ZTM chwali się spadkiem pasażerów jeżdżących na gapę. Wszystko wskazuje na to, że jest to związane ze wzrostem liczby pasażerów. Po prostu coraz mniej z nich ryzykuje jazdę bez biletu.
Spadek liczby osób jeżdżących bez biletów w Metropolii jest wyraźny. Jak podaje Zarząd Transportu Metropolitalnego, w 2022 roku prawie w każdym autobusie można było przyłapać na gorących uczynku gapowicza. Wtedy w jednym kontrolowanym autobusie odnotowywano średnio 0,83 gapowicza, a w kolejnych latach wskaźnik ten spadł do poziomu 0,68 (2023) i 0,60 (2024). Wszystko wskazuje na to, że w tym roku będzie to 0,52 pasażera bez biletu na autobus. To oznacza, że kontrolerom udaje się namierzyć gapowicza w co drugim autobusie. Jest to ściśle powiązane ze wzrostem liczby pasażerów, o czym więcej nieco niżej.
W ocenie ZTM spadek liczby osób podróżujących na gapę jest spowodowany zintensyfikowaniem kontroli. W pierwszym półroczu tego roku w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego liczba kontroli wzrosła o ponad 120 proc. – z ok. 67 tys. do ok. 150 tys. To sprawia, że udało się złapać większą liczbę gapowiczów, ale jednocześnie stanowią oni coraz mniejszy odsetek wszystkich skontrolowanych pasażerów. Żeby możliwe było zwiększenie kontroli, w pojazdach komunikacji miejskiej, trzeba było zatrudnić dodatkowych kontrolerów. Dzisiaj jest ich prawie 150.
Ostatnio pisaliśmy o wzroście sprzedaży biletów w ZTM. Porównując pierwsze półrocze 2025 z pierwszym półroczem 2024 roku, wzrost liczby sprzedanych biletów wyniósł 6%. Przekłada się to na wpływy z tego tytułu. O ile w pierwszych 6 miesiącach 2024 roku ZTM zarobił na sprzedaży biletów 126,2 mln zł, o tyle w tym roku już 144,8 mln zł. Od stycznia do końca czerwca 2025 roku ZTM sprzedał około 20,7 mln biletów, podczas gdy rok wcześniej w takim samym czasie - 19,4 mln .
Okazuje się, że wzrósł także dochód z mandatów – z 6,7 mln w pierwszym półroczu 2024 roku do 9,7 mln zł w pierwszym półroczu tego roku. Zdaniem ZTM, to efekt zwiększonej uszczelnienia systemu kontroli oraz skutecznej windykacji. - Ponadto kontrolerzy zostali wyposażeni w nowoczesny sprzęt, który przyspieszył ich pracę i który umożliwia gapowiczom opłacenie mandatów na miejscu kartą płatniczą. Teraz, zapewniając naszym pracownikom szkolenia, będziemy skupiać się m.in. na podnoszeniu ich kompetencji miękkich. Do współpracy będziemy chcieli zaprosić służby mundurowe - zapowiada Wojciech Trzewik, zastępca dyrektora ZTM ds. zarządzania operacyjnego.
Istotnym elementem systemu jest baza gapowiczów połączona z systemami rejestrującymi dłużników. Nieuczciwy pasażer, który nie chce opłacić mandatu, może trafić do KRD BIG SA i BIG InfoMonitor SA. To skutkuje m.in. utratą wiarygodności finansowej. Bank może takiej osobie odmówić udzielenia kredytu.
Windykacja jest ważnym elementem systemu kontroli. Ponad połowa więcej mandatów jest kierowanych na drogę postępowania sądowego. W porównaniu pierwszego półrocza tego i ubiegłego roku odnotowano wzrost o ok. 56%, czyli z ok. 5,8 tys. do ok. 9,1 tys. ZTM podaje, że jeszcze bardziej, bo aż o ok. 66%, wzrosła w tym samym okresie 2024 i 2025 roku liczba wysłanych wezwań do zapłaty. Od stycznia do czerwca zeszłego roku było ich prawie 16 tys., a w tym roku już ponad 26 tys. Najmniejszy wzrost zaobserwowano w zakresie wszczętych egzekucji komorniczych – o ok. 3,5%, z ok. 7,9 tys. do ok. 8,2 tys.
Coraz mniej pasażerów notorycznie jeździ na gapę. To tzw. szalbierstwo, które jest wykroczeniem. - Mamy do czynienia z sytuacją, w której zwiększamy zakres kontroli, a mimo to maleje liczba przypadków najcięższego naruszenia, jakim jest uporczywe niepłacenie za przejazdy. To pokazuje, że pasażerowie coraz lepiej rozumieją, iż jazda na gapę po prostu się nie opłaca – ani finansowo, ani prawnie. Kary są realne, a egzekucja należności skuteczna - komentuje Grzegorz Kwitek, członek zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.
Liczba zawiadomień o popełnieniu szalbierstwa w pierwszym półroczu 2024 roku wyniosła 221, a w analogicznym okresie 2025 roku już tylko 154. To spadek o blisko 30%.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wzrost sprzedaży biletów paradoksalnie wcale nie oznacza wzrostu ilości pasażerów tylko jest skutkiem sprytnych zmian taryfowych. A liczba mieszkańców korzystających na co dzień z komunikacji miejskiej spada, co widać po coraz bardziej pustych autobusach i coraz większych korkach na ulicach. Z centrów przesiadkowych (Brynów) nikt nie chce korzystać, bo komunikacja w GOP zorganizowana jest fatalnie. Tramwaje nigdzie nie mają priorytetów, co szczególnie dobrze widać np na odcinku Rynek - Brynów, albo Stadion - Rondo. Tramwaj do Kostuchny za dwa lata obchodził będzie równą, czterdziestą rocznicę niezrealizowania, ale za to włodarze ZTM są sobą zachwyceni.
Wzrost sprzedaży biletów paradoksalnie wcale nie oznacza wzrostu ilości pasażerów tylko jest skutkiem sprytnych zmian taryfowych. A liczba mieszkańców korzystających na co dzień z komunikacji miejskiej spada, co widać po coraz bardziej pustych autobusach i coraz większych korkach na ulicach. Z centrów przesiadkowych (Brynów) nikt nie chce korzystać, bo komunikacja w GOP zorganizowana jest fatalnie. Tramwaje nigdzie nie mają priorytetów, co szczególnie dobrze widać np na odcinku Rynek - Brynów, albo Stadion - Rondo. Tramwaj do Kostuchny za dwa lata obchodził będzie równą, czterdziestą rocznicę niezrealizowania, ale za to włodarze ZTM są sobą zachwyceni.