To była mobilizacja jak na mecz podwyższonego ryzyka albo przyjazd prezydenta Stanów Zjednoczonych. Kilkadziesiąt oznakowanych radiowozów, i wiele nieoznakowanych. Piesze patrole i armatka wodna. Tak duże siły zabezpieczały Marsz Równości, który przeszedł dziś z Pl. Sejmu Śląskiego na Plac Grunwaldzki. Uczestnicy marszu szli w szczelnym kordonie policji, a "ogon" pochodu tworzyło więcej policyjnych pojazdów niż w kolumnie Tour de Pologne. Wszystko dlatego, że służby obawiały się konfrontacji uczestników marszu z narodowcami. Ci ostatni też mieli swoją manifestację w pobliżu pl. Sejmu Śląskiego. Byli także widoczni na trasie przemarszu i przemieścili się w pobliże jego mety.
W pochodzie, który tworzyli m.in. geje i lesbijki wzięli także udział przedstawiciele partii politycznych. Byli m.in. Zieloni i Nowoczesna.
Marsz Równości odbył się w Katowicach po 10 latach przerwy. Jego organizatorzy chcieli zwrócić uwagę na problem dyskryminacji osób o odmiennej orientacji seksualnej i różnych mniejszości.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bo?
Tragicznie napisany artykuł
Bo?
Tragicznie napisany artykuł