Z danych, do których dotarliśmy wynika, że patrol straży miejskiej pojawił się na skrzyżowaniu Młyńskiej i Pocztowej o 9:59. Osiem minut przed telefonem od anonimowej osoby (kobiety), która poinformowała dyżurnego, że na ławce jest para, "pani jest pijana a pan się do niej dobiera". Co ciekawe, kiedy patrol straży (ten który był w pobliżu i interweniował "sam z siebie") przyjechał na miejsce, państwo już spali. Mogło się więc okazać, że zgłaszająca pani długo "wisiała" na telefonie, zanim dodzwoniła się do straży i wcześniej widziała coś więcej. Tego nie wiemy.
Jest jednak godzina 10. Strażnicy widzą, że na ławce śpi dwoje ludzi. Mężczyzna jest niekompletnie ubrany. Nie wnikaliśmy czy chodziło tylko o wystającego członka, czy coś innego. Na jego udach śpi kobieta. Funkcjonariusze próbują ich budzić, co jednak nie jest łatwe. Kobieta nie jest w stanie samodzielnie się poruszać. Pewnie dlatego, że badanie alkomatem na izbie wytrzeźwień wykaże, że ma w wydychanym powietrzu 0,8 miligrama alkoholu, czyli prawie 1,7 promila. Mężczyzna sam wszedł do radiowozu, mimo że był pijany jeszcze bardziej - 0,9 miligrama, czyli 1,9 promila.
Co najciekawsze, o ile ta patologiczna sytuacja wydarzyła się w Katowicach, o tyle o wątpliwą sławę dla stolicy województwa postarali się mieszkanka Szczecina i mieszkaniec Rybnika. Jako ciekawostkę dodamy, że w nocy z soboty na niedzielę, straż miejska zawiozła na izbę wytrzeźwień jeszcze 6 innych osób, w tym dwie częściowo rozebrane i pijane kobiety (zabrane z Rynku i z pl. Szewczyka). Wszyscy byli spoza Katowic.
Poza zarzutami o braku reakcji służb (niesłusznymi), do wyjaśnienia pozostaje jeszcze kwestia monitoringu. Dlaczego niczego nie wychwycił, mimo że jest inteligentny? Monitoring wizyjny w Katowicach ma zaprogramowane tzw. alerty. Kiedy np. ktoś dłuższą chwilę leży na jezdni albo chodniku, rzuca czymś albo na ulicy stoi pozostawiony bez opieki bagaż, system sygnalizuje osobie śledzącej obraz z kamer, że dzieje się coś nietypowego i potencjalnie niebezpiecznego. Śpiący na ławce ludzie (zwłaszcza w pozycji siedzącej lub półleżącej) to nie jest sytuacja, która wywoła alert. Inną sprawą pozostaje oczywiście zachowanie operatora monitoringu. Jeśli para uprawiała seks oralny (a to może sugerować wspomniane na początku zdjęcie), wówczas można zadać pytanie dlaczego tego nie zauważył.
Słynna już na całą Polskę para wyjazdu do Katowic nie będzie mile wspominać. I nie mam tu na myśli przerwanej konsumpcji być może rozpoczętej właśnie znajomości. Straż miejska najprawdopodobniej skieruje przeciwko niej wniosek do sądu z art. 140 Kodeksu wykroczeń, który mówi o nieobyczajnym wybryku. Grozi za to kara aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 1 500 złotych albo kara nagany.
Nawet bez wyroku kobiecie ze Szczecina i mężczyźnie z Rybnika nagana z pewnością się należy. Straży miejskiej, za tę konkretną sytuację, już niekoniecznie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jednej istotnej informacji w swoim artykule Pan nie zamieścił - godziny, od której ta para "urzędowała" na ławce, Można to przecież ustalić z monitoringu. Chyba nie przebywali tam 8 minut? Jeżeli tak, to co służby robiły w tym czasie?
Lawkie proszę na której uprawiali sex dezynfekcji. .
Zeby tylko dzieci z tego nie bylo.
Cieszy fakt, że ktoś postarał się o dojście do prawdy, a nie wypisywanie głupot
Jednej istotnej informacji w swoim artykule Pan nie zamieścił - godziny, od której ta para "urzędowała" na ławce, Można to przecież ustalić z monitoringu. Chyba nie przebywali tam 8 minut? Jeżeli tak, to co służby robiły w tym czasie?
Lawkie proszę na której uprawiali sex dezynfekcji. .
Zeby tylko dzieci z tego nie bylo.