Reklama

Ktoś truje orły bieliki. Leśnicy próbują je ratować

Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych poinformowała o kolejnym przypadku trucia ptaków, w tym orła bielika. Doszło do niego na terenie Nadleśnictwa Prudnik w woj. opolskim. Sprawca pozostaje nieuchwytny. Nieznany jest też motyw jego okrutnego działania.

Jak informują leśnicy, ktoś od dwóch miesięcy celowo zabija ptaki podkładając zatruty pokarm. Sprawę bada policja z Głubczyc, ale trudno będzie ustalić sprawcę, jeśli nie zostanie złapany na gorącym uczynku.

- Teren jest rozległy, sporo wokół prywatnych działek, stawów rybnych i lasów – mówi Marek Kleczewski, inżynier nadzoru Nadleśnictwa Prudnik.

Martwy bielik  został znaleziony 23 stycznia przez turystę ok. 600 m od miejsca poprzedniego zdarzenia, w którym 18 grudnia od padliny z trucizną padło 14 kruków, 4 lisy i jenot.

Reklama

Wówczas wokół zwierząt znalezione zostały kawałki wieprzowiny, rybie głowy i jaja. Marek Szaciłło-Kosowski, powiatowy lekarz weterynarii w Głubczycach, przekonywał, że ktoś celowo nastrzyknął mięso i jaja toksycznym środkiem i podrzucił tam, żeby zwabić i otruć dzikie zwierzęta.

- To podejrzenie graniczące wręcz z pewnością. Świadczą o tym choćby znalezione jaja. W grudniu nie ma lęgów, a więc musiały one pochodzić z hodowli. Podrzucenie zatrutego pokarmu było celowe. Miało zwabić drapieżniki żywiące się padliną i tak się stało - dodał.

Reklama

Leśnicy z Nadleśnictwa Prudnik  uważają, że mają do czynienia ze zorganizowaną akcją kogoś znającego teren oraz miejsca żerowania ptaków.

- Trzy przypadki trucia zwierząt w dokładnie ten sam sposób, to z pewnością nie jest przypadek, ani zbieg okoliczności. To zaplanowany proceder, którego sprawcą może być zarówno jakiś zdesperowany hodowca, ale także zwyrodnialec. Dopóki nie zostanie zatrzymany, trudno mówić o motywach jego działania - uważa Marek Kleczewski.

Pierwszy podtruty bielik w okolicach Głubczyc został znaleziony 8 grudnia. Nie miał siły chodzić, a jego loty były krótkie, nieporadne, kończące się po kilku metrach. Ptaka udało się uratować. Po dwóch tygodniach leczenia i rehabilitacji w Nyskim Pogotowiu Opiekuńczo-Adopcyjnym dla Zwierząt „Łapa” 21 grudnia został wypuszczony na wolność.

Reklama

Z powodu stale trwających zatruć na terenie Głubczyc, podjęto decyzję, aby bielika przesiedlić na teren Jeziora Nyskiego. Otrzymał dwie obrączki oraz nadajnik GPS, który w każdej chwili pomoże go zlokalizować. Monitoring potwierdza, że ptak przemieszcza się. Wiadomo zatem, że żyje.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości