Było kilkanaście minut po godz. 5 rano. Łukasz Woch siedział za kierownicą autobusu PKM Katowice, który znajdował się na ul. Sądowej przy dworcu autobusowym. Kiedy jechał w kierunku skrzyżowania, na jego pasie nagle pojawiło się osobowe Renault. Jego kierowca wyjechał od strony pl. Wolności i zamiast prawym, jechał lewym pasem. - Nie miałem jeszcze pasażerów. Zahamowałem, na szczęście on też. Wysiadłem i podszedłem zapytać co mu odbiło, że jedzie po prąd - opowiada Łukasz Woch. - Kiedy pasażer otworzył okno, poczułem silną woń alkoholu. Było widać, że kierowca też jest pod wpływem alkoholu. Wychyliłem się przez szybę pasażera, zgasiłem pojazd i wyjąłem kluczyki. Kierowca i pasażer wysiedli z auta i coś tam do mnie mówili, ale ja już dzwoniłem na 112.

Jak poinformował nas asp. Jakub Nogieć z KMP w Katowicach, zatrzymany 39-latek miał w wydychanym powietrzu 1,29 miligrama alkoholu/l, co odpowiada ponad 2,7 promila. Trwają z nim policyjne czynności.
Tyle w ostatnim czasie ginie ludzi na drogach. Wiadomo jak może się skończyć jazda po pijanemu. Dlatego trzeba reagować - przekonuje Łukasz Woch.
Grzegorz ŻądłoChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze