Podczas dzisiejszej manifestacji Młodzieży Wszechpolskiej na katowickim Rynku policji było więcej niż samych uczestników. Służby nie zdradzają ile funkcjonariuszy zabezpieczało zgromadzenie, w którym wzięło udział kilkadziesiąt osób. - Prezydent miasta, z pieniędzy podatników, wynajął mecenasa, którego celem było to, aby ta dzisiejsza manifestacja się nie odbyła. Nie chce dopuścić do tego, aby wolność słowa była respektowana przez prawo i to jest ogromny skandal - mówił Kamil Lisowski z Młodzieży Wszechpolskiej.
Zdaniem narodowców, prezydent Marcin Krupa powinien podać się do dymisji, bo "rozwiązanie legalnego zgromadzenia z 6 maja pokazuje, że postępuje wbrew demokratycznym zasadom i konstytucji". - Panie Krupa, pamiętamy, swego głosu nie oddamy - krzyczeli uczestnicy manifestacji. Prezydent ocenił już dzisiejsze zgromadzenie. - Nie widzieliśmy w Katowicach zamaskowanych kominiarkami twarzy, nie było obraźliwych transparentów. Może poza takim, który mnie dotykał. Ale on też nie był dla mnie obraźliwy. Stwierdzający pewien fakt. Rzeczywiście ja nie jestem nacjonalistą i daleko mi do tej ideologii - tłumaczy Krupa. Hasła narodowców wymierzone w niego nie zrobiły wrażenia na prezydencie. - Na mnie mogą wszyscy mówić wszystko, co tylko sobie chcą. Ważne, żeby nie uderzać w inne grupy społeczne zamieszkujące nasze miasto - mówi.
Dzisiejsza manifestacja pod nazwą "Maski opadły - PiS PO jedno zło" została zorganizowana w odpowiedzi na wydarzenia z 6 maja. Marsz Powstańców Śląskich został wtedy zablokowany przez środowiska lewicowe, a prezydent postanowił o rozwiązaniu zgromadzenia. Nadal toczy się w katowickim Sądzie Okręgowym postępowanie w tej sprawie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Panie Krupa, pamiętamy i na Pana głos oddamy!!!
Panie Krupa, pamiętamy i na Pana głos oddamy!!!