Reklama

Mamy złą wiadomość: przez najbliższe lata nie ma co liczyć na duże zmiany w komunikacji publicznej

Naiwni sądzili, że zmiana szyldu sprawi, że komunikacja miejska w metropolii szybko się poprawi. KZK GOP-u już nie ma, ale dobrej komunikacji też nie. I nie wiadomo kiedy będzie, o ile w ogóle.

KZK GOP był tak beznadziejny i znienawidzony przez pasażerów, że nawet jakby zarządzanie komunikacją publiczną  w metropolii przejęły Dzieci z Bullerbyn, to ludzie przyjęliby to z ulgą i  nadzieją. Wystarczy sobie przypomnieć, że za duży sukces została m.in. uznana nowa linia na lotnisko w Pyrzowicach (i nowe ceny biletów na niej) czy wspólny bilet dla KZK GOP, MZK Tychy i MZKP Tarnowskie Góry. W normalnych okolicznościach byłyby to niewiele znaczące epizody (wspólny bilet oczywiście znaczy więcej), ale u nas urosły do rangi dużych sukcesów. Tymczasem prawdziwych sukcesów jeszcze nie ma i długo nie będzie.

PRZECZYTAJ TEŻ: Metropolia chce uruchomić szybkie linie autobusowe pomiędzy miastami aglomeracji

Kilkanaście dni temu Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia zwołała konferencję prasową, na której poinformowała o pracach nad nową siatką połączeń. W dużym skrócie, ma powstać 14 tzw. linii szkieletowych pomiędzy kluczowymi miastami metropolii. Do tego drugie tyle połączeń dowozowych, którymi pasażerowie będą się mogli dostać do kluczowych przystanków na trasie tych "ważniejszych" linii. Inna ważna informacja jest taka, że komunikacja publiczna w GZM ma zostać oparta o kolej metropolitalną.

Reklama

W założeniu wszystko brzmi pięknie. Są szybkie linie, które zamiast 40, jadą z miasta do miasta 20 minut. Są centra przesiadkowe, na których na kolejny środek transportu trzeba czekać raptem kilka minut. Wreszcie, jest kolej metropolitalna, która generuje największy potok pasażerów i szybko rozwozi ich po metropolii.

Odłóżmy jednak analizy, plany i koncepcje i skupmy się na tym, co tu i teraz. Komunikacja miejska w GZM nadal jest niewydolna. Wiele linii autobusowych to wycieczkowce. Objeżdżają pół miasta albo nawet kilka miast. Nowych linii tramwajowych jak nie było, tak nie ma (to akurat w najmniejszym stopniu wina GZM). Nie ma też buspasów (to też nie jest wina GZM). Mamy więc to, co znamy od lat. I teraz słyszymy w ZTM, że tak będzie przez najbliższych kilka lat. Co najmniej do końca 2021 roku nie wydarzy się nic na tyle istotnego, co mogłoby zmienić postrzeganie komunikacji publicznej w metropolii i zachęcić do korzystania z niej większą liczbę pasażerów.

Reklama

- nowe linie i zmiana trasy tych już istniejących? Dopiero po wprowadzeniu połączeń szkieletowych. Żeby było jasne, dopiero wtedy zacznie się analiza siatki połączeń zwykłych linii , a konkretne działania nie wiadomo kiedy

- zmiana numeracji linii? Dopiero po wprowadzeniu połączeń szkieletowych

- zmiana nazw przystanków i przystosowanie ich do dzisiejszych realiów? Później, bo teraz robimy siatkę połączeń szkieletowych.

- wiaty przystankowe, ich standaryzacja i poprawa komfortu pasażerów? Później, nie wiadomo kiedy. Nie sądziliśmy, że są tak duże zaniedbania w tej sprawie po KZK GOP - to słowa szefowej ZTM

Reklama

- likwidacja ŚKUP i wprowadzenie przyjaznego dla pasażerów systemu zakupu biletów? Myślimy, analizujemy, czekamy na oferty itd.

Zdaję sobie sprawę, że po latach niszczenia komunikacji publicznej w metropolii przez KZK GOP, odgruzowywanie będzie trwać latami. Odnoszę jednak wrażenie, że sprawy nie idą tak szybko i sprawnie jak powinny. Trudno o optymizm, kiedy na większość pytań słyszy się odpowiedź: gdybyśmy mieli tyle pieniędzy na komunikację co w Warszawie...

Tylu pieniędzy nigdy mieć nie będziemy. Musimy więc sobie radzić i dobrze zarządzać tym co mamy. Jeśli podstawą funkcjonowania komunikacji publicznej w GZM ma być kolej metropolitalna, która może kiedyś powstanie, a może nie (perspektywa 10-18 lat), to chyba nie jest najlepszy prognostyk. Oczywiście transport szynowy w tak zurbanizowanym terenie to najlepsze rozwiązanie, ale przecież nawet nie wiadomo czy kluczowa dla metropolii linia kolejowa zostanie zmodernizowana.

Reklama

Komunikacja publiczna w metropolii potrzebuje rewolucji. Może gdyby chociaż raz w miesiącu zarząd metropolii i ZTM przyjechał do pracy autobusem lub tramwajem, to o gruntowne zmiany byłoby łatwiej i nastąpiłyby szybciej. Nic tak nie otwiera oczu jak własne doświadczenie. Pasażerowie, którzy codziennie rano wychodzą na przystanki, doskonale to wiedzą. Ale to nie oni podejmują decyzje. No może poza tymi, żeby przesiąść się do własnego samochodu.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    P Śl - niezalogowany 2019-10-02 10:48:22

    Bilety da się kopiować. Ja mówię o podobieństwie topograficznym, a nie o jakimś podobieństwie historii gospodarczej, bo ona nie ma nic do siatki połączeń. Ta twoja metodologia prawdopodobnie była stosowana przy tworzeniu tej nowej sieci i wyszło jedno wielkie gówno. Bo co z tego, że dostanę się szybko z punktu A do B jak z tych punktów nie będzie jak się wydostać. Takt też żenujący, bo mało kto się rzuci na autobus 30/60 minut, a jak dorzucimy korki to okaże się, że te wszystkie założenia leżą i nic się ze sobą nie sklei.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Sebastian - niezalogowany 2019-09-27 11:32:12

    Ja jednak bym przystawał przy swoim. Jest kilak podobnych konurbacji w europie. jedna nawet przychodzi mi na myśl do złudzenia podobna jeżeli chodzi o strukturę przemysłu, jego załamanie itp. Że nie ma identycznych miast, racja - dlatego warto podpatrzeć - nie kopiować 1:1. Chociażby kwestie zakupu biletu w samym pojeździe, rezygnacja z biletów jednodniowych itp. Rozumiem, że zrezygnowano z biletów 3-dniowych lub weekendowych - nasz region jeszcze musi popracować nad turystami, którzy głównie z takich biletów korzystali. Jeżeli chodzi o bilety miesięczne - ok tu się zgadzam ale one też nie są najtańszymi w kraju. Co do siatki połączeń - tutaj istnieje metodologia bazująca na punktach ciążenia, sieci powiązań etc. etc. Kiedy się tego uczyłem robiło się ro ręcznie - dziś te metody na pewno są bardziej złożone i dzięki komputerom trafniej symulują ruch pasażerski. Pytanie czy ktoś to przeliczył dla naszego układu miast, czy bazujemy na modelu z lat 50 lub 70-tych.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    P Śl - niezalogowany 2019-09-26 21:52:29

    To prawda, że bilety im mniejszego kalibru tym bardziej kosmicznie drogie, ale co do zasady to dba się przede wszystkim o pasażerów z miesięcznym. Podpatrzeć u innych? Tyle, że tego się podpatrzeć nie da, bo każde miasto wygląda inaczej, tego się nie da "skserować". Na tym się trzeba znać i trzeba znać tą sieć bez tego będzie tylko kalectwo.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości