W Katowicach na ruchliwą drogę spadła kilkumetrowa płyta. Element szalunku leciał ponad 20 metrów i wylądował na jezdni. Na placu budowy trwa kontrola PINB, a mieszkańcy boją się tamtędy przechodzić.
Dzisiaj rano na budowie w Koszutce doszło do zdarzenia, które mogło zakończyć się tragicznie. Przed godz. 8.00 z dużej wysokości na ul. Katowicką spadła kilkumetrowa płyta. Jak informują mieszkańcy, element wylądował na jezdni, tuż przed nadjeżdżającym samochodem. Nikomu nic się nie stało, co można uznać to za duże szczęście. Na miejsce od razu przyjechali inspektorzy z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, policja i straż miejska. Pojawił się także przedstawiciel inwestora.
Jak przekazał nam powiatowy inspektor Mirosław Skórski, płyta ważąca około 600 kg została poluzowana podczas prac na najwyższej kondygnacji. Spadła z dziewiątej kondygnacji, czyli z wysokości około 27 metrów. Podczas spadania doszło do wygięcia rusztowania i zerwania fragmentu daszka nad chodnikiem. Nie doszło do katastrofy budowlanej, ale wszystko wskazuje na to, że pracownicy na placu budowy wykonywali czynności niezgodnie ze sztuką budowlaną. Będzie to jeszcze dokładnie analizowane podczas kolejnej kontroli PINB, która ma być prowadzona jeszcze dzisiaj. Na razie nie wiadomo, jakie konsekwencje poniesie wykonawca w związku ze stworzonym zagrożeniem.
Płyta, która spadła na jezdnię to element szalunku. Potwierdza to inwestor w przesłanym oświadczeniu.
W trakcie realizacji prac prowadzonych przez wykonawcę, związanych z rozszalowaniem fragmentu ściany, doszło do odspojenia jednego z elementów szalunku, który spadł na stalowy daszek zabezpieczający chodnik, a następnie na jezdnię. W wyniku zdarzenia nikt nie odniósł obrażeń, nie doszło również do szkód w mieniu osób trzecich - informuje spółka Cavatina.
Jak zapewnia inwestor, „prace żelbetowe na terenie inwestycji zostały powierzone wyspecjalizowanej, profesjonalnej firmie wykonawczej, zobowiązanej umową do przestrzegania obowiązujących przepisów oraz standardów bezpieczeństwa”.
Na budowie apartamentowca pod nazwą Katowicka Residence nad ul. Katowicką wykonano zabezpieczenia w postaci daszków, które mają chronić osoby przemieszczające się w rejonie powstającego budynku przed ewentualnymi spadającymi elementami. Cavatina stoi na stanowisku, że zastosowany stalowy daszek spełnił swoją funkcję. Po dzisiejszym zdarzeniu inwestor zapowiada wewnętrzną kontrolę.
Niezależnie od działań oraz kontroli prowadzonych przez właściwe służby, w tym nadzór budowlany, Inwestor – kierując się zasadą najwyższej staranności – przeprowadzi dodatkową, wewnętrzną weryfikację zabezpieczeń oraz elementów rusztowań na całym terenie realizowanej inwestycji.
Reklama
Budowa apartamentowca przy ul. Katowickiej 61 rozpoczęła się wiosną zeszłego roku od wyburzenia budynku banku. W jego miejsce ma powstać nowoczesny obiekt mieszkalny. Budynek będzie miał maksymalnie 16 kondygnacji. Ma obniżać się w kierunku targowiska i ul. Ordona do odpowiednio 12., 10. i 7. kondygnacji. W obiekcie będzie 205 mieszkań i tyle samo miejsc parkingowych. Inwestycję realizuje spółka Recap SPV18 sp. z o.o. powiązana z Resi Capital. Ta z kolei należy do dużego dewelopera - Grupy Cavatina.
AKTUALIZACJA, godz. 14.30
Jak przekazał nam PINB po wizycie na placu budowy, wykonawca będzie musiał przywrócić konstrukcję do stanu sprzed zdarzenia. Prace będą polegały na rozebraniu, a następnie odtworzeniu zerwanej części rusztowania i ponownym zamocowaniu daszku zabezpieczającego chodnik.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"Daszek" spełnił swoją funkcję, czyli jaką funkcję? Bo jakby tam ktoś przechodził albo przejeżdżał to mówili byśmy o ofiarach śmiertelnych. Rozcieńczanie powagi sytuacji przez inwestora jest tutaj wysoce niestosowne i mam nadzieję, że PINB dokładnie zweryfikuje co się dzieje na tej budowie.
"Daszek" to zwykłe podesty aluminowe do rusztowań. Za takie zabezpieczenie miejsca gdzie są przechodnie powina być wizytya u prokuratora. Taki "dasze" to podejrzewam że rozpadłby się po upadku cegły z 27m. Dopiero po "incydencie" z dziś wyłączono chodnik i znaczną cześć jezdni.
W tym miejscu to aż cud, że nikogo nie trafiło. Tam jest jeszcze przystanek pod tym? No to słodko.
nie ma tam przystanku, jest w pewnej odległości
Jest przystanek autobusowy. Nawet na zdjęciu widać
Widziałem zdjęcia i widziałem to na żywo, no i osobiście też twierdzę, że przystanek stoi pomiędzy tymi daszkami. Na googlu widać, że w sierpniu przystanek stał przy skrzyżowaniu.
Na budowie realizowanej przez Cavatinę na Mickiewicza kiedy stawiali Global Office Park zginęły 3 osoby (pracownicy) w trakcie prac budowlanych, więc niech nie pitolą teraz jak to oni dbają o bezpieczeństwo w trakcie robót przy swoich inwestycjach.
CAVATINA buduje przewymiarowany budynek korzystając z odstępstwa na które wydał zgodę MZUIM by inwestor mógł skorzystać z przepisów dotyczących zabudowy śródmiejskiej.
I teraz musiałbym napisać słynne A NIE MÓWIŁEM? Zadałem kiedyś pytanie (retoryczne) pod innym artykułem na temat tej budowy kto będzie odpowiadał jak z tej budowy coś spadnie na drogę albo chodnik. Na razie nikomu nic się nie stało ale ponawiam pytanie: kto będzie odpowiadał jak ktoś na prawdę zostanie poszkodowany?
Moim zdaniem nikt nie odpowie. Pewnie sprawie ukręcą szybko łeb i zamiotą pod dywan. Czego oczekiwałeś?
A kolejne "ciekawe" miejsce jest na Piotra Skargi gdzie buduje Mikato. Na ulicy w godzinach szczytu stoją sznury samochodów osobowych i autobusów a pomiędzy nimi przepychają się betoniarki na i z budowy, po ulicy między pojazdami kręcą się robotnicy, a nad tym wszystkim dwa żurawie podnoszą ciężary nad głowami setek ludzi przemieszczających się tam codziennie w samochodach i autobusach niemal ocierających się o rachityczne ogrodzenie budowy. Kto na to wszystko pozwala?!
"Cavatina stoi na stanowisku, że zastosowany stalowy daszek spełnił swoją funkcję"... Naprawdę tak powiedział przedstawiciel dewelopera ? Przecież to jawna kpina i bardzo niepoważne oświadczenie , mogą masze św zamówić w Bazylice Boguckiej , że tam nie doszło do tragedii i nikt nie zginął , to nie szczęście a prawie cód. Wtedy chyba nie było by gadki o spełnijacym swoje zadanie daszku (na spadające drobne kamyczki) który zmiażdzyła spadająca z ponad 20 metrów , 600 kg płyta szalunkowa...
Katowice obecnie to jest burdel zarzadzany przez pazernego prostaka, ktorego motto to wincej ,wincej. Bez ladu ,bez skladu, bez opamietania i bez liczenia sie z mieszkancami dzielnic. Protesty sa wszedzie, ale sa pacyfikowane machina parobkow, ktorzy na skonienie palca swego genseke sa gotowi wskoczyc w ogien
Gdzie się odbywają protesty? trzeba to nagłośnić, bo ta 'inwestycja' to jest straszna patologia.
„ Cavatina stoi na stanowisku, że zastosowany stalowy daszek spełnił swoją funkcję.” Zatem niech postawią tam biuro sprzedaży tych swoich kurników, w blaszanym kontenerze. Ludzie i tak będą się bać tamtędy przechodzić, więc miejsce będzie. I zniknie ryzyko, że coś spadnie na cztery zera z piątym w środku, jak będzie gdzieś tamtędy przejeżdżał z gospodarską wizytą
Pod tym daszkiem powinni postawić kontener, w którym byłoby biuro nadzoru budowy. Siedziałyby tam osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo na budowie i wokół niej.
Moja mama jechała autobusem.600 o g. 8 i dzięki czujności kierowcy nie doszło do TRAGEDII, ludzie już mieli wysiadać z autobusu… Strach pomyśleć jakby to się skończyło.
"Daszek" spełnił swoją funkcję, czyli jaką funkcję? Bo jakby tam ktoś przechodził albo przejeżdżał to mówili byśmy o ofiarach śmiertelnych. Rozcieńczanie powagi sytuacji przez inwestora jest tutaj wysoce niestosowne i mam nadzieję, że PINB dokładnie zweryfikuje co się dzieje na tej budowie.
"Daszek" to zwykłe podesty aluminowe do rusztowań. Za takie zabezpieczenie miejsca gdzie są przechodnie powina być wizytya u prokuratora. Taki "dasze" to podejrzewam że rozpadłby się po upadku cegły z 27m. Dopiero po "incydencie" z dziś wyłączono chodnik i znaczną cześć jezdni.
W tym miejscu to aż cud, że nikogo nie trafiło. Tam jest jeszcze przystanek pod tym? No to słodko.