Wszystko zaczęło się od rutynowej kontroli. W poniedziałek około godziny 15 podczas patrolu w Nikiszowcu funkcjonariusze zauważyli stojący w zatoczce na końcu ul. Leśnego Potoku samochód. - Podjechali do niego, żeby wylegitymować kierowcę. Wtedy on ruszył z impetem - mówi komisarz Aneta Orman, oficer prasowy katowickiej policji. Zaczął się pościg. Kierowca nie chciał się zatrzymać. W końcu Audi A4 stanęło, ale kierowca wysiadł i biegł dalej. Pobiegło za nim dwóch policjantów. Po chwili zatrzymali mężczyznę. Od razu poczuli od niego zapach alkoholu. Okazało się, że 35-latek z Mysłowic miał prawie 2,5 promila alkoholu w organizmie. Ponadto od dłuższego czasu miał zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych obowiązujący do stycznia 2019 roku. Mężczyzna odpowie za jazdę pod wpływem alkoholu i złamanie zakazu sądowego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze