Pożar na ul. Ceglanej wybuchł w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia. Kilkanaście minut po północy zapaliła się elewacja jednego z budowanych bloków inwestycji Rondo Ceglana. Z ogniem walczyło 6 zastępów straży pożarnej, a akcja zakończyła się przed godz. 5 rano. Nikt nie ucierpiał. Nie trzeba też było ewakuować nikogo z sąsiednich, zamieszkałych już bloków.
Jednak pożar spowodował ogromne straty materialne, szacowane na ponad 2 mln zł.

Już 2 stycznia policja zatrzymała mężczyznę, który został wytypowany jako sprawca pożaru. Prokurator przedstawił mu zarzut sprowadzenia zdarzenia zagrażającego mieniu w wielkich rozmiarach w postaci pożaru poprzez umyślne rzucenie materiału pirotechnicznego i zniszczenia mienia wielkiej wartości.
Jak tłumaczy Maria Paszek, szefowa Prokuratury Rejonowej Katowice Południe, nie chodzi o to, że mężczyzna chciał spalić budynek, ale o to, że miał świadomość, co może się stać, jeśli wystrzeli w jego kierunku fajerwerki. - Podejrzany nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu. Nie zaprzecza, że był na miejscu, ale neguje swoje sprawstwo. Pozyskaliśmy zeznania świadków, którzy właśnie jego wskazują jako sprawcę - mówi nam prokurator Paszek. Dodaje, że 29-latek nie wdarł się na teren budowy, a materiał pirotechniczny odpalił z zewnątrz.
Teraz prokuratura będzie czekać na szczegółową opinię biegłego z zakresu pożarnictwa. Musi on ustalić m.in. czy pożar zagrażał również ludziom, a nie tylko mieniu. Sprawdzane będą też nagrania z kamer monitoringu i ustalani ewentualni kolejni świadkowie.
Na razie, poza 29-latkiem z Katowic, śledczy nie łączą ze sprawą pożaru nikogo innego. Podejrzany nie był do tej pory karany. Po przesłuchaniu został zwolniony do domu. Prokurator zastosował wobec niego policyjny dozór oraz zakaz opuszczenia kraju. Grozi mu kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze