Podczas zwołanej we wtorek w Muzeum Śląskim konferencji prasowej został odtworzony film, na którym pokazana jest przestrzeń pomiędzy stropem, a sufitem w sali na poziomie -4 (w tej sali odbywają się wystawy czasowe). Na nagraniu widać fragment zamokniętej płyty kartonowo-gipsowej i dwa wiadra z wodą. - W piątek rano ekipy techniczne dokonały oględzin przestrzeni pomiędzy stropem, a sufitem. Są tutaj pojemniki na wodę, które są usytuowane bezpośrednio na płytach. Ponadto widać wyraźnie, że płyty karton-gipsowe są przemoknięte. Ten system nie jest ujęty w żadnej dokumentacji. W związku z zaistniałą sytuacją jeszcze rano w piątek wyłączyłem tę przestrzeń dla zwiedzających. Wszystkie te deficyty i stwierdzone wady stanowią zabezpieczenie w procesie (z wykonawcą muzeum - przyp. red.). Wszystko to dzieje się pod nadzorem sądu i inspektora budowlanego. W poniedziałek były oględziny PINB, który wyłączył decyzją administracyjną salą z użytkowania. Większość eksponatów została przez pracowników ewakuowana - powiedział Marcin Gwoździewicz, pełniący obowiązki dyrektora Muzeum Śląskiego.
Mirosław Skórski, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Katowicach powiedział nam, że na razie jego decyzja jest ustna, ale wiążąca. - Błędy wykonawcze odbijają się czkawką. Przeciek znajduje się w dylatacji (na łączeniu części konstrukcyjnych budynku - przyp. red.) Nie było to wiadome wcześniej. To są bardzo trudne miejsca, niemniej muszą być szczelne. Woda skapuje na sufit podwieszony, a takie namoczone płyty mogą spaść. Będziemy teraz żądać oceny technicznej, która określi jak wygląda sytuacja w tym miejscu. Potem zostaną podjęte decyzje jakie kroki naprawcze trzeba wykonać.
Inspektor dodaje, że zaistniałe usterki z całą pewnością nie wynikają ze złego użytkowania obiektu, a z błędów leżących po stronie wykonawcy lub projektanta.
Winą za to, że trzeba było zamknąć jedną z sal, marszałek województwa śląskiego obarcza byłą dyrektor i swoich poprzedników w zarządzie województwa. Przekonuje, że budynek został odebrany z duża wadą. - To jest sprawa, która wymaga wyjaśnienia. Dlatego obecny dyrektor podjął działania, żeby wykonać audyt nadzoru inwestorskiego i przebiegu tego procesu. Dyrektor powiadomił nas, że pani dyrektor podpisała taki dokument jak świadectwo wykonania, z którego wynika, że ten obiekt jest wykonany zgodnie ze sztuką budowlaną, wykonany i oddany. Zastanawiam się dlaczego przez okres dyrektorowania pani Knast usterki nie zostały naprawione. Okres gwarancji minął, ktoś chyba udawał, że tego problemu nie ma, potem weszło się w spór sądowy, który nie wiadomo jak się zakończy - mówił Chełstowski.

Już po konferencji prasowej, Muzeum Śląskie poinformowało, że od godz. 16 w poniedziałek 10 marca placówka zostaje zamknięta dla zwiedzających do odwołania. Powodem nie jest jednak zagrożenie budowlane, a obawa przed koronawirusem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze