Reklama

"Mieszkańcy Katowic coraz częściej przesiadają się z prywatnych pojazdów na publiczny transport". Naprawdę?

"Mieszkańcy Katowic coraz częściej przesiadają się z prywatnych pojazdów na publiczny transport" - takie zdanie padło w informacji prasowej na temat nagrody dla prezydenta Katowic w dziedzinie transportu publicznego. Przyznała ją organizacja, której wiceprezesem jest Roman Urbańczyk, prezes PKM Katowice. W związku z tym, że na ulicach Katowic widać zupełnie odwrotny trend, poprosiliśmy urząd miasta o dane, które potwierdzałyby, że rzeczywiście mieszkańcy rezygnują z podróży własnymi samochodami na rzecz autobusów i tramwajów. Zgodnie z naszymi przypuszczeniami, takich danych nie ma, więc tytułowe zdanie jest nieprawdziwe.

Katowice to bardzo prosamochodowe miasto, chociaż w informacjach prasowych i folderach promocyjnych chce uchodzić za takie, które stawia na komunikację publiczną czy rowery. Jak jest naprawdę, widać na każdym kroku w centrum miasta. Kolejne chodniki są tarasowane przez nielegalnie parkujących kierowców, każda wolna miejska działka wygląda jak szrot czy giełda samochodowa. Z kolei drogi rowerowe powstają tam gdzie mogą powstać, a nie tam, gdzie są naprawdę konieczne.

Dlatego ze zdziwieniem przeczytaliśmy w informacji prasowej, że mieszkańcy Katowic coraz chętniej przesiadają się z prywatnych samochodów na transport publiczny. Nawet gdyby tak było, a nie jest, to nie da się tego udowodnić. Nie ma statystyk, które pokazują ile biletów kupują mieszkańcy danego miasta.

Reklama

Dlatego poprosiliśmy o podesłanie danych, statystyk lub innych informacji, które były podstawą do tytułowego stwierdzenia. - Stricte takich statystyk nie mamy, niemniej posiadamy statystyki, z których można wyciągać takie wnioski - odpowiedziała nam Sandra Hajduk, rzecznik prasowy UM Katowice. Na tym można by właściwie zakończyć, ale urząd postanowił jednak spróbować udowodnić swoją tezę.

W jaki sposób? - Po pierwsze, istnieją centra przesiadkowe, na których część kierowców zostawia swoje pojazdy, by przesiąść się na komunikację publiczną - informuje rzecznik UM, dołączając statystyki ruchu pojazdów z CP Brynów i CP Zawodzie.

Reklama

Centra przesiadkowe to nie jest najlepszy przykład. Cały czas stoją właściwie puste. Owszem, na parkingach zostawiają swoje samochody m.in. ich pracownicy. Oni jednak raczej dalej nie jadą. Większy ruch na CP Brynów robiła do niedawna wypożyczalnia samochodów, która urządziła tam sobie bezpłatną bazę dla swojej floty. Osoby wypożyczające samochody też nie wsiadają jednak do tramwaju czy autobusu, za to nabijają statystyki wjazdów i wyjazdów z parkingu.

Rzecznik UM nie daje jednak za wygraną. - Można przypuszczać, że część kierowców wcześniej wjeżdżała do centrum miasta autem, ale dzięki istnieniu centrów przesiadkowych, postanowiła zostawić tam samochód i przesiąść się na komunikację publiczną, by za jej pośrednictwem dostać się do centrum miasta.

Reklama

Można też przypuszczać, a nawet trzeba - patrząc na statystyki przesłane przez urząd, że tych kierowców jest jednak coraz mniej. Otóż jeszcze w marcu 2022 na parkingach przy CP Brynów odnotowano ruch 2649 pojazdów (średnio 85 dziennie), podczas gdy we wrześniu 2022 już tylko 2422 (średnio 80 dziennie). Ruch na parkingach w Brynowie jest mniej więcej stały (czerwiec - 2467, lipiec - 2345, sierpień - 2406). Jeśli wziąć pod uwagę CP Zawodzie, to tendencja jest wręcz odwrotna do tej, którą próbowali lansować urzędnicy. Ruch samochodów na tamtejszym parkingu drastycznie spada. Szczyt przypadł na wiosnę (marzec - 3655, kwiecień - 4190, maj - 5956), a potem było już tylko gorzej (czerwiec - 1726, lipiec - 1594, sierpień - 1922, wrzesień - 1977). We wrześniu przy CP Zawodzie parkowało średnio 65 samochodów. Przez całą dobę. To, 2,7 wjazdu na godzinę...

UM pisze też, że wzrasta liczba wypożyczeń roweru miejskiego. Można oczywiście uznać, że to też transport publiczny, ale to, że ktoś przejedzie z punktu A do B w centrum miasta (a to tu wypożycza się najwięcej rowerów), nie oznacza, że wcześniej zrezygnował z dojazdu do śródmieścia samochodem.

Reklama

Kolejnym "dowodem" na tytułową tezę mają być dane o sprzedaży biletów przez ZTM. - W październiku 2022 roku ZTM sprzedał więcej biletów niż przed pandemią, czyli w 2019 wieku, co także stanowi dowód na to, iż więcej osób korzysta z komunikacji publicznej - przekonuje Sandra Hajduk. Nie wiemy dlaczego także, bo wszystko inne temu przeczy. Ale w porządku, większa liczba sprzedanych biletów, to jakiś konkret, tyle, że jak już zaznaczyliśmy, nikt nie wie kto te bilety kupił i ilu wśród pasażerów było mieszkańców Katowic.

- Świadectwo stanowią także pracownicy Urzędu Miasta Katowice. W ramach akcji „Przeciepnij się na koło" w mediach społecznościowych publikowane są historie pracowników, którzy zdecydowali się zmienić środek transportu, którym docierają do pracy właśnie na rowerze - nie daje za wygraną rzecznik UM.

Reklama

Tyle że większość z tych pracowników dojeżdża do pracy na rowerze od kilku lat, a liczba rowerzystów w urzędzie jest mniej więcej stała i wynosi około 80 osób. Trudno to uznać za dowód czegokolwiek. Na marginesie w publikowanych historiach niektórzy pracownicy przyznają dyplomatycznie, że drogi rowerowe w Katowicach mogłyby być lepsze.

Na koniec "dowód" najdziwniejszy. Otóż tezę o tym, że mieszkańcy Katowic coraz częściej przesiadają się na transport publiczny mają uzasadnić pomiary jakości powietrza, która z roku na rok jest coraz lepsza. Tak tylko podpowiemy, że za zdecydowaną większość zanieczyszczeń w powietrzu odpowiada tzw. niska emisja, czyli palenie węglem w indywidualnych piecach (o śmieciach nie wspominając), a nie zanieczyszczenia z transportu.

Reklama

Doceniamy próbę udowodnienia nieudowadnialnej tezy, ale prawda jest jednak brutalna. Powtórzmy więc: mieszkańcy Katowic coraz częściej przesiadają się z prywatnych pojazdów na publiczny transport? - Stricte takich statystyk nie mamy.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    pepe - niezalogowany 2022-11-17 07:13:21

    To prawda ,Katowice sa coraz bardziej zapchane przez samochody ,mowie tutaj o soedmiesciu gdzie mozna darmowo parkowac - kolejna kwestia sa oplaty za transport publiczny - 4,6 pln za 20 mn............ ....Paryz 2 ero za caly dzien !! Dopoki mentalnosc urzednicza sie nie zmieni w tych kwestiach bedzie jak bedzie ...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    MM - niezalogowany 2022-11-16 12:52:34

    Nie ma miejsca siedzącego w komunikacji miejskiej. No straszne. Ja pamiętam czasy kiedy w tramwajach czy autobusach był (codziennie) taki ścisk w godzinach szczytu, że drzwi w pojeździe nie chciały się domknąć. Sama tak jeździłam jak sardynka w puszce, ciesząc się, że w ogóle się wepchnęłam do autobusu czy tramwaju. A teraz ten sam ścisk jest w godzinach szczytu ale na ulicach zakorkowanych regularnie rano i po południu każdego dnia. I dodam od razu, że nie pracuję w UM a samochód mam ale nim nigdy nie wjeżdżam do centrum. Używam go na dłuższych trasach i wtedy gdy mam coś więcej do przewiezienia. Krótkich tras autem nie robię bo to bez sensu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Łuki - niezalogowany 2022-11-16 10:13:21

    Witamy kolegę z Urzędu Miasta Katowice :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości