"Porozumienia podpisane. Ekonomia i wrażliwość społeczna mogą iść w parze" pochwalił się w środku nocy na Twitterze wiceminister gospodarki Tomasz Tomczykiewicz. Hipokryzja pełną gębą. O jakiej ekonomii mowa? Chyba tej z czasów socjalizmu, kiedy produkcja szła pełną parą, nawet jeśli była skrajnie nieopłacalna, a zapotrzebowanie na poszczególne produkty marnej jakości zerowe. Bo oto rząd wymyślił, że Kazimierz-Juliusz formalnie trafi do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Żeby było to możliwe, konieczne są zmiany w prawie. Te jednak mają zostać przyjęte przez parlament w ekspresowym tempie. Wiadomo, czego się nie robi z "wrażliwości społecznej". Żeby jednak SRK mogła się zająć likwidacją sosnowieckiej kopalni (tak, tak, nic się w tej sprawie nie zmieniło!), zostanie dokapitalizowana kwotą około 100 mln zł. Nazywając rzecz po imieniu, państwo wyłoży dodatkowe sto milionów z naszych wspólnych pieniędzy po to, żeby górnicy mogli sobie pokopać akurat tam gdzie chcą kilkanaście miesięcy dłużej. To jest właśnie ta ekonomia PO-PSL.
Po co przedłużać agonię kopalni przynoszącej 2-3 mln zł straty miesięcznie? No chyba, że zarząd KHW cały czas kłamał i teraz okaże się, że Kazimierz-Juliusz jest bardzo dochodowy. Czy zarząd Holdingu kłamał też w sprawie gwarancji zatrudnienia dla wszystkich pracowników z Sosnowca? Chyba nie, skoro od 1 października na mocy porozumienia przejdą oni formalnie do KHW. Ale już na pewno musiał kłamać twierdząc, że likwidacja kopalni pochłonie 30-40 mln zł?
Jedyna prawdziwa nowość z nocnych rozmów to informacja, że przekazanie kopalni Kazimierz-Juliusz do SRK uchroni mieszkania zakładowe przed ewentualną sprzedażą razem z lokatorami. Przejmie je SRK, oddłuży ich hipoteki, a potem górnicy będą mieli prawo pierwokupu mieszkań za niewielką część wartości.

Od rana politycy i związkowcy mówią o wielkim sukcesie. Zwłaszcza ci drudzy mogą się cieszyć. Z polityków zrobili sobie zakładników. Chyba nikt nie sądził, że ta konfrontacja na niespełna dwa miesiące przed wyborami samorządowymi wyjdzie komukolwiek, poza nimi, na dobre. Znów udowodnili, że wszyscy, którzy mają w tym kraju coś do powiedzenia, się ich boją. Rząd poświecił nawet dla nich prezesa KHW Romana Łoja i wiceprezesa Mariusza Korzeniowskiego. Nieważne jest przy tym to, że 99,9% społeczeństwa musi płacić za ustępstwa na rzecz górniczych związkowców? No cóż, jak w dżungli, są słabsi i silniejsi. Najgorsze jest to, że za rok odbędą się znacznie ważniejsze wybory parlamentarne. To wystarczający czas, żeby przedłużyć życie jeszcze kilku innych zakładów, do funkcjonowania których wszyscy dopłacamy.
Zdjęcie główne: Biuro prasowe ŚUW
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze