Na terenie leżącym między ul. Żelazną i ul. Chorzowską nie ma już drzew. Trudno stwierdzić ile dokładnie zostało wyciętych. Sądząc po tym co z nich zostało, najprawdopodobniej zniknęło co najmniej kilkanaście. Były to młode rośliny o małym obwodzie pnia. - Wycięto drzewa, na wycinkę których nie trzeba mieć pozwolenia, nie były one inwentaryzowane - informuje Joanna Górska z biura prasowego UM. Teren, z którego zniknęły drzewa, należy do prywatnej firmy. Ta jest wieczystym użytkownikiem działki. Oprócz wycięcia mniejszych, firma złożyła wniosek o usunięcie 30 większych drzew.
Wniosek trafił do wydziału kształtowania środowiska na początku marca. Urzędnicy na jego rozpatrzenie mieli 30 dni, a w czwartek został on odrzucony. - Wydział kształtowania środowiska zrobił wizję w terenie, nie dopatrzył się zasadności wniosku o wycinkę - mówi Górska. Właściciel swój wniosek uzasadniał tym, że drzewa stwarzają zagrożenie. Jednak taki argument był dla miasta niewystarczający. Teraz firma będzie miała tydzień na uzupełnienie wniosku. Jeśli tego nie zrobi, nie będzie mogła usunąć drzew.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Może miasto zmusiłoby też tą firmę aby od czasu do czasu uprzątnęła tą swoją" działkę "pełno tam różnego rodzaju śmieci widać to zwłaszcza od strony ulicy Grundmana , wstyd dla miasta.
Czy ich wszystkich pogięło? Usunąć Lex Szyszko i zakończyć tą wycinke drzew!!!
Może miasto zmusiłoby też tą firmę aby od czasu do czasu uprzątnęła tą swoją" działkę "pełno tam różnego rodzaju śmieci widać to zwłaszcza od strony ulicy Grundmana , wstyd dla miasta.
Czy ich wszystkich pogięło? Usunąć Lex Szyszko i zakończyć tą wycinke drzew!!!