Kila dni temu ujawniliśmy, że Katowice sprzedadzą bez przetargu spółce Maksimum Sp. z o.o. Holding S.K.A. swoje udziały w trzech działkach pomiędzy ulicami Dębową, Chorzowską, Węglową i Baildona. W miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego ten teren przeznaczony jest w większości na zieleń. Urządzenie tu parku obiecywał w 2018 roku prezydent Katowic Marcin Krupa. Wejściem do parku miał być istniejący skwer ks. Franciszka Macharskiego przy ul. Dębowej.
PRZECZYTAJ TEŻ: [TYLKO U NAS] Miasto sprzedaje deweloperowi teren, na którym miał powstać park. To ten sam inwestor, który chce budować na byłych kortach 18-piętrowe budynkiJuż wtedy było wiadomo, że sytuacja własnościowa działek, na których ma powstać park, jest skomplikowana. Miasto jest właścicielem 1/3 terenu. Pozostałe działki są w rękach prywatnych. Niewielka część należy do dewelopera, spółki Maksimum z o.o. Holding. To firma Krystiana Miklisa, która w swojej ofercie ma kilkadziesiąt różnych nieruchomości, w tym większą część starego dworca w Katowicach, biurowiec na rogu ulic Mickiewicza i Sokolskiej, w którym powstanie hotel czy działkę po byłych kortach przy ul. Astrów, na której Miklis chce zbudować 18-piętrowe budynki mieszkalne tuż nad autostradą.
Trzy lata temu prezydent Katowic poinformował, że miasto będzie walczyło w sądzie o zniesienie współwłasności działek, na których ma powstał park. Koszt takiej operacji szacowany był na 5 mln zł. Jednak 21 września 2021 roku Marcin Krupa podpisał zarządzenie, zgodnie z którym 288/864 części w nieruchomości w rejonie ul. Dębowej Katowice sprzedadzą deweloperowi. Cena została ustalona na 1,6 mln zł netto. Cały teren ma 14 063 (działki 116, 117/1, 117/3). Część miasta zajmuje dokładnie 1/3, czyli 4687 m kw. Wychodzi więc 341 zł za 1 m kw.

Pomysłodawcą stworzenia parku w rejonie ul. Dębowej był Michał Luty, były radny PiS i wiceprezydent Katowic (za czasów Piotra Uszoka). - Jeżdżę trochę po świecie, najczęściej po okolicznych krajach. W Wiedniu i Budapeszcie zobaczyłem parki kieszonkowe. Wokół stoją wysokie bloki, a pomiędzy nimi jest park o wymiarach 100 na 100 metrów, cieszący się ogromnym powodzeniem. Poszedłem z tym pomysłem do prezydenta. Nie musiałem go przekonywać, bo uznał, że park przy Dębowej to dobry pomysł - wspomina Luty.
Dlatego tym bardziej dziwi się decyzji prezydenta o sprzedaży deweloperowi działek przeznaczonych na park. - Nie rozumiem tej decyzji. Nie wiem co się za tym kryje i dlaczego prezydent podjął taką decyzję.
Kiedy sugeruję, że chodzi zapewne o trudności z uregulowaniem spraw własnościowych, były wiceprezydent Katowic odpowiada. - Nawet jak są kłopoty, to miasto nie może być bezradne. Katowice powinny złożyć wniosek o wyjście ze współwłasności. Jest plan zagospodarowania, jest uzasadnienie, jest dobro publiczne. Pewnie trochę by to potrwało, ale co by się stało, gdyby ten teren stał jeszcze np. trzy lata, skoro wygląda jak wygląda od kilkudziesięciu lat. Oczywiście trzeba się liczyć z odszkodowaniem dla współwłaścicieli działki, ale dla miasta z budżetem około 2,5 mld zł, spłacenie współwłaścicieli nie powinno być żadnym problemem.
Michał Luty przekonuje, że jest wielkim zwolennikiem prywatnego biznesu i inwestorów, ale ich działalność musi mieć swoje granice. - Zagęszczenie tych wielkich budynków w tej części miasta jest bardzo duże. Tam potrzeba zieleni. Nie wyobrażam sobie, że w miejscu przeznaczonym w planie zagospodarowania na park powstanie np. osiedle.
Były wiceprezydent Katowic ma żal do niektórych podwładnych prezydenta. - Powiem bez ogródek. Ogromnie winię za tę nieudolność w regulowaniu stanu prawnego, nie tylko tej nieruchomości, naczelnika wydziału gospodarki mieniem. Oczywiście, za wszystko odpowiada prezydent miasta, ale jego urzędnicy mogą sprzyjać albo sabotować pewne działania.
Jak mówi Michał Luty, on sam nie będzie już interweniował w sprawie niedoszłego parku. - Mam 70 lat i nie będę już za tym biegał. To jest sprawa dla radnych. Z przykrością jednak stwierdzam, że większość z nich ma to w nosie. Ja brałem dietę, ale mogę się wykazać tym co zrobiłem dla miasta. Teraz wielu radnych może się wykazać tylko tym, że biorą diety.
W sprawie sprzedaży udziałów miasta w działkach, na których miał powstać park, skierowaliśmy 5 października do UM Katowice następujące pytania:
- dlaczego miasto nie wykupiło pozostałych udziałów na tych nieruchomościach, mimo zapowiedzi takiego kroku, co miało umożliwić stworzenie parku?
- sprzedaż tego terenu, jak rozumiem, oznacza definitywny koniec planów urządzenia w tym miejscu parku?
- czy miastu wiadomo cokolwiek na temat ewentualnych planów inwestora odnośnie zmiany MPZP, która umożliwiłaby zabudowę terenu przeznaczonego na park. Innymi słowy, czy należy się spodziewać wystąpienia inwestora o zmianę MPZP?
Do tej pory nie dostaliśmy odpowiedzi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Krupa deweloper wszystko i wszystkich sprzedaję
"Nie rozumiem decyzji prezydenta o sprzedaży terenu deweloperowi" Jak ktoś nie rozumie, co się dzieje w tym mieście od lat, to z całym szacunkiem ale jest bardzo naiwny...
Krupa deweloper wszystko i wszystkich sprzedaję
"Nie rozumiem decyzji prezydenta o sprzedaży terenu deweloperowi" Jak ktoś nie rozumie, co się dzieje w tym mieście od lat, to z całym szacunkiem ale jest bardzo naiwny...