Polsce przebywa od kilku lat. Teraz trwają dalsze czynności w tej sprawie, funkcjonariusze SG sprawdzają legalność jego pobytu. Ukrainiec na czas prowadzonych działań został umieszczony w strzeżonym ośrodku dla cudzoziemców.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To jest przyklad ze warto dbac o dokumenty. Sluza na lata. ZSRR nie ma, a paszport jak nowy. Desantowcy od Krupy nie takich gagatkow sa w stanie zdemaskowac
To jest przyklad ze warto dbac o dokumenty. Sluza na lata. ZSRR nie ma, a paszport jak nowy. Desantowcy od Krupy nie takich gagatkow sa w stanie zdemaskowac