W październiku 2016 roku zarząd województwa, Koleje Śląskie i PESA podpisali umowę na dostawę 13 nowych pociągów. 10 z nich kupiło województwo śląskie, trzy - KŚ. Łącznie składy miały kosztować 206 mln zł brutto. Kontakt zawierał prawo opcji, zgodnie z którym województwo mogło dokupić jeszcze dwa, a KŚ cztery pociągi. Łącznie PESA miała więc dostarczyć 19 składów. Pierwsze już w lipcu. Wygląda jednak na to, że to nieaktualne. Jak ustaliliśmy, pojawiły się poważne wątpliwości w zakresie interpretacji formalnych kontaktu. Co ciekawe, żadna ze stron nie chce zdradzić o co dokładnie chodzi. Koleje Śląskie przez dwa dni zastanawiały się jak odpowiedzieć na nasze pytania. Początkowo nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi, poza informacją, że sprawą zajmie się sąd arbitrażowy. Ostatecznie rzecznik spółki Michał Wawrzaszek poinformował, że to PESA zgłosiła wątpliwości. - Nie możemy jednak mówić o żadnej niezgodności (zapisów kontraktu ze stanem faktycznym - przyp red.). To właśnie stwierdzenie jej istnienia jest bowiem przedmiotem postępowania w sądzie arbitrażowym - powiedział nam Wawrzaszek. Dodał, że "ewentualne opóźnienie dostaw zależne jest jedynie od przebiegu prac firmy PESA."
PESA, która wniosła pozew o ocenę zgodności zapisów formalnych, zignorowała naszą prośbę o informację w tej sprawie. Na maila z pytaniami nie dostaliśmy odpowiedzi. Przez dwa dni telefonu nie odbierał też Maciej Grześkowiak, szef zespołu PR bydgoskiej spółki.
Pociągi, które ma dostarczyć PESA, będą jeździć przede wszystkim na trasach Katowice-Oświęcim, Katowice-Bytom-Tarnowskie Góry, Katowice-Lubliniec i Lubliniec-Częstochowa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze