Jeden z mieszkańców dzielnicy Milowice, Grzegorz Dziurowicz, pytał urzędników czy chcą transparentów podczas szczytu klimatycznego i blokad na drodze do zakładu MPGK. - Milowice nie odpuszczą - mówił. Dyskusja podczas środowego posiedzenia komisji infrastruktury i środowiska była gorąca. Sprawa smrodu, który od wielu miesięcy jest odczuwalny przez coraz większą grupę mieszkańców, została poruszona po raz kolejny. Najbardziej aktywni byli mieszkańcy i radni z Sosnowca.

Plan rozwiązania problemu smrodu został rozpisany w liście prezydenta Marcina Krupy do mieszkańców Dąbrówki Małej i Burowca. Wśród nich znalazła się ponowna kontrola WIOŚ na terenie zakładu MPGK, szczegółowy audyt procesu technologicznego, wniosek do WIOŚ o kontrolę dziewięciu innych podmiotów działających na terenie Katowic, Siemianowic Śląskich, Czeladzi i Sosnowca. Ponadto od kilku tygodni MPGK zaczęło używać specjalnego środka neutralizującego zapachy, którego efekty mają być odczuwalne na początku przyszłego miesiąca. W ciągu dziesięciu tygodni na terenie zakładu zacznie być używana również armata antyodorowa, którą MPGK kupiło za 40 tys. euro. Jak zapowiedział wiceprezydent Sobula, miasto potrzebuje ok. 30-40 dni na "zmierzenie się z problemem". Mieszkańcy i przedstawiciele samorządów miast zostali zaproszeni na kolejne posiedzenie komisji infrastruktury i środowiska, które odbędzie się we wrześniu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Radni i wiceprezydent z Sosnowca mogliby też zastanowić się, jak przekonać mieszkańców tego brzydkiego miasta, żeby codziennie dziesiątkami tysięcy samochodów nie wtarabaniali się na katowickie drogi i przestali truć mieszkańców Katowic spalinami. Codziennie horda zagłębiaków rozjeżdża katowickie drogi - co 3 miejsce parkingowe w Katowicach (niezależnie czy w godzinach pracy, czy w weekend) jest zajęte przez zagłębiaków. Może warto by zorganizować im jakieś firmy, w których mogliby pracować, czy też rozrywkę w ich rodzinnym mieście. Bo jak kiedyś tam byłem to centrum wyglądało jak w jakimś 5 tysięcznym powiatowym miasteczku - prawie zupełnie martwe, 5 pijaków, trochę więcej starszych osób z siatkami z marketu i tyle. Katowice budują centra przesiadkowe żeby jakoś rozwiązać problem z za dużą liczbą zagłębiowskich aut w mieście, ale co realnie sam Sosnowiec zamierza zrobić?
Radni i wiceprezydent z Sosnowca mogliby też zastanowić się, jak przekonać mieszkańców tego brzydkiego miasta, żeby codziennie dziesiątkami tysięcy samochodów nie wtarabaniali się na katowickie drogi i przestali truć mieszkańców Katowic spalinami. Codziennie horda zagłębiaków rozjeżdża katowickie drogi - co 3 miejsce parkingowe w Katowicach (niezależnie czy w godzinach pracy, czy w weekend) jest zajęte przez zagłębiaków. Może warto by zorganizować im jakieś firmy, w których mogliby pracować, czy też rozrywkę w ich rodzinnym mieście. Bo jak kiedyś tam byłem to centrum wyglądało jak w jakimś 5 tysięcznym powiatowym miasteczku - prawie zupełnie martwe, 5 pijaków, trochę więcej starszych osób z siatkami z marketu i tyle. Katowice budują centra przesiadkowe żeby jakoś rozwiązać problem z za dużą liczbą zagłębiowskich aut w mieście, ale co realnie sam Sosnowiec zamierza zrobić?