Nagroda im. Kazimierza Kutza powinna zatem honorować osoby, które najpełniej reprezentują idee ważne w działalności Kazimierza Kutza: uniwersalność lokalności, połączenie krytyki i afirmacji, wolność twórcza, godzenie ludzi za pomocą sztuki. Powinna nagrodzić tych, którzy zajmują się światem innym niż tylko własny i ludźmi odmiennymi od nich, którzy troszczą się o innych, są gotowi pracować dla dobra wspólnego i dla lepszej przyszłości nas wszystkich - czytając o idei, która rzekomo przyświecała twórcom nagrody, od razu przed oczami staje Adam Michnik, prawda?
Pomijając fakt czy ktoś lubi i ceni twórczość długoletniego redaktora naczelnego Gazety Wyborczej oraz szanuje lub nie jego wybory życiowe, to w żaden sposób nie wpisuje się on w ideę Nagrody im. Kazimierza Kutza. Dlaczego więc ją dostał?
Powodów jest kilka. Żeby to zrozumieć, trzeba sięgnąć trochę głębiej niż tylko same nazwiska, również te, które o nagrodzie decydują.
Pierwszy powód to kompleksy władz Katowic. Na różnym polu. Stąd regularne starania, żeby zostać stolicą czegokolwiek, najlepiej europejską. Może być kultury, a jak nie to zieleni. Nie udaje się, no to może chociaż nauki. Z tym było najłatwiej, bo tytuł przyznaje pewne stowarzyszenie, a nie żadna poważna europejska instytucja. Jest jeszcze Miasto Muzyki Unesco. Tu już w ogóle było prosto, bo wystarczyło się zgłosić. Tytuł dostawał wtedy każdy.
Nagroda im. Kazimierza Kutza wpisuje się w te kompleksy. Można nagradzać ludzi znanych w całej Polsce, a nawet szerzej, którzy przyjeżdżają do Katowic i zrobią sobie zdjęcie z prezydentem i lokalnymi elitami kultury. Ta nagroda nie jest im do niczego potrzebna, ale potrzebna jest wręczającym. W pewnych kręgach dobrze pokazać się przy Agnieszce Holland (ubiegłoroczna laureatka) czy Adamie Michniku. Zwłaszcza ostatnia edycja nagrody pokazała, że nie chodzi tu o żadną większą ideę. Przecież wśród nominowanych był m.in. Alojzy Lysko, wielki popularyzator śląskiej kultury i historii. Autor monodramu „Mianujom mie Hanka", który kilkanaście dni temu zobaczyła w Teatrze Telewizji cała Polska. Jeśli już wręczać nagrodę im. Kazimierza Kutza to właśnie takim ludziom jak Lysko, który w przeciwieństwie do Adama Michnika "godzi ludzi za pomocą sztuki", "zajmuje się światem innym niż własny" i "jest gotowy pracować dla dobra wspólnego". Niestety, widocznie dla kapituły pan Alojzy nie jest aż tak medialny, żeby go nagradzać. Poza tym zdjęcie można sobie z nim zrobić niemal codziennie, a z taką Agnieszką Holland czy Adamem Michnikiem tylko od święta.
Można się zgadzać lub nie z pisarzem i historykiem Waldemarem Łysiakiem (a zwłaszcza z jego sposobem przekazu treści), ale trzeba mu przyznać, że już 20 lat temu trafnie scharakteryzował polskie elity polityki, kultury czy sztuki określając je "salonem". To "salon" decyduje kto dobrze pisze, kto robi dobre filmy, kto jest dobrym publicystą itd. Salon wręcza sobie nagrody. Nie ma cię w salonie, nie masz dostępu do publicznych pieniędzy. Wprawdzie rozwój technologii, mediów społecznościowych i innych kanałów dotarcia do widza i czytelnika trochę władzę salonu osłabił, ale jednak dostęp do największych kanałów przekazu ludzie nie będący w towarzystwie wzajemnej adoracji mają mocno utrudniony.
Czy po zmasowanej krytyce ze strony tzw. zwykłych ludzi, która od wczoraj towarzyszy wszelkim publikacjom na temat nagrody dla Adama Michnika, kapitułę najdzie jakaś refleksja? Zapewne nie, bo niby dlaczego miałaby najść. Przecież nie chodzi o to, żeby z werdyktem elity zgadzali się ludzie, tylko sama elita, która ten werdykt wydaje.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie ogarniasz ??? Za mało RAMu ?? Spoko, nie każdy może być parkingowym
Panie Redaktorze, można się z Panem nie zgadzać, ale nie można Panu odmówić sztuki argumentacji, refleksyjności i przede wszystkim - odwagi! Komentarz bardzo trafny moim zdaniem! Dziękuję!
"obecni przeciwnicy systemów totalitarnych" - koń by się uśmiał
Nagroda ta jest stricte ideologiczna, dostosowana do doraźnych celów politycznych obecnego kierownictwa UM Katowice, wspierającego już oficjalnie Trzaskowskiego na prezydenta Polski. Co nie dziwi, gdyż ekipa ta zarządzając autorytatywnie od wielu lat miastem Katowice, mentalnie nadal tkwi w głębokiej komunie, do której Adam Michnik ma więcej sentymentu, niż do obecnych przeciwników systemów totalitarnych, a jednocześnie stale pouczając KK ze swojej ambony „autorytetu moralnego” zarzucając mu np. sekularyzm. Koń by się uśmiał.
Komentarz w punkt! Katowice mimo swojej powierzchownej metamorfozy w ciągu ostatniej dekady, w głębi nadal funkcjonują na zasadzie małego zakompleksionego miasteczka, w którym poszczególne dziedziny są zdominowane przez grupki wybrańców. Miasto ma swoich dyżurnych artystów, projektantów, architektów, muzyków. Z jednej strony Katowice chcą być miastem kultury albo muzyki, a z drugiej nie oferują lokalnym artystom żadnej przestrzeni do pokazania swojej twórczości. Raz na ruski rok organizowane są jakieś daremne niszowe konkursiki, w których główną nagrodą jest możliwość wzięcia w nich udziału. Jeśli chodzi o jakiekolwiek lukratywne zlecenia publiczne to zawsze na świeczniku są różne Koniory, Miuoshe i wykładowcy z ASP. Katowice dla ludzi kreatywnych do jest dead end.
Michnik na pierwszej stronie kłamie, a na ostatniej przeprasza. Do ludzi dociera kłamstwo o sprostowanie już nie dociera. taka to jest parszywa persona.
Zgadzam się w stu procentach. Władze Katowic zajmują się budowaniem fasady nowoczesnego i bogatego miasta. Zamiast zadbać o podstawowe potrzeby (porządek,transport, infrastrukturę itp) zwykłych mieszkańców płacących podatki w mieście, włodarze wolą ocierać się o "elity". Towarzystwo wzajemnej adoracji przecina wstęgi i wręcza sobie nagrody a plebs stoi w korkach :|
Panie Redaktorze, poruszył Pan bardzo istotną kwestię. Nagradzać należy lokalnych artystów, społeczników, sportowców. Wbrew pozorom takich ludzi w mieście i okolicach jest sporo, tylko szanowna Kapituła musiałaby się trochę rozejrzeć. A co takiego Pan Michnik zrobił dla Katowic? Ano nic. Druga sprawa, nieco poboczna- nadawanie patronów szkołom, nazw ulic- tu też powinien być klucz lokalny. Oczywiście nie mam nic przeciwko Tadeuszowi Kościuszce czy Bolesławowi Chrobremu- niech mają swoje ulice, ale po co ulica ma nosić nazwę człowieka może i znanego, który na Śląsku nie postawił swojej stopy, podczas gdy na kartach naszej historii mamy sporo ciekawych postaci. Swego czasu mawiano, że Sosnowiec to najdalej na południe wysunięta dzielnica Warszawy. Czy przypadkiem Katowice nie chcą odebrać tego tytułu Sosnowcowi? Czy musimy za wszelką cenę przypodobać się warszawce? Czy u nas już naprawdę nie ma nikogo i niczego ciekawego, godnego podziwu czym można się chwalić i być z tego dumnym?
Nie ogarniasz ??? Za mało RAMu ?? Spoko, nie każdy może być parkingowym
Panie Redaktorze, można się z Panem nie zgadzać, ale nie można Panu odmówić sztuki argumentacji, refleksyjności i przede wszystkim - odwagi! Komentarz bardzo trafny moim zdaniem! Dziękuję!
"obecni przeciwnicy systemów totalitarnych" - koń by się uśmiał