Coraz ciaśniej na liniach kolejowych w województwie śląskim. Podczas konferencji zorganizowanej w ostatni wtorek przez Koleje Śląskie była mowa o przyszłości regionalnego przewoźnika. Jego wyniki są coraz lepsze. Z roku na rok przybywa pasażerów. Jednak Koleje Śląskie mogą wkrótce stać się ofiarą własnego sukcesu. - To jest problem infrastrukturalny. W wielu miejscach mamy wykorzystaną przepustowość - mówi Aleksander Drzewiecki, prezes Kolei Śląskich. Problemem jest brak oddzielenia ruchu dalekobieżnego od lokalnego. W tym roku jest duża szansa, że spółka należąca do województwa śląskiego przewiezie nawet 19,5 mln pasażerów. - Tam, gdzie mamy ponad 20 mln, czyli mówimy o Warszawie i Trójmieście, to możemy zobaczyć, że tam mamy separację ruchu kolejowego. To jest podstawowy problem w województwie śląskim - tłumaczy Drzewiecki. 
Mimo to Koleje Śląskie postanowiły od nowego rozkładu jazdy wprowadzić na tory kolejne połączenia. Zwiększenie pracy przewozowej o 10% od 15 grudnia oznacza ok. 12 kursów więcej w ciągu dnia. Większa częstotliwość kursowania pociągów będzie najbardziej zauważalna na odcinkach Tychy Lodowisko-Katowice, Racibórz-Chałupki, Katowice-Bytom, Tarnowskie Góry-Lubliniec, Rybnik-Racibórz, Katowice-Oświęcim. Nowością będzie też zainagurowane ostatnio bezpośrednie połączenie z Katowic do Kluczborka czy kursy pomiędzy Tychami a Orzeszem Jaśkowicami.
Od stycznia do października Koleje Śląskie przewiozły ok. 16,6 mln podróżnych. To prawie tyle samo, co w ciągu całego 2018 roku, kiedy licznik zatrzymał się na 17 mln.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze