To była niekończąca się historia. Najpierw schody psuły się co jakiś czas. Naprawiał je producent, do czasu aż skończyła się gwarancja. Później za naprawy płaciły już Polskie Koleje Państwowe. W końcu podjęto decyzję o ich całkowitym wyłączeniu. - Warto zaznaczyć, że dworzec w Katowicach czynny jest całodobowo i również w takim trybie działają urządzenia. Ze względu na ciągły ruch podróżnych w tym obiekcie schody ruchome są bardziej podatne na awarie – mówiła nam Aleksandra Grzelak z biura prasowego PKP S. A.

Zdaniem katowickich urzędników, już przy pierwszym przetargu właściciel dworca narzucił zbyt krótki termin realizacji zamówienia. – Było kilku wykonawców, którzy zwracali uwagę na to, że jest to operacja na „żywym organizmie”, że jest to cały czas hala, w której są obsługiwani podróżni. Wybudowanie całego biegu schodowego i zastąpienia go nowym to jest skomplikowana kwestia – mówił podczas obrad jednej z komisji rady miasta Roman Buła, naczelnik wydziału budynków i dróg w UM Katowice.
https://www.youtube.com/watch?v=YZDPHc-9O44&feature=youtu.beMiasto miało swoich przedstawicieli w komisjach przetargowych. - Niejednokrotnie zwracaliśmy już uwagę, że można na przykład realizację wydłużyć. Tak, żeby była większa ochota firm zgłaszających się do przetargu. Nie były nasze podpowiedzi bezpośrednio przez PKP wzięte pod uwagę - dodawał Piotr Handwerker, dyrektor MZUiM.
W trzecim przetargu warunki się zmieniły i w końcu PKP wyłoniły wykonawcę. Schody dostarczyła firma Schindler Polska, która do pracy przystąpiła w połowie lipca. We wtorek nowe schody zostały udostępnione pasażerom. Ich wymiana kosztowała 2,3 mln zł brutto.
To jednak nie koniec problemów technicznych na katowickim dworcu. Cały czas nie działają m.in. ruchome pochylnie przy McDonald"s. Biuro prasowe PKP nie odpowiedziało na nasze pytanie o termin ich naprawy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze