Plac OMP to typowy katowicki trzeci świat. Dziurawy parking, ławki wykorzystywane głównie przez meneli, przypadkowe budki i zatrzymujące się tu i ówdzie autobusy, busy i taksówki. Niestety, plac nie został wyremontowany w pakiecie z przebudową dworca i peronów. Dopiero teraz PKP chcą się za niego zabrać. Pomysł jest prosty i już przetestowany. Inwestor dostaje teren, buduje na nim coś, na czym może zarobić. Kolej ma problem przebudowy z głowy, otoczenie się zmienia, a jeszcze dwie strony na tym zarabiają. Na czym? Na powierzchni handlowej. Nie jest tajemnicą, że kolej planuje przebudowę istniejącego budynku z kasami i małą poczekalnią, ale także zabudowę części placu. - Założenie jest takie, że w miejscu starego ma powstać nowy budynek, który nie zajmie całego placu OMP, a jego część – mówi Bartłomiej Sarna, rzecznik prasowy PKP S.A. we Wrocławiu. - Ma łączyć w sobie funkcje dworcowe z małym pasażem handlowym do 700 metrów kwadratowych. Przewidujemy, że będzie to obiekt o łącznej powierzchni nieprzekraczającej 1000 metrów kw.

Jeszcze jedno wyjaśnienie. Dlaczego kolej przedłużyła o miesiąc termin pobierania przez inwestorów dokumentów potrzebnych do przygotowania oferty? Jak twierdzi rzecznik, powodem jest... duże zainteresowanie udziałem w inwestycji. Co ciekawe, żeby ktokolwiek mógł się zabrać za przebudowę placu po południowej stronie dworca w Katowicach, musi zobowiązać się do inwestycji również w jednej z sześciu innych lokalizacji (Mińsk Mazowiecki, Konin, Warszawa Włochy, Dębica, Oświęcim lub Włocławek). To jeden z warunków udziału w tzw. „Małych projektach deweloperskich”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!