Czas epidemii wyraźnie pokazuje, że problemem nie jest w Katowicach liczba miejsc parkingowych. Obecnie wiele z nich cały dzień stoi pustych. Mimo to, chodniki nadal są tarasowane nielegalnie zostawionymi samochodami. To świadczy jedynie o chamstwie kierowców, bo naprawdę nie ma teraz problemu ze znalezienie miejsca postojowego.
Do tradycyjnie wykorzystywanych na nielegalny parking chodników, np. przy ul. Żwirki i Wigury, ul. Tylnej Mariackiej, ul. PCK, ul. Francuskiej, ul. Morcinka, ul. Mielęckiego i dziesiątkach innych ulic doszły teraz nowe miejsca. Ostatnio samochody, jak gdyby nigdy nic, stoją na chodniku na ul. Dworcowej pomiędzy ulicami Pocztową i św. Jana. Na tej ostatniej też ustawia się ciąg aut. Jak to w ogóle możliwe? Chamów i prostaków, którzy wjadą wszędzie, jest w tym kraju bardzo dużo, więc to już chyba nikogo nie dziwi. Ale jak to możliwe, że nikt na to nie reaguje? Gdzie są policja i straż miejska? Żeby stanąć na chodniku, kierowcy muszą jechać wzdłuż niego, a wcześniej przejechać przez przejście dla pieszych. Normalnie jest za to wysoki mandat i kilka punktów karnych. Przecież wjazd na ul. św. Jana uruchamia specjalny alert w miejskim monitoringu. Jak to możliwe, że kilkanaście samochodów stoi 100 metrów od Rynku i urzędu miasta? Odpowiedź jest prosta i zarazem brutalna.
Policja od dawna nie zajmuje się nielegalnym parkowaniem w Katowicach. Nie zajmuje, bo nie chce jej się tego robić, mimo że ma możliwości prawne, a nawet obowiązek. Wszystko spada więc na straż miejską. O tym, że strażników jest za mało nie ma sensu po raz setny pisać. Teraz problem jest jednak większy. Kilka dni temu straż miejska, decyzją wojewody, przeszła pod dowództwo policji i zajmuje się tylko tym, czego życzy sobie ta służba. Strażnicy przyjeżdżają wprawdzie do swojej siedziby na ul. Żelaznej, ale po przebraniu się w mundury od razu jadą do komisariatów policji, i czekają na "rozkazy". A czym teraz zajmuje się policja? To przede wszystkim sprawdzanie czy mieszkańcy pozostają w kwarantannie domowej. Do tego kontrolowanie parków, skwerów, placów zabaw i wszystkich miejsc rekreacyjnych, w których mogą gromadzić się ludzie. W ostatnich dniach policja kontroluje też czy mieszkańcy nie przemieszczają się bez potrzeby (czyli nie do sklepu, apteki czy do lekarza) i jeśli uzna, że spacer z dzieckiem to złamanie rządowych zakazów, wlepia mandaty. Można o tym przeczytać TUTAJ. W tym wszystkim muszą teraz policji pomagać strażnicy miejscy.
Wszystko jest więc podporządkowane epidemii. Tymczasem w ścisłym centrum Katowic kierowcy robią co chcą. W sumie to zawsze robili, ale teraz już zupełnie nikogo to nie obchodzi. Strach pomyśleć co będzie, jeśli epidemia (a właściwie rządowe zakazy i nakazy) potrwają jeszcze kilka tygodni. Wprawdzie parki i skwery będą puste, ale za to chodniki i drogi rowerowe będą pełne - samochodów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Brak gospodarza widać na każdym kroku. Moze P. Krupa nadaje sie na radnego jednostki pomocniczej w Kostuchnie ale na litość Boską nie na Prezydenta Miasta Stolicy Metropolii !!! To Pana wina Panie Uszok. Nie bylo prawdziwych wyborów bo władze w miescie za pana namaszczeniem przejął fircyk z klanu i tego mamy efekty...
20m od Urzędu Miasta. Czy Krupa zareaguje dopiero wtedy gdy ktoś mu samochodem wjedzie do biura ?
Zacznijcie chodzić ulicami skoro palicja nie zapewnia 2 metrów na chodniku.
Na ogródek wyjść nie można?
Katowice to miasto betonu i samochodow i pan Krupa daje na to przyzwolenie !!!!!
Brak gospodarza widać na każdym kroku. Moze P. Krupa nadaje sie na radnego jednostki pomocniczej w Kostuchnie ale na litość Boską nie na Prezydenta Miasta Stolicy Metropolii !!! To Pana wina Panie Uszok. Nie bylo prawdziwych wyborów bo władze w miescie za pana namaszczeniem przejął fircyk z klanu i tego mamy efekty...
20m od Urzędu Miasta. Czy Krupa zareaguje dopiero wtedy gdy ktoś mu samochodem wjedzie do biura ?
Zacznijcie chodzić ulicami skoro palicja nie zapewnia 2 metrów na chodniku.