Przez kilka ostatnich lat strażnicy miejscy z Katowic dość oszczędnie używali blokad. Po pierwsze, zlikwidowany został tzw. wydział ruchu drogowego (sprawa korupcyjna), czyli nie bardzo miał kto zakładać blokady. Po drugie, w powszechnej opinii, blokady źle się kojarzyły. Sytuacja dojrzała jednak do zmiany podejścia. Katowice każdego dnia rozjeżdżane są przez kierowców głównie z innych miast, którzy parkują na zakazach, chodnikach, przejściach dla pieszych, drogach rowerowych czy trawnikach. Często jest tak, że wystarczy jeden kierowca łamiący prawo, żeby w rządku ustawili się za nim kolejni. Jeśli na kole chociaż jednego samochodu jest jednak blokada, inni dwa razy się zastanowią czy parkować tak jak on. Blokada działa bowiem prewencyjnie. - Ci, którym zakładamy blokady, będą oczywiście na nas narzekać. Jednak dociera do nas coraz więcej głosów, że musimy walczyć z patologią, jaką jest nielegalne parkowanie - mówi Jacek Pytel, rzecznik prasowy SM w Katowicach.

Tylko w tym roku katowiccy strażnicy założyli blokady na koła 1452 nielegalnie zaparkowanych samochodów, a suma mandatów, którą musieli zapłacić właściciele aut wyniosła 113 000 zł.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze